angeltown

greetings from california

  • Witaj na Angeltown! Zerknij do przewodnika, który pomoże Ci zapoznać się z forum.
  • Nominacje do drugiej edycji plebiscytu LAwards ruszyły! Zapraszamy do wysyłania zgłoszeń w tym temacie.
  • up
    down



    Poprzedni temat «» Następny temat
    Autor Wiadomość
    Maureen Ronan

    echo park
    30 lat/a
    175 cm
    tuszuję rzęsy w Warner Bros
    sama sobie jestem
    żaglem, okrętem i śrubokrętem



    Maureen Ronan
    Talk is cheap, my darling When you're feeling right at home
    2020-03-25, 11:05

    Siedząc za kierownicą dopiero odebranej z warsztatu Micry, czuła nieprzyjemne napięcie pomiędzy łopatkami. Zerkając w tylnym lusterku, zamiast świateł samochodu, który jechał za nią widziała kartony i worki na śmieci, w których w ciągu ostatnich dwóch godzin upychała swój dobytek. Nie musiała się wyprowadzać, na pewno nie w takim ekspresowym tempie, jak właśnie to robiła. Czuła, się jak bomba atomowa która podsycana zachowaniem Connora wybuchła, niszcząc wszystko w co chciała wierzyć w ciągu ostatnich paru lat. Pierwszy raz w głowie brunetki, pojawiła się myśl, że sama nie była święta, ale ta zsuwała się gdzieś na dalszy plan. Nie chciała już nigdy postawić stopy w Echo, nie chciała już nigdy rozmawiać z facetem który jak z karabinu maszynowego obrzucał ją zarzutami, które mijały się z prawdą. W większości mijały się z prawdą.
    W między czasie zaczął padać deszcze, a Ronan z zaciętą miną jeździła po ulicach Los Angeles. Potrzebowała jakiegoś garażu, albo kogoś kto miałby wolny pokój, w którym mogłaby zostawić swoje rzeczy. Oczywiście tylko tymczasowo, dopóki nie znajdzie sobie jakiegoś lokum. Wewnętrznie przerażały ją te zmiany, a to przerażenie jedynie dodawało zaciętości na jej twarzy.
    Zaparkowała samochód właściwie, automatycznie na miejscu które zawsze w tej okolicy było wolne. Przymknęła oczy zastanawiając się co powinna zrobić. Sięgnęła po telefon i z dużym trudem wybrała kontakt podpisany Skywalker i przyłożyła go do ucha, przygryzając palec, w tak charakterystycznym dla niej geście. Gdy po trzech sygnałach usłyszała znajomy głos, nabrała głośno powietrza i zaczęła mówić:
    -Cześć Luke, tu Maureen. Emmm, wybacz, że dzwonię o tej porze bo w sumie to dochodzi dwudziesta trzecia, ale mam takie pytanie, w sumie to prośbę i sprawę. No w każdym razie to rzecz jest w tym, że chciałam się zapytać, takie tylko niewinne pytanie i wiesz, każda odpowiedź jest dobra, nie żaden teleturniej czy coś- Maureen czuła jak zasycha jej w gardle- Na boga, jak ja nienawidzę rozmawiać przez telefon. Dobra, powiedz mi przede wszystkim, czy Ci nie przeszkadzam, może masz randkę albo nie wiem siedzisz na Bahamach? Jak jesteś na Bahamach to będzie mi przykro, że mnie nie zabrałeś - zaśmiałą się trochę nerwowo.

    played by oszit#1116
    multikontaVincent, Jo, Mathilde



    Lucas Snyder

    palos verdes
    30 lat/a
    185 cm
    Szkutnik
    Nice to meet you, what's your name?
    Let me treat you to a drink



    Lucas Snyder
    can we please stop poking holes in my paper-thin logic?
    2020-03-25, 16:16

