angeltown

greetings from california

  • Witaj na Angeltown! Zerknij do przewodnika, który pomoże Ci zapoznać się z forum.
  • Zapraszamy do zapoznania się z najnowszym ogłoszeniem, w którym znajdziecie informacje o wynikach plebiscytu oraz drobnych zmianach w administracji.
  • up
    down



    Poprzedni temat «» Następny temat
    Autor Wiadomość
    Nadia Collins




    2019-12-27, 19:36

    #7

    Był już dość późny wieczór, czyli moment, kiedy Nadia była znacznie bliżej położenia się do łóżka, może poczytania ksiażki, niż przyjmowania gości. Należała do osób, które lubiły wygodę, więc doceniała miękki dresik i ciepły koc, choć nie zawsze był to zestaw, po który sięgała. Często widywała się ze znajomymi, bywała na imprezach organizowanych przez siebie, ale gdy nie miała planów, to z radością szykowała sobie długą kąpiel, gorącą herbatę, czy odcinek jakiegoś serialu w telewizji. Potrafiła się odnaleźć w każdej sytuacji.
    Gdy dostała telefon od Richarda, z pytaniem, czy może wpaść, nie wahała się ani momentu, aby się zgodzić, mimo że miała inne plany. Wiedziała, że bez powodu przyjaciel nie próbowałby się z nią spotkać o takiej porze. Niespecjalnie miała czym go ugościć, a sama była już bez makijażu, ale zupełnie się tym nie przejmowała. Nie próbowała go poderwać, nie próbowała go uwieść, a z aktorem łączyły ją bardziej poważne uczucia. Może po części traktowała go jako brata? Wiedziała, że jest w związku, ale nie wierzyła w plotki, że jest gejem. Miała na koncie jeden rozbity związek i wciąż się z tym niezbyt dobrze czuła, więc próbowała robić wszystko, aby nie zagrozić Godfrey'owi i jego wybrance.
    -Hej, coś się stało?-zapytała witając Richa w drzwiach i ruchem dłoni wskazała, by wszedł do środka, najpewniej do salonu, bo jednak nie mieliby co robić w sypialni. Zapytała, czy zrobić herbaty, czy przynieść cokolwiek innego, po czym usiadła na kanapie, z podkuloną nogą, gotowa do wysłuchania tego, co mężczyzna ma do powiedzenia.



    Richard Godfrey




    2019-12-27, 21:22

    #któreśtam

    Ostatnio pomiędzy nim a narzeczoną dochodziło do pewnych zgrzytów, wina zapewne stała po obu stronach, ale Richard był zbyt uparty by się do tego przyznać. Odkąd wrócił z Londynu jego relacje z wybranką serca trochę się oziębiły, nawet miał pewne przypuszczenia, że ta rozmyśliła się co do ich wspólnej przyszłości, może nawet poznała kogoś? Nie chciał jednak wychodzić na takiego zazdrośnika czy maniaka, dlatego starał się wszystkiemu przytakiwać by było po jej myśli, ale są pewne granice, które ona niestety ale przekroczyła. Musiał odreagować, a raczej porozmawiać z kimś kto wiedział, że nie będzie go oceniać i na pewno go wysłucha. Nadia dla Richarda była jak taka siostra, której może się zawsze wyżalić, nic dziwnego, że postanowił pojechać właśnie do niej. Oczywiście nie wpadał nigdy z niezapowiedzianymi wizytami.
    Pojawił się u niej dość późnym wieczorem, miał nadzieję, że ta nie będzie mu miała za złe tego, że nachodzi ją o takiej porze. Powitał ją bladym uśmiechem z rękoma w kieszeniach spodni, wszedł powoli do jej mieszkania i klapnął na kanapie w salonie z zrezygnowaną miną. Pokręcił przecząco głową na jej pytanie, nie miał w tym momencie ochoty na nic.
    - Pokłóciłem się z moją, chciałem by było po jej myśli, a ta wyjechała z tekstem, że nawet się nie staram, że nie interesuję się naszym ślubem. Nawet powiedziała, że zapewne kogoś poznałem w Londynie i myślami jestem tam - wyrzekł, wywracając teatralnie oczami. Miał prace jaką miał, czasami wyjeżdżał do innych większych miast czy mniejszych by nakręcić parę scen, ale to nie oznaczało, że musiał kogoś poznać. Godfrey wyglądał na zmęczonego tym wszystkim.
    - Wybacz, że Cię nachodzę o tej porze, nie miałem gdzie pójść - dodał. Odkąd wrócił do Los Angeles był tylko u swojej siostry, ale nie chciał jej nachodzić znowu.



