angeltown

greetings from california

  • Witaj na Angeltown! Zerknij do przewodnika, który pomoże Ci zapoznać się z forum.
  • Nominacje do drugiej edycji plebiscytu LAwards ruszyły! Zapraszamy do wysyłania zgłoszeń w tym temacie.
  • up
    down



    Poprzedni temat «» Następny temat
    Autor Wiadomość
    Daphne Wojnarowsky

    west hollywood
    21 lat/a
    175 cm
    You see my face on screen
    But you have no idea what I'm feeling I
    x



    Daphne Wojnarowsky
    nie wierz we wszystko co jest w necie. A. Lincoln
    2020-03-15, 19:35

    Zasiedziała się w barze z dziewczynami nieco dłużej, niż powinna. Wypiła też, o jednego drinka za dużo. Ok, może o dwa. Wracała jednak do domu w wybitnie dobrym humorze. I kierowca taksówki zdawał się niebywale życzliwy i odwiózł każdą z nich bez zbędnego marudzenia. Fi była ostatnia i w zasadzie włączył jej się tryb gaduły. A o czym mówiła? O tym, jak na przykład charakterystyczna mgła z gry Silent Hill została wytworzona tylko dlatego, ze PlayStation nie radziło sobie z dynamicznym renderowaniem świata. Albo, że psy tak naprawdę nie mają poczucia winy, tylko boją się krzyku.
    Kierowca, mężczyzna pochodzenia indyjskiego w średnim wieku, chyba nie do końca rozumiał o czym ona opowiada, ale to wszystko wydało jej się na tyle istotne, że koniecznie chciała się tym z kimś podzielić. Kiedy zignorował kolejną, jej zdaniem, genialną ciekawostkę, niemal fuknęła I oznajmiła mu, że w takim razie opowie to komuś, kto to doceni.
    Taksówka zatrzymała się przed bramą do ich posiadłości, Fi zapłaciła i wyszła z taksówki, poprawiając jednocześnie sukienkę, bo nie zamierzała świecić bielizną, jakby ktoś nie spał. A istniała na to spora szansa, bo przecież żadne z nich nie miało obowiązku wstawania skoro świt. No czasem Lamcia, jak miał ranną zmianę. Właśnie! Melvin! On z pewnością ma teraz ochotę porozmawiać o grach.
    Na szczęście nie była jeszcze w stanie zataczania się, więc bez problemu dotarła do domu, który o dziwo był ciemny i cichy. U Forty’ego pewnie spała Meave, a Becky może gościła swojego chłopaka, wiec nie chcąc narobić wielkiego hałasu, Fi już od progu zdjęła szpilki i ruszyła ku schodom na piętro. Po drodze, mijając kuchnie, zgarnęła jeszcze dwie puszki coli i weszła na górę.
    Przez moment w jej głowie pojawiła się myśl, że może jednak nie jest to najlepszy pomysł, żeby nachodzić go w nocy, ale przecież on z pewnością jeszcze grał, czy tam oglądał jakieś filmy z tą swoją idealną Sasha Grey. Prychnęła i z jakiegoś powodu nagle zirytowała ją ta aktorka. A niech sobie ją ogląda. Postawiła nawet krok w stronę swoich drzwi, ale potem, w jej podchmielonym umyśle, pojawiła się myśl, że przecież nie po to niosła dwie cole, żeby je teraz sama wypić! No przecież to oczywiste, że tak nie można. Odwróciła się na pięcie i na paluszkach podeszła pod jego drzwi.
    *Puk, puk puk*
    - Lamcia! Ej.. Lamcia, śpisz? – Zapytała półszeptem, jakby nadal nie będąc pewna, czy to dobrze, że tu jest. No ale ta cola! – Lamcia to ważne! – Starała się nie roześmiać, bo tak naprawdę nie było to ważne, ale z jakiegoś powodu czuła, że musiała mu coś powiedzieć. Co to właściwie miało być? Co ona miała mu opowiedzieć? Nie była pewna, czy słyszy kroki wewnątrz, ale znów się zaśmiała i obejrzała na jego drzwi. Chciała go zobaczyć. Może nawet nie tyle mu coś powiedzieć, ile zwyczajnie spędzić z nim trochę czasu. Może jednak nie powinna robić tego w takim stanie? Nie czuła się co prawda pijana. Przyjemnie jej było, ot i wszystko.
    Drzwi nagle się otworzyły, a ona oparła się akurat o próg drzwi, uniosła dwie puszki coli i powiedziała.
    - Wiesz, że Bathesda od 2011 ma w rękach patent na Nuka Cole i tylko jedną kolekcjonerską serię wypuściła. - Spojrzała na puszki w dłoniach i westchnęła. - I niestety to nie jest żadna z tych, które mam ze sobą.

    played by Fi
    multikontaC.C, Miguel



    Melvin Orwell

    west hollywood
    23 lat/a
    189 cm
    Kamerzysta, streamer, sprzedawca
    I guess there's no way out
    Grab a glass and pour a drink



    Melvin Orwell
    The life we had won't be ours again.
    2020-03-15, 21:03

    #3

    Dość późno wrócił do domu, spotkanie u kumpla po pracy nieco się przeciągnęło. Wraz z kierownikiem sklepu i z kolegami uznali, że po zamknięciu sklepu idealnym pomysłem będzie pójście do któregoś z chłopaków i napicie się czegoś wysokoprocentowego, podobno wirusa trzeba leczyć alkoholem – mądrzy faceci tak zrobili. Uznali, że tym razem odwiedzą kawalerkę jednego z nich i pogadają jak prawdziwi mężczyźni, rozmawiając, słuchając muzyki i mając wszystko w dupie. Nie miał pojęcia ile tematów udało im się poruszyć przez te kilka godzin, wiedział natomiast, że wrócił do domu grubo po jedenastej w nocy i był w naprawdę świetnym nastroju. Takie spotkania z kolegami były mu jednak potrzebne, jego całe życie nie obracało się tylko wokół internetu. Nawet nie wiedział o czym dokładnie rozmawiali, był wręcz pewien, że podczas tej rozmowy padło imię Fallon, koleżanki Fi i Becky, którą widział w swojej garderobie, bo pomyliła łazienki. W męskim gronie każdy możliwy temat został poruszony, szkoda tylko, że myśli tak szybko się nie ulatniały jak słowa rzucane na wiatr. Nie zakochał się, ani nic takiego, po prostu wrócił myślami do jej ciała i sarnich oczu, co było strasznie męczące. Był tylko facetem, jak najbardziej, a może aż facetem? Kto by pomyślał, że jedna taka sytuacja może doprowadzić do aż takiego nakręcenia.
    Wrócił do domu, przywitał się z osobami które akurat były w willi i poszedł do łazienki, żeby wziąć prysznic po pracy, odświeżyć ciało i oczyścić umysł z tych głupich myśli które krążyły mu po głowie. Szkoda, że lusterko w łazience wcale mu w tym nie pomogło, zamiast tego zrobiła to letnia woda. Poczuł się jak młody bóg, zszedł do wspólnej kuchni, zrobił coś sobie na kolację, napił się czegoś... Porozmawiał i wrócił do swojej samotni, a dokładnie do komputera, bo gdzie indziej miał pójść? Tym razem odpalił lola i to on znalazł się na streamie, ludzie lubili tę grę więc przy okazji nabijało mu się więcej wyświetleń. Nawet nie wiedział ile rankedów przepieprzył, a ile wygrał... Wiedział natomiast, że ostatniego przegrał i uznał, że najwyższa pora zmieni grę. Tym razem było to COD, zgarnął sobie kumpli do gry i siedzieli dobre kilka godzin, rozmawiając i grając. Oczywiście wszystko zostało uwiecznione, a on miał nawet dobry humor bo kumple potrafili zadbać o odpowiednią rozrywkę.
    Nie od razu usłyszał pukanie do drzwi, dopiero chwilę później zdał sobie sprawę z tego, że coś mu nie pasowało. Przeprosił na moment, podniósł się z krzesła, odłożył słuchawki i przeciągnął. Nie od razu podszedł do drzwi, Fi musiała chwilę zaczekać. Tym razem miał na sobie nawet szarą koszulę, zamiast zwykłego t-shirtu bądź samych dresów. Uśmiechnął się pod nosem, słysząc głos Fi i oparł się o drzwi, po ich drugiej stronie.
    — Słyszę dostawę pizzy? Już otwieram, ile szykować? No dobra, skoro ważne to otwieram — Zapytał, jak to miał w zwyczaju. Lubił się z nią droczyć to była jedna z jego wielu rozrywek, wiedział natomiast, że tym razem nie miał za wiele czasu bo przecież czekali na niego koledzy i cały czat, dlatego otworzył dziewczynie drzwi i wychylił się przez nie. Od razu poczuł alkohol od blondynki i posłał jej litościwe spojrzenie, chociaż kilka godzin temu sam pił, teraz siedział tylko przy biurku i popijał jakieś piwo które mogła od niego poczuć. Zauważywszy jednak dwie puszki coli w drobnych dłoniach dziewczyny, uśmiechnął się szeroko i wysłuchał tego co ma do powiedzenia. — Naprawdę? — Zapytał z niedowierzaniem, przykładając palec do brody. — To naprawdę niesamowite, szkoda, że nie masz tej edycji kolekcjonerskiej, ale trudno.. Wchodź — Odpowiedział, robiąc miejsce blondynce i wpuścił ją do pokoju. Zamknął za nią drzwi i wrócił na swoje miejsce. — Dobra, chłopaki. Ja na razie spadam, zagramy później, albo jutro... Tylko dokończymy tą mapę — Miał nadzieję, że młoda kobieta się na niego nie obrazi, musiał dokończyć tę mapę chociażby po to żeby nie wychodzić tak chamsko w trakcie gry.
    — Fi, zobacz, to wszystko się nagrywa. Przywitaj się z ludźmi proszę — Zaproponował, przesuwając się nieco w bok by zrobić jej miejsce obok. Nie chciał siedzieć długo przed komputerem, skoro już przyszła to wypadałoby się zająć... Nią? A nie tymi cholernymi grami, jakiś umiar musiał być. Nie siedzieli zbyt długo na czacie, właściwie to kilka minut później go zakończył, prawdopodobnie w tym samym momencie co wyłączył strzelankę.
    — Dobra, przepraszam. Chciałem tylko dokończyć, gdzieś Ty właściwie była? Ładnie wyglądasz, jak zwykle zresztą — Zapytał, bo tak naprawdę dopiero teraz miał okazję by przyjrzeć się dokładnie jej sukience. Musiał przyznać, że wyglądała ładnie i... Nie musiał nawet tego ukrywać, bo czemu miałby to zrobić?
      