    Był na wpół wygodnie rozłożony na kanapie w salonie. Wygodnie było mu na pewno kiedy jeszcze był przytomny i oglądał z zainteresowaniem ekran, bo kiedy szyja ugięła się pod ciężarem głowy wraz z tym jak i powieki poddały się dalszym próbom utrzymania jego uwagi to zastygł w takiej pozycji na niecałą godzinę. Dźwięk jego komórki dotarł z pewnym opóźnieniem wcześniej wydając się jedynie częścią snu, który umykał mu już między palcami, a wydawało się, że działo się tam coś naprawdę ekscytującego. Kiedy w końcu odebrał Maureen mogła usłyszeć markotne. –Taak? – Z mruknięciem, typowym dla wybudzającej się osoby, co w głównej mierze spowodowane było tym jak bolał go kark. Prawie przeklął w mikrofon, ale zdążyło do niego dotrzeć z kim rozmawia.
    Mar? Otworzył szerzej oczy podnosząc się do siadu, zerkając przy okazji na zegarek, kiedy kobieta wspomniała o czasie. Jeśli sam słowotok by jej nie zdradził, to już czuł, że coś jest nie tak. To nie było w jej stylu, aby dzwonić. Przez swoją znajomość zawsze kontaktowali się poprzez smsy, co Snyderowi jak najbardziej pasowało. Był osobą, która wychodziła z założenia, że różne formy komunikacji sprawdzają się lepiej w konkretnych sytuacjach. Odnosił jednak wrażenie, że Maureen sięgała po tą opcję tylko w ostateczności.
    Zaśmiał się z lekka na te wakacje. –Na plażę w LA mam jednak bliżej niż Bahamy. Możemy się razem wybrać. – Ziewnął. –Jak zamkniemy oczy to przeniesiemy się tam w wyobraźni, ale nie dzwonisz, żeby umawiać się na randki… – Wrócił do tematu ponownie przywracając też i swoje rozbudzenie. Sięgnął do butelki piwa, które stało na stole i upił z niego kilka łyków mimo tego, że już nie smakowało tak dobrze jak na początku filmu, którego teraz oglądał już zaledwie napisy końcowe. –Co to za niewinne pytanie, Mar? – Dopytał się, sam do siebie marszcząc brwi. –Wszystko w porządku…?
    played by zeszyt
    multikontaLorelei, Lloyd



    Maureen Ronan

    echo park
    30 lat/a
    175 cm
    tuszuję rzęsy w Warner Bros
    sama sobie jestem
    żaglem, okrętem i śrubokrętem



    Maureen Ronan
    Talk is cheap, my darling When you're feeling right at home
    2020-03-25, 18:21

    Jakby widziała się nim twarzą w twarz, wiedziałaby, że śpi i nie ma go co budzić. Dlatego też uznawała przewagę smsów, nad dzwonieniem do siebie jak para emerytów. Przecież jak spał, to po prostu by nie odpisał, a Mau nie miałaby go na sumieniu, że przerywa coś tak cennego jak sen, nawet w tej niewygodnej pozycji. A tak, gdy usłyszała markotne tak, jeszcze bardziej się spięła, skubiąc palcami wolnej ręki krawędź kurtki jeansowej, której nie miała już gdzie wcisnąć. A z drugiej strony, Lucas awansował niesamowicie wysoko w jej hierarchii, skoro postanowiła do niego zadzwonić.
    Zaśmiała się na wspomnienie o wycieczce na plaże, nieco jednak nerwowo. Nie chcąc nic dać po sobie poznać, powiedziała:
    -Jestem gotowa na wycieczkę i wygrzewanie dupska na słońcu. Może Malibu? Chyba mnie namówiłeś- powiedziała, już gotowa zmieniać temat, żeby zakończyć rozmowę i znów tkwić w martwym punkcie. Czemu jej życie było takie skomplikowane, czy naprawdę musiała sobie sama tak wszystko utrudniać? Odchrząknęła, gdzieś wewnętrznie wdzięczna mężczyźnie, że podchwycił jej pytanie mimo tego słowotoku.:
    -Więęęc, rany ale mam wyrzuty sumienia mocne, że Cię obudziłam Luke. Nie chciałam, mogłam napisać sms, w sumie to się nie pali, wszystko jest w względnym porządku- nie wcale nie było tak, że miała do wyboru spanie w samochodzie ze swoim skromnym dobytkiem albo organizację jakiegoś sensownego lokum do czego nie miała głowy, w której i tak działo się już za dużo. Zostawienie samochodu na ulicy nie miała sensu, za duże ryzyko, że ktoś ją okradnie- Czy do twojego mieszkania przynależy jakiś garaż? Albo może znasz kogoś zaufanego, u kogo mogłabym przez tydzień przechować tak na oko… Osiem worków i 6 kartonów? W sumie nawet połowę, resztę będę mogła zamknąć w bagażniku, tak żeby nie było widać i na luzie zostawię gdzieś auto i jakoś to pójdzie, co nie?- zapytała z prędkością karabinu maszynowego. Nie potrafiła sobie przypomnieć, czy pod domem Lucasa kiedykolwiek widziała wjazd do garażu. Ale nigdy też nie musiała się nad tym specjalnie zastanawiać.