    played by Helheim
    multikontabrak



    Daphne Wojnarowsky

    west hollywood
    21 lat/a
    175 cm
    You see my face on screen
    But you have no idea what I'm feeling I
    x



    Daphne Wojnarowsky
    nie wierz we wszystko co jest w necie. A. Lincoln
    2020-03-15, 23:41

    Kiedy otworzył jej drzwi, przez chwilę miała wrażenie, że może mu w czymś przeszkodziła, a wstawiony umysł podpowiedział, że być może jest w pokoju z jakąś dziewczyną. I chciała się wycofać, walnąć coś o tym, że tylko przyniosła mu colę, ale o dziwo zaprosił ją do środka. Grał, co ją nieco uspokoiło o dziwo, bo w sumie… to było to, czego mogła się spodziewać. Jakoś tak… Przyjemnie jej się zrobiło, chociaż nie miała powodu się z tego cieszyć. Ale tego wieczoru był jakąś stałą przystanią, do której mogła zmierzać pod wpływem.
    Kiedy zerknął w jej stronę zaniepokojony faktem, że może się obrazić, ona tylko uśmiechnęła się i pokiwała głową, dając znać, że może robić, co mu się podoba, podczas gdy ona… opadła na jego łóżko. Co prawda zaraz potem uniosła dłoń, żeby pomachać do kamery, uśmiechnęła się i chciała się przywitać, kiedy nagle jeden z jego kumpli wypalił
    - Stary to ta laska, która była u ciebie pod prysznicem? – Fi uniosła się na łokciach, zastanawiając się, o co dokładnie chodziło w tej wypowiedzi. Nie była u Lamci w pokoju wcześniej, nie było szans, żeby to o niej mówili. Czy oni poza tym nie widzieli, że on nie ma słuchawek, a co za tym idzie, Fi mogła wszystko słyszeć? Poczuła nieprzyjemny skurcz żołądka, kiedy pomyślała, że był niedawno z inną dziewczyną. To chyba nie była zazdrość, ale jednak coś, co zaburzało jej pojęcie o bezpiecznym azylu w pokoju Lamci. Chyba powinna już wyjść. Uda, że jest zmęczona i tyle. A on akurat w tym momencie skończył grać.
    Kiedy jednak odwrócił się w jej stronę, dostrzegła, że jest inaczej ubrany. Był bardziej elegancki. Czyżby miał randkę? Z tamtą spod prysznica? STOP Fi!Nie myśl tak!
    - Z dziewczynami z tego kursu modelingu. – Powiedziała, próbując się uśmiechnąć, zakładając kosmyk włosów za ucho i czując, jak się rumieni. Co to było takiego ważnego, co miała mu powiedzieć? – Dziękuje Lamciu. Przepraszam, że ci przeszkodziłam w grze. Szło ci bardzo dobrze. – Chciała mu zrobić aferę, nakrzyczeć na niego, że czemu nie mówił, że się z kimś spotyka. Przecież w tym domu każdy był mile widziany! Ale no… jakoś tak zdobyła się tylko na to, żeby podać mu puszkę coli. Może na trzeźwo zrobi mu awanturę. Chyba… . - Bardzo ci do twarzy w tej koszuli - Wyciągnęła dłoń, jakby chciała dotknąć tego materiału, ale ostatecznie, tylko wypuściła kosmyk włosów zza ucha, ten sam, który przed chwilą tam założyła. - Ty też jakoś inaczej… Miałeś randkę? – Nie mogła się powstrzymać, chociaż starała się, żeby w jej głosie była tylko zwykła ciekawość.

    played by Fi
    multikontaC.C, Miguel



    Melvin Orwell

    west hollywood
    23 lat/a
    189 cm
    Kamerzysta, streamer, sprzedawca
    I guess there's no way out
    Grab a glass and pour a drink