    played by oszit#1116
    multikontaVincent, Jo, Mathilde



    Lucas Snyder

    palos verdes
    30 lat/a
    185 cm
    Szkutnik
    Nice to meet you, what's your name?
    Let me treat you to a drink



    Lucas Snyder
    can we please stop poking holes in my paper-thin logic?
    2020-03-25, 21:20

    -Malibu w takim razie. Jesteśmy umówieni. – Podsumował nie będąc pewnym czy to senność płata mu figle, czy Mau po drugiej stronie brzmiała nieco nietypowo. Nie potrafił stwierdzić co dokładnie podsuwało mu takie myśli, ale zapewne składał się na to całokształt, a nie tylko to jak jej głos docierał do niego przez nieokreślony dystans.
    Uśmiechnął się sam do siebie wzdychając lekko, co już kobieta mogła usłyszeć. –Przestań już. – Mruknął dość lekko, bez grama pretensji nie określając jeszcze czy chodziło mu o przepraszanie, czy też to próbowanie przegadać faktycznej sprawy z którą do niego dzwoniła. –Dobrze, że mnie obudziłaś. Wezmę prysznic i jak człowiek położę się w łóżku. – Potarł jeszcze swój kark krzywiąc się bo ten nadal był odrętwiały i obolały. –Względnym…- Wyłapał, czekając już tylko na dalszy ciąg.
    Uniósł brwi słysząc o jaką ilość rzeczy chodziło. W swojej głowie prześledził kilka najbardziej prawdopodobnych scenariuszy, biorąc w tym pod uwagę, że z Maureen mogły to wcale nie być takie typowe przypadki. Może dostała z jakiegoś powodu kostiumy z seriali? Albo materiały na… Nie, to by raczej zmieściło się w mniejszej ilości kartonów i worków. –Ty się przeprowadzasz, czy coś…? – Wyrzucił z siebie to co wydało mu się najbardziej prawdopodobne, ale jednocześnie kompletnie nie pasowało mu to dlaczego kobieta miałaby nagle mieć ze sobą wszystkie swoje rzeczy… Może nie nagle? Ale jednak podała mu bardzo dokładną ilość, więc odnosił wrażenie, że nie wytrzasnęła jej zaledwie z powietrza. –I uh… no garażu nie mam tutaj, ale w warsztacie by się zmieściło. – Przyznał zgodnie z prawdą. –Mar… co masz na myśli przez…jakoś to pójdzie? Ty… gdzie ty jesteś? – Właściciel ją nagle wyrzucił z domu? Miała stałą pracę więc to nie mogła być kwestia rachunków, a przynajmniej nie podejrzewałby o to Maureen, może miała współlokatorkę z którą się nie dogadywała? Nadal nie miało sensu dlaczego to było takie nagłe, bo musiało być nagłe, jeśli kobieta nie zdążyła zorganizować sobie nowego miejsca w którym mogłaby przechowywać swoje rzeczy. Im więcej o tym myślał, tym mniej mu się to wszystko podobało. Nawet nie zauważył kiedy bardziej się rozbudził spinając jednocześnie ten już i tak w marnym stanie kark.
    played by zeszyt
    multikontaLorelei, Lloyd