    Melvin Orwell
    The life we had won't be ours again.
    2020-03-16, 00:26

    Na szczęście nie należał do tego typu facetów którzy sprowadzali sobie panienki na noc. Owszem, czasem wpadła do niego jakaś koleżanka, ale głównie po to żeby po prostu posiedzieć i pogadać. Relacje które na ogół tworzył były czysto koleżeńskie, bez żadnych randek, flirtów i podrywu. Po prostu miał osoby, które lubił na tyle by zapraszać je do domu... Zresztą każdy z willi kogoś sobie sprowadzał, być może dlatego w tym gronie wszyscy się znali i nie było osób obcych, żadnych ludzi z zewnątrz tylko znane grono.
    Odchrząknął nieco zrezygnowany i przejechał dłonią po karku, zerkając w stronę Fi. Nie spodziewał się takiego pytania ze strony kumpla, przymknął więc oczy, zastanawiając się co odpowiedzieć żeby nie wyjść na kretyna. — Nie, Fi to moja... Współlokatorka, a tamta dziewczyna nie mogła znaleźć drogi do pokoju gościnnego... — Wyjaśnił. Nie miał pojęcia co przyszło do głowy Daphne, która siedziała na jego łóżku, ale na pewno nie poczuła się zbyt dobrze. Nie byli razem, ani nic takiego, ale on sam nie poczułby się dobrze gdyby wspomniała o jakimś innym chłopaku. Miała prawo zapraszać kogo chciała i nic mu do tego nie było, ale nie wiedzieć czemu wolałby czasem mieć pojęcie o takich rzeczach. Wszyscy tu się znali, więc nawet nie miałaby jak ukryć chłopaka, podobnie jak on nie miał jak ukryć dziewczyny z łazienki którą... Też wszyscy stąd znali, a to niespodzianka. Oczywiście nie miał zamiaru mówić o co dokładnie chodzi, zachowałby się nieodpowiednio, zresztą nie chciał mieć z nią spiny przez taką głupotę. Nie ukrywał jednak faktu, że sytuacja była dość niezręczna i obydwoje zdawali sobie z tego sprawę. W duchu przeklinał swojego kumpla za to, że ma za długi język i nie myśli. Rozłączyli chat i po prostu wyszedł, a to Mel musiał stawić czoła całej sytuacji, bo tak jakby był w pokoju sam z Daphne. Idealna okazja żeby wyjaśnić całą sprawę.
    W tym momencie siedział na krześle i po prostu ją obserwował, nie widział na jej twarzy frustracji ani irytacji. Pozornie wyglądała... Normalnie.
    — Mhm, i jak się bawiłyście? Chyba było spoko, prawda? Żaden obcy facet ci się nie narzucał? — Zapytał, rozkładając się wygodnie na obrotowym krześle i splótł palce obu dłoni które oparł na brzuchu. W tym momencie czuł się jak terapeuta przesłuchujący swoją pacjentkę, wypytywał ją o szczegóły lustrując ją uważnym spojrzeniem. Podświadomie chyba jednak wyczuwał, że coś jest nie tak. Zacznijmy od tego, że Fi rzadko się rumieniła, na ogół nie widział jej w takim stanie. Musiał przyznać, że wyglądała naprawdę... Uroczo, tak inaczej. Podniósł się dość głośno z krzesła, chcąc odebrać od niej puszkę coli i usiadł obok na łóżku.
    — Nie przeszkodziłaś, miałem niedługo i tak kończyć. Po prostu mi pomogłaś podjąć decyzję — Odpowiedział z uśmiechem na ustach, a gdy Fi wysunęła kosmyk włosów zza ucha, sięgnął do włosów dziewczyny i zaczął obracać owy kosmyk w palcach. Miał dziwny fetysz na włosy, lubił tą miękkość, były przyjemne w dotyku a jemu bardzo się to podobało.
    Przesunął wzrokiem po włosach blondynki i wrócił spojrzeniem do jej twarzy. — Nie miałem żadnej randki. Nie chodzę na nie. Po pracy byłem u kumpla, trochę wypiliśmy i wróciłem do domu. Koszule założyłem jak się ogarnąłem — Wyjaśnił, poruszając materiałem koszuli. Nie wiedzieć czemu chciał ją po prostu upewnić w tym, że nie robił niczego o co go podejrzewała. Próbował załagodzić sytuację, tak po prostu i na chwilę obecną wydawało mu się, że nawet nieźle mu szło.
    — Przed tobą nie było tutaj też żadnej innej dziewczyny, więc nie musisz być zazdrosna — Wypalił z lekko zawadiackim uśmiechem na ustach i przysunął się nieco bliżej do Fi, tak jakby zapominając o tym, że istnieje coś takiego jak granica prywatności, którą miał każdy człowiek.
    played by Helheim
    multikontabrak



    Daphne Wojnarowsky

    west hollywood
    21 lat/a
    175 cm
    You see my face on screen
    But you have no idea what I'm feeling I
    x



    Daphne Wojnarowsky
    nie wierz we wszystko co jest w necie. A. Lincoln
    2020-03-16, 01:53

    Fi nie mogła przecież wiedzieć dokładnie, czy nikogo sobie nie sprowadzał. Znaczy no… istniała spora szansa, że by zobaczyła wychodzącą od niego panienkę z rana, a że się to nie zdarzyło, to mogła tylko zakładać, że Lamci jedyną miłością jest komp. I ona w zasadzie to rozumiała, bo też uwielbiała grać. Tym bardziej dlatego nie chciała mu przeszkadzać, gdy grał, bo sama mogła od czasu do czasu zerknąć jak mu idzie – jemu mogła w twarz dopiekać, ale przy kumplach nie chciała robić mu wstydu. Słuchała jednak jego wyjaśnień. No tak… W sumie powiedział całą prawdę, była tylko współlokatorką.
    Nie przyszło jej do głowy, kto to mógł być, bo przecież – w jej mniemaniu oczywiście – gdyby ją znała, to by użył jej imienia. Chyba że nie chciał jej go wyjawić, bo ją znała… Czyli sprowadził do swojego pokoju dziewczynę, żeby u niego wzięła prysznic, bo ona nie znała drogi do pokoju gościnnego? No tak! Ale on przecież znał! Czemu jej tam nie zaprowadził?
    Sytuacja rzeczywiście zrobiła się dziwnie niezręczna. Przecież byli kumplami! Nie powinno być niezręczności! Powinno być wszystko w porządku z tym że daje dziewczynie o siebie zadbać po… Jezu Fi ogarnij te swoje myśli! Przecież on może sprowadzić sobie tutaj i 100 dziewczyn, a tobie nic do tego!
    To skąd taki dziwny skurcz w żołądku?
    Chyba nie sądziłaś, że…
    Powinnaś już iść.
    Spytał, czy nikt nie podrywał. Uniosła na niego zaskoczone spojrzenie, jakby starając się odcyfrować jego spojrzenie, dowiedzieć się, czy to pytanie podchwytliwe, czy może pyta z czystej troski.
    - Był względny spokój, chociaż taksówkarz trafił mi się nudny. – Przyznała, chociaż nie była to do końca prawda. Cały ten kurs był tak naprawdę opłacony przez sponsora kampanii bieliźnianej, który miał też za uszami szemrane interesy. Dziewczyny miały się też lepiej poznać, w razie wycieczki – jak tylko podróżowanie znów stanie się bezpieczne. Ale teraz wszystko grało. Tak jej się przynajmniej wydawało.
    Kiedy usiadł obok niej I ujął w palce złoty kosmyk jej włosów, wykorzystała tę chwilę, żeby przyjrzeć się jego twarzy. Chyba nigdy nie siedzieli tak blisko siebie, chociaż może wtedy jak grali? Ale wtedy było jakoś inaczej.
    - Bardzo ci w niej ładnie. – Powtórzyła, a widząc, że poprawił materiał, sama również go dotknęła, jakby chciała wygładzić mu jego kołnierzyk. Zaśmiała się nieco nerwowo, zaraz po tym cofając dłoń, a potem nagle spłonęła rumieńcem.
    - Nie jestem zazdrosna! – Pufnęła przez nos w jakimś takim króliczym oburzeniu. – Ale pierwsza nie jestem. Słyszałam przecież… – Siedział tak blisko, że mogłaby z łatwością go dosięgnąć. Ale zamiast tego jedynie spróbowała opuścić wreszcie zupełnie dłonie, ale trafiła na niego nogę. – Przepraszam – Za wypomnienie mu dziewczyny, czy może za dotyk?

    played by Fi
    multikontaC.C, Miguel



    Melvin Orwell

    west hollywood
    23 lat/a
    189 cm
    Kamerzysta, streamer, sprzedawca
    I guess there's no way out
    Grab a glass and pour a drink