    Maureen Ronan

    echo park
    30 lat/a
    175 cm
    tuszuję rzęsy w Warner Bros
    sama sobie jestem
    żaglem, okrętem i śrubokrętem



    Maureen Ronan
    Talk is cheap, my darling When you're feeling right at home
    2020-03-25, 23:11

    Teraz to ona nabrała głośno powietrza, czując jak mieszają się w niej sprzeczne emocje. Z jednej strony bardzo chętnie wyrzuciłaby teraz wszystko z siebie, jak lawinę, która jest wywołana przez głośniejszy krzyk w górach. Z drugiej strony nawet nie miała pojęcia jak zacząć i może, dlatego pierwszy raz od dawna postanowiła nic nie udawać, tylko po prostu odpowiadać na pytania. Jakaś jej część, chciała po prostu komuś zaufać, tak jak ufała tylko swojemu ojcu.:
    -Właściwie to tak, przeprowadzam się. Znaczy, jeszcze nie mam zielonego pojęcia gdzie się przeprowadzę, ale no muszę zmienić adres.- Powiedziała z rozbrajającą szczerością, zagryzając wargę. Przede wszystkim duma nie pozwoliła pozostać jej pod starym adresem, przez te parę dni. Wykorzystała sytuację, że Connor poszedł do pracy, żeby jak najszybciej zniknąć z klaustrofobicznego domu w Echo. Gdzieś tam ten scenariusz od paru dobrych dni, jeśli nie tygodni krążył nad brunetką, ale nie spodziewała się, że właśnie tak to będzie wyglądać mocno po za jej kontrolą. Ożywiała się na wieść o warsztacie:
    -O rany, to świetnie Luke. Tylko, czy to nie będzie przeszkadzać Ci w pracy? Te moje graty? Starałam się je upchnąć jak najbardziej, naprawdę. Tylko mnie przerasta spakowanie się na dwa tygodnie do domu w bagażu rejestrowanym, a co dopiero wszystkich swoich rzeczy. Nawet nie wiesz, jak cieszę się, że pół roku temu przechodziłam fazę bycia minimalistką i tylu rzeczy się po prostu pozbyłam.- Znów słowotok, którym go zalała przypominał wartki potok. Sama zaczynała się czuć przytłoczona wypowiadanymi przez siebie słowami. To wyczuwalne zatroskanie w głosie Snydera wcale jej nie pomagało. Nadal próbowała obrócić to wszystko w żart, próbując przełknąć gulę upokorzenia:
    -Ja? Oh, siedzę w samochodzie. Wyładowanym po brzegi tym całym szajsem, mogłam kupić vana a nie micrę…I ja, cóż- westchnęła ciężko, trochę jakby zbierało jej się na płacz, tak dziwnie ten oddech jej się załamał- No stoję pod twoim domem, jakoś automatycznie tu przyjechałam, krążąc po LA i zastanawiając się, co powinnam zrobić. Po za tym wyglądasz mi na gościa z garażem, a ja potrzebuję garażu- odgarnęła włosy z twarzy, przebierając z lekka nogami. –Nie wiem, byłeś pierwszą osobą, o której pomyślałam a wyszło na to, że cię obudziłam, serio mogłam napisać sms...

    played by oszit#1116
    multikontaVincent, Jo, Mathilde



    Lucas Snyder

    palos verdes
    30 lat/a
    185 cm
    Szkutnik
    Nice to meet you, what's your name?
    Let me treat you to a drink



    Lucas Snyder
    can we please stop poking holes in my paper-thin logic?
    2020-03-26, 01:55