    Melvin Orwell
    The life we had won't be ours again.
    2020-03-16, 12:58

    W głębi ducha dziękował ojcu za to, że podobnie jak starszy potrafił wyjść z sytuacji cało. Mel miał farta, nieważne w jakie gówno by się wplątał, zawsze spadał na cztery łapy, niczym kot. Nie bez powodu twierdził, że jego duchowym, zwierzęcym przewodnikiem był jakiś duży kot, albo wilk, bo wiedział czym jest prawdziwe przetrwanie w kryzysowej sytuacji. Teraz, siedząc z Daphne i rozmawiając na ten temat czuł się jak na prawdziwym obozie przetrwanie, jakby palnął coś głupiego trafiłby na minę, a tego najzwyczajniej w świecie nie potrzebował. Nie miał pojęcia jak trochę uspokoić napięcie, uznał, że będzie robił to co zwykle – improwizował i liczył na to, że będzie dobrze. Pierwszym krokiem do realizacji celu było pozbycie się tej napiętej atmosfery i poprowadzenie rozmowy w nieco inny sposób.
    — Widzisz, miałaś nudnego taksówkarza, teraz masz mnie, a ja jestem na pewno mniej nudny niż on — Powiedział z szerokim uśmiechem na ustach. Wiedział, że nie był nudziarzem, a gdy ktoś chciał się rozerwać to śmiało mógł do niego wpadać. Był chyba jedyną osobą w domu, która niemalże non stop rzucała jakimiś żarcikami, raz śmiesznymi, innym razem mniej... Ale zawsze był duszą towarzystwa, a ludzie mimo tego, że potrafił gadać głupoty po prostu go słuchali i śmieli się razem z nim. Nie od dzisiaj wiadomo, że Lama per Tygrys był pozytywnie nastawionym do życia lekkoduchem, dzięki czemu nie brał do siebie większości porażek i przechodził z nimi do życia codziennego. Doświadczenia były po to, by wyciągać z nich wnioski, a wyciągniętych raz wniosków trzymał się jak Jezus krzyża.
    — Starałem się, wybierałem ją aż chwilę, ale to nic. Teraz mogę ją po prostu zdjąć, bo przecież nie jesteśmy na live, prawda? — Nie przepadał za koszulami, wkładał je wtedy gdy była taka konieczność. Tym razem przymusu żadnego nie było, po prostu wcisnął na siebie pierwszą lepszą rzecz którą wyciągnął z garderoby, a teraz mógł ją spokojnie zdjąć. Dłoni Fi na swojej nodze tak jakby nie zauważył, nie skrępowała go, nie odczuwał nagłej potrzeby odsunięcia się od dziewczyny, bądź rzucenia się na nią niczym kot na ofiarę. Ot, po prostu go dotknęła, świadomie czy nieświadomie, nie interesowało go to, miło, że w ogóle nawiązywała z nim jakiś kontakt fizyczny. Posłał jej uważne spojrzenie, jakby starając się dowiedzieć co takiego siedziało jej teraz w głowie.
    — Daffy, myślę, że jest coś o czym nie chcesz mi powiedzieć. Wiem, że jesteś zazdrosna, też bym był na Twoim miejscu — Dodał, przygryzając delikatnie dolną wargę. Droczył się z nią? Jak najbardziej, chociaż tym razem nie brzmiało to jak zwykłe droczenie... Flirt? Nawet nie wiedział, że tak potrafi. Tak czy inaczej, podniósł się z łóżka i zerknął w dół, na koszulę rozpinając ją powoli. — Za co Ty mnie przepraszasz? Dotykanie to nic złego — Odparł, zdjąwszy z siebie koszulę i położył ją na krześle. Przeciągnął się i wrócił do dziewczyny siedzącej na łóżku. Usiadł ponownie obok niej i jakby chcąc jej udowodnić, że wcale nie gniewa się za to, że go dotknęła objął ją ramieniem i do siebie przytulił.
    — Dziewczyna o której mówiłem, to Fallon. Wlazła mi do łazienki przez garderobę, nie słyszałem bo grałem. Dopiero jak zaczęła brać prysznic to się ogarnąłem, że coś jest nie tak i wyszedłem do łazienki. Nie udzielałem jej przyzwolenia na prysznic, sama go sobie użyczyła — Wyjaśnił, przysuwając twarz do Fi i cmoknął ją w policzek, dzięki temu dochodził do wniosku, że chyba naprawdę za dużo wypił i nie bardzo myślał nad tym co robi.
      
    played by Helheim
    multikontabrak



    Daphne Wojnarowsky

    west hollywood
    21 lat/a
    175 cm
    You see my face on screen
    But you have no idea what I'm feeling I
    x



    Daphne Wojnarowsky
    nie wierz we wszystko co jest w necie. A. Lincoln
    2020-03-16, 16:03

    Cały czas powtarzała sobie, że nie miała o co być zazdrosna. Nie miała prawa być zazdrosna i ogólnie to żadnej zazdrości nie było, ok?! I jego rozluźnienie sytuacji, rzeczywiście w początkowej fazie działało bardzo dobrze. Chłopak rzeczywiście nie był nudny i chyba radził soie całkiem nieźle w gadce - no, a przynajmniej jej się z nim dobrze gadało. Uniosła wiec dłoń i wyciągnęła palec wskazujący i kciuk, zostawiając między nimi malutką przerwę.
    - Może o tyle mniej nudny, o! - No co to i tak żart, a on jako taki wielki pan żartowniś, powinien chyba wiedzieć, że nie bez przyczyny znalazła się w jego pokoju. W środku nocy. Póki co - nie chciała myśleć o tym, jak to może wyglądać z perspektywy innych. A może zupełnie to olać?
    Kiedy powiedział, że może się rozebrać, oczywiście, że wzięła to za żart. No wiedziała, że ma szalone pomysły, ale o coś takiego by go nie podejrzewała. A może po cichu liczyła.
    Chyba po raz pierwszy ktoś też nazwał ją Daffy. Poczuła się jak kaczka z Loony Tunes, ale z jego ust to brzmiało znów bardzo zabawnie.
    - Jak ty się przebierasz w koszulkę, to ja też chcę! O ile mi jakąś pożyczysz. - Wzruszyła ramiona, cały czas biorąc to za żarty.
    Przygryziona warga sprawiła, że skupiła swój wzrok na jego ustach, jakby dostrzegła je po raz pierwszy, a ten już siedział koło niej. Ba! Dłonią obejmował ją, a ona nie do końca była pewna, kiedy znalazł się tak blisko.
    - To nie jest zazdrość... ja... - Nie chcę myśleć o tym, że w twoim pokoju była inna naga dziewczyna. To wszystko - Znaczy... dziwnie się poczułam. Nie chciałabym, żeby wiesz.. Ty masz kogoś, a ja tu w środku nocy, w twojej sypialni. - Czemu sama zbliżała się do niego? Sam przecież powiedział, że dotykanie to nic złego. Ale czy to znaczy, że powinna go teraz dotknąć?
    Na informację o tym,, kto kąpał się w jego prysznicu, ale i całą historię jakoś nie widziała powodów, żeby się dalej o to kłócić. Kiedy on siedział tak blisko... I znów, skoro dotykanie to nic złego to poruszyła twarzą tak, żeby jego usta prześlizgnęły się po jej policzku w kierunku lini włosów, dzięki czemu ona sama mogła ustami dosięgnąć jego skóry.
    - Wierzę ci Lamciu, ale... nie musisz mi się z niczego tłumaczyć, wiesz... - Wyszeptała, a jej oddech załaskotał jego ucho.
    Teraz już nieprzypadkowo położyła mu dłoń na nodze. Skoro nie było złe, to można to przekuć w coś dobrego.

    played by Fi
    multikontaC.C, Miguel



    Melvin Orwell

    west hollywood
    23 lat/a
    189 cm
    Kamerzysta, streamer, sprzedawca
    I guess there's no way out
    Grab a glass and pour a drink



    Melvin Orwell
    The life we had won't be ours again.
    2020-03-16, 19:07

    Nie interesowało go co pomyślą inni, nie była to ich sprawa. To co działo się w pokoju Melvina, zostawało w czterech ścianach. Wiedział o tym tylko on i Fi, tyle wystarczyło. Nie wypadnie z pokoju i nie ogłosi chłopakom, że przed chwilą przytulał się z Daphne, bo jaki to miało sens? Tak było, przytulił ją i nie widział w tym niczego złego. Dopóki dziewczyna nie przeczyła, nie była obrażona i nie poczuła się źle – mógł robić tak naprawdę co tylko chciał. Wystarczyłoby tylko, żeby postawiła mu jakąś granicę której nie mógł przekroczyć. Jak to wyglądało teraz? W pewnym sensie ją testował, sprawdzał granice wytrzymałości blondynki. Nie unikała jego spojrzenia, nie odsuwała się, zauważył nawet, że przysunęła się bliżej. W pewnym sensie sprawiło mu to przyjemność, fajnie było poczuć ciepło drugiej osoby, przytulić ją i chociaż przez chwilę poczuć się inaczej. Wpadała do jego pokoju nieraz i nie dwa, lecz tym razem było ciut inaczej i Melvin sam nie wiedział, czy to dlatego ponieważ obydwoje wypili, czy naprawdę było coś na rzeczy, coś czego wcześniej nie chciał dostrzec. Alkohol podobno wzmacnia kreatywność i poszerza światopogląd, w tym przypadku się to sprawdziło... Poczuł nagły przypływ pewności siebie.
    — Pod warunkiem, że rozepnę Ci sukienkę — Dotyczyło to oczywiście koszulki. Mógł jej pożyczyć bluzkę, nie było z tym żadnego problemu, ale... Musiał mieć z tego jakieś korzyści. Nie był pewien tego, czy da mu się rozebrać, wciąż testował jej granicę i sprawdzał kiedy przesadzi. Ton w którym wypowiedział te słowa wciąż był żartobliwy, w końcu Fi znała się na żartach, ale był ciekaw czy wciąż będzie podtrzymywała, że to żart czy zorientuje się, że chociaż w połowie mówił poważnie.
    Nie był głupim chłopakiem, może na co dzień daleko było mu do podrywacza, ale zdecydowanie potrafił zauważyć kiedy kobieta była nim zainteresowana, a w tym momencie... Wiedział, że tak było, nawet jeśli Fi nie powie tych słów na głos. Gdyby miała go kompletnie w dupie to na pewno nie byłaby zazdrosna, a tłumaczenie, że to wcale nie jest zazdrość... Może i nie była, ale obojętnie też nie podchodziła do tej sprawy.
    — Mieszkamy razem, to normalne, że przesiadujesz w moim pokoju... Daj spokój, zachowujesz się jakbyśmy byli na pierwszej randce, a przecież nawet na niej nie jesteśmy. No chyba, że chcesz żeby to była randka... — Podsunął, przekręcając głowę na bok i posłał jej pytające spojrzenie.
    Odkręcenie głowy przez Fi odebrał jako przyzwolenie na coś więcej, musnął wargami skórę dziewczyny tuż przy linii włosów, a chwilę później przejechał ustami po jej szyi. — Nie będę Ci się więcej tłumaczył. Chyba, że jutro jak wytrzeźwieje — Mruknął w ciepłą szyję blondynki, napawając się zapachem jej skóry. Nie musiał więcej mówić na ten temat, w jego głowie pojawiły się niekoniecznie czyste myśli, które chciał w tym momencie zrealizować.
    Nie pytając o zgodę ułożył dłoń na jej udzie, odsunął głowę od jej skóry i wolną dłoń położył na policzku dziewczyny, chwilę później tak po prostu ją pocałował i... To był prawdopodobnie największy błąd tej nocy, chciał się skupić tylko na Daphne i na tym, by utrzymać z nią tą bliskość o którą starał się przez parę poprzednich minut.
    played by Helheim
    multikontabrak



    Daphne Wojnarowsky

    west hollywood
    21 lat/a
    175 cm
    You see my face on screen
    But you have no idea what I'm feeling I
    x



    Daphne Wojnarowsky
    nie wierz we wszystko co jest w necie. A. Lincoln
    2020-03-16, 20:18

    Ona już też po chwili zupełnie nie myślała o innych. Przecież w sumie, gdyby tak było to, to równie dobrze mogłaby zapukać do innych drzwi, podczas, gdy pod wpływem to wybrała ten jego pokój. Nie którejś z dziewczyn, a właśnie jego. Przecież zupełnie nieważnym wydał jej się nagle fakt tej Nuki coli, ale kiedy do niego szła, mogło to być informacją na skalę ratująca świat!
    I jej było miło, tak zupełnie bezpiecznie poczuć się w jego ramionach. Nie spodziewała się takiego odczucia - nie pomyślałaby, że w sumie w takim momencie właśnie w nim znajdzie wsparcie. I rzeczywiście nie wiedzieć czemu, a może i wiedząc, atmosfera między nimi zgęstniała. Zrobiło się... intymniej.
    - Sama bym sobie i tak nie poradziła. - Droczyła się dalej, bo zakładając, że mówiła poważnie, zamek jej sukienki znajdował się z tyłu. Zanim wyszła, sukienkę dopięła jej Becky, ale teraz miała pomoc pod ręką.
    Ona by tego testem raczej nie nazwała, ale była raczej ciekawa, czy odważy się pociągnąć suwak, odsłaniając tym samym jej plecy. - I sama wybieram koszulkę. - Dodała przekornie.
    Pytanie tylko, czy oboje żartowali, czy sprawa miała się już nieco poważniej, biorąc uwagę to, że oboje byli lekko wypicie. Rzeczywiście mogli pozwolić sobie na niewiele więcej, ale wiedziała, że wciąż oboje mieli chyba nieco zdrowego rozsądku. Chyba. A może tak na chwilę zapomnieć się? Pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa? Bo z kim jak nie z nim?
    - To zależy czy byś mnie na nią zaprosił... - Odparła cicho, przymykając oczy i pozwalając jego ustom błądzić po jej skórze, czując jednocześnie, jak jej serce gwałtownie przyspiesza. Ona też nie chciała tłumaczeń. Nagły wzrost temperatury, którą oboje podkręcili, sprawił, że Daphne westchnęła poprzez zagryzioną dolną wargę. Gdy położył dłoń na jej udzie, nagle zrozumiała co za moment się wydarzy.
    Plątanina oddechów, ta najpiękniejsza chwila tuż przed pocałunkiem. To wyczekiwanie, które jest już naznaczone waszym wzajemnym przyciąganiem. Nie było ucieczki i żadne z nich nie chciało uciekać.
    I tak jak przed chwilą jej oddech pędził, tak teraz na moment go wstrzymała.
    Rozchyliła powieki, żeby zerknąć na jego przystojną twarz, tuż przy swojej twarzy, czując jego dłoń na swoim policzku.
    - Melvin... - Zdążyła wyszeptać, zanim poczuła jego przyjemnie ciepłe wargi. Nie zawahała się, żeby delikatnie oddać pocałunek, ponownie zamykając oczy. Dłoń odruchowo powędrowała do jego nagiej szyi, żeby spocząć na jego karku.
    Dla niego być może był to najgorszy moment wieczoru... Fi właśnie uśmiechnęła się rozkosznie, jakby nic milszego nie mogło jej spotkać.

    played by Fi
    multikontaC.C, Miguel



    Melvin Orwell

    west hollywood
    23 lat/a
    189 cm
    Kamerzysta, streamer, sprzedawca
    I guess there's no way out
    Grab a glass and pour a drink