    Jedną ze znaczących różnic między rozmowami telefonicznymi, a smsami było to, że przy jednym można było dokładnie usłyszeć ton drugiej osoby nie polegając na kursywie czy emotikonach, które potrafiły tylko do pewnego stopnia oddać aktualne odczucia. Ludzie nie zawsze chcieli, oczywiście, odkrywać wszystkie swoje karty, które znacznie łatwiej było trzymać przy sobie za tekstem na ekranie. W tej sytuacji Lucas był wdzięczny, że nie mógł usłyszeć głos Maureen i właśnie tą rozbrajającą szczerość, którą dało się odczuć w jej głosie. Nadal nie znał powodu, ale uznał, że na tą chwilę nie był on konieczny, w ogóle nie był mu konieczny. Ważne w jakim punkcie znalazła się teraz brunetka. –Rozumiem. – Powiedział. –Ale masz już przynajmniej jakieś pomysły…? – Upewnił się jeszcze.
    Uchylił usta, aby od razu rozwiać jej wątpliwości, ale przyszły kolejne i kolejne słowa, których nie przerywał uśmiechając się lekko, chociaż miało to gorzko słodki posmak, bo wiedział, że były to objawy podbramkowej sytuacji w jakiej kobieta się znalazła. –I wychodzi na to, że też całe szczęście dla mojego warsztatu, w którym spokojnie się odnajdę z kilkoma kartonami. – Już widział w swojej wyobraźni nawet lukę w którą się to wszystko powinno zmieścić tak, aby w niczym mu nie przeszkadzało.
    Miał już rzucać żartobliwie, że to faktycznie wyczyn, że udało się to wszystko zapakować do biednej Micry, ale dotarło do niego westchnięcie i aż sam przełknął ślinę czując, że szykuję się coś… coś co trochę będzie mogło zatrząść jej relatywną stabilnością i może też i jego. Miał ochotę ją teraz przytulić tak by oboje mogli wspomóc się w tej równowadze. Uniósł brwi na pierwszą informację i zaraz zerwał się na równe nogi wysłuchując jej cały czas kiedy wciągał już na stopy adidasy, a na ramiona kurtkę. –No dobra, już nie wracajmy do tego. – Mówił zamykając za sobą drzwi, ale nie na klucz (chociaż ten dla pewności wpakował go do kieszeni). –Garażu może nie mam, chociaż powinienem, ale zadzwoniłaś do idealnej osoby. – Wcisnął guzik w windzie, ale widząc, że ta jest o kilka piętra od niego za daleko wybrał się po prostu żwawo schodami w dół. –Mam cały wolny pokój w którym się to wszystko zmieści i może akurat starczy jeszcze miejsca dla ciebie na tę noc, albo kilka nocy, aż znajdziesz miejscówkę. – Skwitował, bo nie wyobrażał sobie teraz, żeby kobieta miała zostawać gdziekolwiek indziej, zwłaszcza kiedy już (tymczasowo) przeniosła by swoje rzeczy do jego mieszkania.
    -Możesz wysiadać z samochodu i pomóc mi nosić te worki. – Powiedział akurat wtedy kiedy wyszedł z klatki schodowej i rozejrzał się po okolicy, aby odnaleźć po ciemku znajomy samochód. Uliczne lampy były w tej sytuacji zbawienne, ale w głównej mierze zdradziło Maureen palące się we wnętrzu samochodu światło. –Ale najpierw dasz się przytulić. – Powiedział już właściwie kiedy znalazł się pod jej drzwiami. Czuł w kościach, że przy takiej drastycznej zmianie Ronan potrzebowała tego gestu wyjątkowo mocno.

    /zt
    played by zeszyt
    multikontaLorelei, Lloyd



    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  


    Forum dostosowane jest do przeglądarek Opera i Google Chrome. Kody wykorzystane na forum zostały wykonane przez janek burza.


    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group Saphic 1.2 // Theme created by Sopel