    Melvin Orwell
    The life we had won't be ours again.
    2020-03-17, 00:33

    Podobała mi się ta gra słów, której się podjęli. Od słów niewiele brakowało do czynów, naprawdę miał ochotę zdjąć z niej tę sukienkę. Młodsza blondynka wiedziała w jaki sposób na niego wpłynąć, nie było dla niego wyzwania, którego by nie podjął. W tym wypadku tym wyzwaniem była sukienka, która choć ładna, to lepiej wyglądałaby rozpięta.
    Przyjemny dreszcz rozszedł się po ciele bruneta, gdy poczuł dłonie Fi na swoim karku, już nie mówiąc o tym, że ta cała sytuacja przyprawiała go o zawrót głowy... Nie mówiąc już o jej słodkich ustach i zapachu, zdecydowanie blondynka ładnie pachniała, a perfumy wmieszane z zapachem alkoholu tworzyły dziwną mieszankę aromatyczną, która w tym momencie mu się podobała. Może gdyby w taki sposób pachniała inna kobieta to by tak na niego nie podziałało, już nieraz miał okazję widzieć i wąchać pijane kobiety, gdy się do niego kleiły... Tym razem wszystko wyszło od niego, na ogół powstrzymywał się od takich zagrań które nie były zbyt fair. Kręgosłup moralny kamerzysty nie pozwalał na to, by wykorzystywał w ten sposób kobiety pijane, bądź wstawione. W przypadku Fi zrobił wyjątek, alkohol dodawał mu jeszcze większej śmiałości, chociaż w tym momencie miał wrażenie, że zaczynał trzeźwieć. Nawet nie zawracał sobie głowy piwem, które niedawno otworzył, ani tym, że zostawił włączony komputer który na niego czekał. Był graczem, ale i facetem, a żaden normalny facet nie przepuściłby takiej okazji i nie wrócił do wbijania rangi w lolu, chociaż w jego przypadku nawet nikogo by to nie zaskoczyło. A jednak, wolał spędzić ten czas z Fi, dotykając jej. O zdrowym rozsądku nie było nawet mowy, po prostu o nim zapomniał.
    — Nie jestem najlepszy w randkach, ale spróbować mogę — Odparł, gdy odsunął się na moment od ust Daphne, uśmiechając się do niej delikatnie. Pocałunek był przyjemny, podobnie jak cieplutkie udo blondynki na którym trzymał rękę. Była jednak jedna rzecz, która mu przeszkadzała... Jakby nie patrzeć, siedział bez bluzki, a Fi wciąż miała na sobie sukienkę. Nawet na moment się nie zawahał, gdy sadzał ją sobie na kolanach.
    — Ja nie żartowałem z tą sukienką, wiesz? — Uświadomił ją i przerzucił włosy blondynki na jedną stronę. Oparł dłonie na plecach Fi, rozsuwając palcami suwak sukienki. W tym momencie skupiał się w pełni na wykonaniu tego zadania, cholernie pochłaniające zajęcie z którego miał mieć jakaś korzyść.
    Przesunął wzrokiem po odsłoniętych ramionach młodszej dziewczyny, zatrzymując dłużej spojrzenie na obojczykach młodszej dziewczyny, a później spojrzał jej prosto w oczy. Spojrzenie bruneta było jednoznaczne, nie należało do tych którym obdarzało się zwykłe koleżanki. Było śmiałe, mocne i w pewnym sensie lubieżne, typowe dla faceta który ma ochotę na coś więcej, niż zwykłe przytulanie.
    — Doszedłem do wniosku, że jest ciepło. Nie potrzebujesz teraz bluzki — Rzucił z zaczepnym uśmiechem na ustach, zsuwając sukienkę z ramion dziewczyny. Nie mógł się powstrzymać przed tym, by posmakować jej skóry, pochylił się lekko, obdarzając pocałunkami jej ramiona i obojczyki, aż w końcu jego usta znalazły się nieopodal piersi blondynki. W takich momentach jak ten przechodziły mu obawy o to, że mógłby pójść w ślady swojego ojca i w ostateczności woleć facetów, kobiece ciało naprawdę mocno go podniecało, więc wszystko było w normie.
      
    played by Helheim
    multikontabrak



    Daphne Wojnarowsky

    west hollywood
    21 lat/a
    175 cm
    You see my face on screen
    But you have no idea what I'm feeling I
    x



    Daphne Wojnarowsky
    nie wierz we wszystko co jest w necie. A. Lincoln
    2020-03-17, 01:37

    Ona też po cichu liczyła, że podejmie jej grę, chociaż w zasadzie wylądowania na jego kolanach się nie spodziewała. I jeśli miała być szczera... Nie mogła już dłużej zrzucać chyba tego na stan upojenia, bo wiedziała, co robi. Owszem, jej gesty były wciąż niepewne, czasem może nieporadne, ale do cholery wiedziała, że je wykonuje. Wiedziała, że jej dłonie były na jego korku, potem na torsie. Gdyby się nie odsunął, żeby nie przerwać pocałunku, kto wie, gdzie by tą dłonią zawędrowała. A jednak... Wciągnęła lekko powietrze, gdy nagle był kawałek dalej, jakby łapiąc się ostatnim oddechem jeszcze z jego przedłużonym oddechem.
    Nie chciała, żeby się odsunął, a że najwyraźniej dziś był jej szczęśliwy dzień i jakaś kosmiczna siła czuwała nad jej życzeniami, okazało się, że stan oddalenia, jest tylko przejściowy.
    Przyciągnięta na jego kolana, czuła, jak sukienka, ulegając naturalnym ruchom jej ciała, delikatnie unosi się, opinając jednocześnie na pośladkach.
    - To coś ci podpowiem Lamciu. - Pochyliła się do niego, gdy jego palce wędrowały po jej plecach, żeby uwolnić ją z sukienki. - Idealna randka to jedzenie, horror, a potem gry... - Powiedziała najzupełniej szczerze, czując jak materiał sukienki puszcza, odsłaniając jej ciało — póki co jedynie plecy. Gdy więc Melvin postanowił nie zatrzymywać się tam, odsunęła się nieznacznie, pozwalając mu na pieszczoty własnej skóry. Rzeczywiście górna część sukienki była zupełnie zbędna. A w zasadzie cała sukienka była zupełnie nieprzydatna. Dlatego teraz ona się odsunęła, zsuwając się jednocześnie z jego kolan. Uśmiechnęła się zupełnie niewinnie, gdy jej dłonie chwyciły jedno z ramiączek sukienki, żeby przełożyć ramię przez nie. To samo zrobiły z drugim. A potem? Potem złapała krótkim szczypnięciem materiał w okolicy bioder i nie spuszczając z niego spojrzenia, pomału zsunęła w dół, dopóki sukienka z cichym szelestem nie opadła wokół jej stóp. W pierwszym odruchu chciała nawet unieść dłonie, żeby się nieco osłonić, ale powstrzymała się, rumieniąc jedynie, ale dzielnie patrząc mu w oczy. Jeśli nie zaprotestował, Fi wyszła z własnej sukienki I pomału znów wsunęła się na jego kolana.
    - Czyli wychodzi na to… - Mruknęła, uśmiechając się lekko. – Że wtedy w salonie to była nasza pierwsza randka… Czyli ta jest druga…

    so there she is now

    played by Fi
    multikontaC.C, Miguel



    Melvin Orwell

    west hollywood
    23 lat/a
    189 cm
    Kamerzysta, streamer, sprzedawca
    I guess there's no way out
    Grab a glass and pour a drink



    Melvin Orwell
    The life we had won't be ours again.
    2020-03-17, 23:46

    Im bliżej poznawał Fi tym bardziej wydawało mu się, że była jego bratnią duszą. Po pierwsze lubiła to co on, świetnie spędzało mu się z nią czas w domu, jak i poza domem. Po drugie była youtuberką, a brunet miał słabość do kobiet obracających się w social mediach, a po trzecie... Chyba go polubiła, skoro tak chętnie oddawała jego pocałunki i pozwalała się rozbierać. W tym momencie wydawało mu się, że nie mógł lepiej trafić, nie była jego dziewczyną... Do tej pory była po prostu dobrą kumpelą do pogadania, pogrania i zjedzenia pizzy... Kto by pomyślał, że wszystko tak łatwo i tak szybko może się zmienić? Wystarczyło, że przyszła w nocy do jego pokoju, nieco podpita, podobnie jak i on... Słyszał teorię, że po alkoholu robi się rzeczy, których na trzeźwo by się nie zrobiło, bądź nie powiedziało.. Więc alkohol nie dodawał tylko odwagi, sprawiał również, że ludzie byli szczerzy. Podobnie, jak pocałunki którymi obdarzał Daphne.
    Zamruczał z zadowoleniem, gdy usłyszał o idealnej randce według blondynki. Musiał się z nią w pełni zgodzić, wizja idealnej randki jego skromnym zdaniem wyglądała bardzo podobnie, a nawet tak samo. — Uważaj, bo się zakocham, czym mnie jeszcze zaskoczysz ? — Zapytał cicho nie przerywając tej intymnej chwili która tu zapanowała. Powietrze w pokoju zdecydowanie zgęstniało, a temperatura coraz bardziej wzrastała... A to wszystko za sprawą dziwnej chemii, która pojawiła się między tą dwójką. Zwróciła jego uwagę, gdy tylko wprowadziła się do ich domu, lecz nie przepuszczał, że spodoba mu się aż do takiego stopnia. Szczerze powiedziawszy nie spodziewał się, że w ogóle którakolwiek kobieta aż tak mu się spodoba. Nie flirtował z nią otwarcie, bo najzwyczajniej w świecie był w tym kiepski i nie chciał, żeby go wyśmiała. Podryw na świeże bułki, lub papier toaletowy był nieudany, a jego ostatnia randka zakończyła się tym iż otwarcie uświadomił dziewczynie, że więcej się z nią nie spotka i na pewno nie zostanie u niej na noc.
    Musiał przyznać, że z ciężkim sercem pozwolił jej na zejście ze swoich kolan. Naprawdę, w tym momencie poczuł psychiczne i fizyczne cierpienie, a to nie było nic wielkiego! Po prostu zeszła mu z kolan, a on poczuł się tak jakby zaraz miała wyjść. Pocieszył go jednak fakt, że podniosła się z niego tylko po to, by zdjąć z siebie sukienkę. Przełożył ręce do tyłu, opierając dłonie o materac łóżka, obserwując z zaciekawieniem przedstawienie, które odbywało się w jego pokoju. Poczuł przyjemne łaskotanie w dole brzucha, gdy tylko Daphne zdjęła do końca sukienkę i została w samej bieliźnie. Musiał przyznać, że miała niesamowite ciało, przygryzł dolną wargę uśmiechając się przy tym z zadowoleniem. Cięzko było mu oderwać od niej wzrok, zlustrował ją uważnym spojrzeniem od góry do dołu, jakby próbując zapamiętać każdy fragment jej ciała, kawałeczek po kawałeczku.
    W końcu wróciła do niego na kolana, a on mógł wrócić do pozycji siedzącej i objąć dziewczynę w talii — A na drugiej randce można już sobie pozwolić na więcej — Uznał, przejeżdżając dłonią po plecach blondynki.
    Zbyt wysoki poziom testosteronu w ciele bruneta coraz bardziej dawał o sobie znać, teraz już nie chodziło o zwykłą zabawę, teraz miał zamiar pozbyć się zbyt dużej ilości emocji, które w tym momencie się w nim kumulowały. Pocałunek, którym obdarzył Fi nie przypominał tego wcześniejszego, delikatniejszego... Ten był znacznie agresywniejszy, bardziej pożądliwy i złączył ich usta w tańcu, który mógł określić każdym epitetem, ale na pewno żadnym pochodnym od słowa grzeczny. Nie zauważył kiedy wplótł palce we włosy Daphne, lecz doskonale wyczuł moment w którym postanowił zmienić pozycję i ułożył dziewczynę na plecach, zawisając tuż nad jej ciałem. Nie wykluczał tego, że na jego policzkach pojawiły się delikatne zaczerwienienia, które były wynikiem wyższej temperatury. — Nie martwisz się, że jutro będziesz żałować tego, że do mnie przyszłaś? Ani tego, że się całujemy? Ani tego, że pozwolisz mi się dotykać... — Wyszeptał wprost do jej ust, wodząc dłonią po ciele kobiety. Od obojczyków, poprzez biust, żebra, do podbrzusza, zahaczając palcem o brzeg bielizny Fi i dotykając niby niechcący jej kobiecości. Nie zostawił tam jednak ręki, zatrzymał ją na udzie, zaciskając palce na zewnętrznej stronie. —...w taki sposób — Dokończył, wpijając się ponownie w jej usta. Zależało mu na tym, by Daphne poczuła się śmiało, nie chciał żeby miała przed nim jakieś obawy, im bardziej będzie rozluźniona, tym lepiej dla niego jak i dla niej.
    played by Helheim
    multikontabrak



    Daphne Wojnarowsky

    west hollywood
    21 lat/a
    175 cm
    You see my face on screen
    But you have no idea what I'm feeling I
    x



    Daphne Wojnarowsky
    nie wierz we wszystko co jest w necie. A. Lincoln
    2020-03-18, 01:14

    Bo czasem to tak musiało być prawda, że gdzieś przez przypadek trafiało się na swój bez, będąc samemu agrestem. Rzeczywiście byli jakby skrojeni na miarę dla siebie. Czasem ludzie mówili do siebie, a zupełnie siebie nie rozumieli. Oni wręcz przeciwnie, mogli rozmawiać o grach, jedzeniu, social mediach, filmach i chociaż mieli niemal identyczne gusta, to nie mogli też wciąż siebie nie zaskakiwać. Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają, cóż… ostatecznie płcią byli przeciwną i w tym wypadku przyciąganie najwyraźniej działało bez zarzutów.
    Teraz gdy rozmawiali o randce, mówili sobie wprost w usta, a ona nikła w jego objęciach, gdy obejmował ją w wąskiej talii. Ona też zwróciła na niego uwagę, ale właśnie ta ich naturalność względem siebie, prowadziła w dziwny sposób do punktu, w jakim znajdowali się obecnie. Do tego, że siedziała na jego kolanach, a każda chwila ich pocałunków, tylko wzmagała namiętność. Fakt – czy myślała nad tym, czy są pijani? Nie. Wydawało jej się jedynie, że to alkohol popchnął ją do tego, żeby zjawiła się w nocy przy jego pokoju, bo Lamcia, bądź co bądź dobry chłopak, nie zrobiłby tego. Sam często powtarzał, że nie umie flirtować. Jej to nie przeszkadzało – lubiła taką jego nieporadność. Jego tekstów nie uważała za głupie, a za zabawne. Nie chciała jednak przede wszystkim, żeby udawał przy niej kogoś, kim nie jest. Chcieli zostać w domu cały dzień? Super. On mógł grać, a ona leżeć w jego pościel. Lub on w jej, podczas gdy ona grała. Ostatecznie miała też switcha i mogła grać z niego. Ale czy to nie za dalekie plany.
    - Uważaj, bo będę twoim ostatnim życzeniem. – Zaśmiała się, nawiązując do pewnej gry. Czuła, że jak wstawała, jego dłonie niechętnie wypuszczają ją z objęć. Opuszki palców ciągnęły się po materiale, jakby w obawie, że dotykają ostatni raz. Być może sukienki tak, bo po chwili poczuła dosłownie smagnięta spojrzeniem, gdy tak wsparty o łóżko, podziwiał ją sobie. Ona na niego też tak patrzyła, też dotykała go wzrokiem, dlatego czując tę przyciąganie, nie miała kłopotu z tym, żeby znów wrócić pomiędzy jego ramiona. Nie było w tym dziwnego, że pożądanie rosło, podczas gdy ilość ubrań malała. I chociaż przed chwilą to Fi miała na sobie więcej ciuchów, tak teraz była przegrywała. Zdecydowanie. Spomiędzy warg wydostał się psoty czubek jej języka, natrafiając na jego język, jakby rozchylenie warg nastąpiło w tym samym momencie. Oj, Fi… igrasz z ogniem.
    Przerzucona na plecy, mruknęła z zadowoleniem, a jej dłonie, dotknęły tych rumianych policzków. Był z nimi tak cholernie uroczy. A potem, bardzo powoli, jej dłoń zaczęła sunąć wzdłuż jego torsu, aż natrafiła do linii spodni. To wyglądało jak niezwykle delikatne badanie wrażliwości skóry, on jej dotykał w taki sposób, jak jeszcze nigdy dotykana nie była. Zwłaszcza gdy jego dłoń zahaczyła o kobiecość. Skupiła wtedy spojrzenie na jego oczach.
    - Nie boję się… Przecież byś mnie nie skrzywdził, prawda? – Spytała, podczas gdy jej druga dłoń wyruszyła na zmysłową wędrówkę po jego ciele, żeby dołączyć do tej pierwszej.
    Cichy brzdęk oznajmił, że właśnie rozpięła pasek jego spodni. Znów zaczęli się całować, a ona mogła opleść go udem, podczas gdy on, trzymał na nim dłoń. Jego chwyt był dwojaki, bo jednocześnie delikatny, ale i zdecydowany, jakby wiedział, po co sięga. Ona też wiedziała czego, a może raczej kogo pragnęła w tej chwili. Tylko jego.

    played by Fi
    multikontaC.C, Miguel



    Melvin Orwell

    west hollywood
    23 lat/a
    189 cm
    Kamerzysta, streamer, sprzedawca
    I guess there's no way out
    Grab a glass and pour a drink



    Melvin Orwell
    The life we had won't be ours again.
    2020-03-26, 01:20

    Mnóstwo myśli pojawiało się w jego głowie, gdy dotykał Fi. W tym momencie pożądał jej tak, jak nigdy wcześniej nie pożądał innej kobiety, wiedział, że przekracza pewną granicę która prawdopodobnie będzie miała duży wpływ na ich relacje. Nie brał pod uwagę tego, że będą czuć się niekomfortowo następnego dnia, ani tego, że w najgorszym przypadku będą się dość mocno unikać... Nie myślał o niczym, o żadnej rzeczy nad którą powinien się dłużej zastanowić. Myśli bruneta błądziły tylko dookoła blondynki, inne sprawy były teraz odległe, mogły poczekać... One tak, jego partnerka już nie. Wszystko w jej gestach podpowiadało mu, że pragnęła jego tak mocno, jak on pragnął jej. W niczym nie przypominała tej dziewczyny z którą siedział i jadł pizze, teraz zachowywała się jak kobieta, nie jak kumpela. Satysfakcjonowało go to, że z każdą chwilą wydobywał z niej tą kobiecość, miał wrażenia, że wraz z drobnym ciałem Daphne, odkrywał inne warstwy, które miała na sobie. Zsuwał z niej tą kumpelską bezradność, odkrywając jej kobiecość.
    Mógłby jej coś odpowiedzieć, na pewno nie miałby nic przeciw gdyby stała się jego ostatnim życzeniem, warunek byłby tylko jeden – do niczego by się nie zmuszała, a uczucie którym by go obdarzyła byłoby jak najbardziej szczere. Nie potrzebował żmudnie dawanych nadziei, Melvin lubił konkrety i dotyczyło to każdej kwestii jego życia. Nie miał problemów z podejmowaniem decyzji, które miałyby wpływ większy bądź mniejszy na jego życie, liczyło się tylko i wyłącznie to czego chciał i czego pragnął, wykorzystywał konkretne sytuacje, w układy również wchodził konkretne. Potrzebował w życiu czegoś stałego, świadomości, że ktoś jest równie pewny swego jak i on. Nie lubił niezdecydowania i tkwienia pośrodku, tańczenia na linie która mogła przegiąć się w jedną bądź drugą stronę tym samym rujnując plan, który założył z góry.
    Obdarzając pocałunkami drobne ciało blondynki wiedział, czego chce, chciał jej i tego by sprawić jej przyjemność. Nie miał zamiaru z niczego się wycofywać, nie chciał rezygnować z takiej okazji. Nie wiedział, czy kiedykolwiek ponownie będzie mógł sobie pozwolić na takie zachowanie względem Daphne. Bądź co bądź była kobietom, a z kobietami bywało różnie.
    Pozwolił zająć się blondynce paskiem od spodni, które szczerze mówiąc zaczęły mu coraz bardziej przeszkadzać i uciskać jego męskość. Można by powiedzieć, że zrobiło mu się nieco lżej na duszy i na ciele, gdy materiał spodni przestał go aż tak uciskać.
    Ciężko było mu się zająć Fi, nie wiedział czy preferowała bardziej subtelność i delikatność, czy zdecydowanie. Musiał ją po prostu wyczuć, co przy pierwszym tego typu kontakcie nie należało do najprostszych, czuł się trochę jak licealista stojący przed dość trudnym do zdania egzaminem, który mógł zaważyć na jego przyszłości. Nie przepadał za nimi, lecz egzamin który właśnie zdawał obcując z ciałem Daphne był jednym z przyjemniejszych egzaminów w życiu.
    Słysząc pytanie młodszej dziewczyny, spojrzał na nią ciemnymi tęczówkami, posyłając jej ciepły uśmiech. Nie miał zamiaru jej skrzywdzić, nawet nie wiedział czy potrafiłby to zrobić.
    — Skrzywdziłbym cię, gdybyś sama tego chciała — Nie miał zamiaru do niczego jej zmuszać, nawet do swoich wybujałych fantazji erotycznych.
    Wszystko potoczyło się dość szybko, tuż po tym jak przerwał pocałunek, zsunął usta na jej szyję, a chwilę po tym uniósł odrobinę jej plecy tylko po to, by rozpiąć ten śliczny stanik który miała na sobie i przerzucić go gdzieś na łóżko. W taki sposób Daphne została w samych majtkach, a on nie potrafił napatrzeć się na widok jej nagiego ciała, które niesamowicie go podniecało i wpływało na wyobraźnię. Końcówką języka przejechał po ciepłej skórze blondynki, zsuwając głowę pomiędzy okrągłe piersi. W takich momentach cieszył się, że miał za sobą jakieś doświadczenia z kobietami, wiedział jak zająć się piersiami dziewczyny by sprawić jej przyjemność. Jego język i usta rozpoczęły zabawę z jednym z sutków Daphne, natomiast ręka którą miał na udzie przesuwała się ku górze. Dotykał czułych miejsc blondynki palcami, początkowo przez materiał koronkowej bielizny. W momencie w którym poczuł wilgoć na koniuszkach palców, wsunął je pod materiał wykonując delikatne, okrągłe ruchy palcami. Niedługo później zsunął z bioder młodszej dziewczyny bieliznę i leżała pod nim zupełnie naga, z jego dłonią pomiędzy udami.
      
    played by Helheim
    multikontabrak



    Daphne Wojnarowsky

    west hollywood
    21 lat/a
    175 cm
    You see my face on screen
    But you have no idea what I'm feeling I
    x



    Daphne Wojnarowsky
    nie wierz we wszystko co jest w necie. A. Lincoln
    2020-03-26, 04:06

    Ukryta Wiadomosc:
    Jesli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc te wiadomosc
    --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

    played by Fi
    multikontaC.C, Miguel



    Melvin Orwell

    west hollywood
    23 lat/a
    189 cm
    Kamerzysta, streamer, sprzedawca
    I guess there's no way out
    Grab a glass and pour a drink



    Melvin Orwell
    The life we had won't be ours again.
    2020-03-26, 12:05

    Ukryta Wiadomosc:
    Jesli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc te wiadomosc
    --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
    played by Helheim
    multikontabrak



    Daphne Wojnarowsky

    west hollywood
    21 lat/a
    175 cm
    You see my face on screen
    But you have no idea what I'm feeling I
    x



    Daphne Wojnarowsky
    nie wierz we wszystko co jest w necie. A. Lincoln
    2020-03-26, 17:43

    Ukryta Wiadomosc:
    Jesli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc te wiadomosc
    --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

    played by Fi
    multikontaC.C, Miguel



    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  


    Forum dostosowane jest do przeglądarek Opera i Google Chrome. Kody wykorzystane na forum zostały wykonane przez janek burza.


    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group Saphic 1.2 // Theme created by Sopel