    Nadia Collins




    2019-12-28, 13:39

    Nikt nie mówił, że związki są łatwe i proste, że jak się człowiek zakocha to jest już jak w bajce. Broń boże, wcale tak nie było i Nadia zdawała sobie sprawę z tego, mimo to bardzo pragnęła poznać swojego księcia na białym koniu. Była zawsze gotowa wysłuchać Richarda i stanąć po jego stronie - byli przyjaciółmi, więc po prostu mu się to należało. Jednak wiedziała też, że w razie czego, może powiedzieć mu co myśli na ten temat, żeby jednak ta rozmowa wyszła mu na dobre, a nie tylko upuścić ciśnienie, jakie się w nim zbierało.
    -Dajesz jej powody do tego, aby podejrzewała, czy wyolbrzmia?-zapytała. Wiedziała, że faceci nie jarają się tak bardzo wybieraniem idealnego odcienia serwetek na wesele, więc ten argument mógł być totalnie nie trafiony, ale jeśli padają już oskarżenia o to, że Richard sobie kogoś znalazł, to znaczyło, że sprawa jest grubsza.
    Szczerze mówiąc, to nie umiała obiektywnie ocenić, czy przyszła żona Godfreya jest dobrą kobietą dla niego, ale skoro odwalała takie akcje, to nie koniecznie na to wskazywało. Wiedziała z kim się wiązała, był osobą publiczną, miał karierę i dla ich dobra i wygody (bo nie bójmy się tego powiedzieć, z pieniędzmi żyło się o wiele wygodniej niż bez nich) jeździł na różne plany filmowe rozsiane po całym świecie. Ciekawe, czy ta kobieta podejrzewała, że chodzi o kogoś trzeciego, bo bała się że tak jak w filmach, Rich woli facetów.
    -Nie przejmuj się tym, wiesz że zawsze możesz na mnie liczyć-powiedziała, kładąc mu dłoń na kolanie na krótką chwilę. Nie było jeszcze tak późno, zapowiedział się... Nie mogła się przyczepić. Co innego, jakby zaczął dobijać się do jej drzwi o trzeciej nad ranem, bo po tym, jak się pokłócił z narzeczoną, postanowił się najpierw napić, a po kilku głębszych wciąż nie chciał wracać do swojego domu.



    Richard Godfrey




    2020-01-01, 21:53

    Nawet mężczyzna nigdy nie sądził, że związki bywają łatwe, jego praca akurat była taka, że te stawały się jeszcze gorsze zwłaszcza gdy droga strona z czasem stawała się bardziej zaborcza. Może jego narzeczona uważała, że on ją zaniedbuje? Niedawno jednak wrócił do Los Angeles i serce mu się krajało gdy ten zostawiał ją tutaj samą, ale nie miał innego wyjścia, te pół roku spędzone w Londynie gdzie kręcił sceny do swojego nowego filmu nauczyły go wiele i uświadomiły w tym, że ją kochał i za nią cholernie tęsknił. Teraz jednak uciekał do swojej najlepszej przyjaciółki, bo po tym pobycie w innym mieście przestał mieć nawet znajomych czy lokum do snu, musiał się za czymś rozejrzeć a Nadia była jego ostatnią deską ratunku w tym momencie.
    - Oczywiście, że nie, dlaczego miałbym dawać jej jakiejkolwiek powody? Wie, że to co dzieje się na ekranie tam zawsze pozostaje, zresztą to jest gra aktorska. To co dzieje się na ekranie to na nim zostaje, a to że pokazuje się czasami z kobietami w mediach to o niczym nie świadczy - wyrzekł po chwili milczenia, przecierając zmęczone oczy palcami, usiadł tak, że oparł swoje łokcie o kolana a spojrzenie wbił w podłogę mieszkania Nadii. Kolejne długie westchnienie wyrwało się z jego ust, przecież każdy wie, że Richard nie był typem faceta, który ogląda się za innymi kobietami czy przez sławę stara się wskoczyć im do łóżka, albo co gorsza próbować stać przyjacielem bo przecież przyjaciel gej to najlepszy przyjaciel kobiety! Tylko, ze Godfrey nigdy nie był gejem, ale nikogo nie wyprowadzał z błędu, nawet nie chciał tego robić. Uniósł głowę gdy poczuł rękę Collins na swoim kolanie, nawet w żaden sposób nie odbierał od nich tych gestów, byli przecież przyjaciółmi i dla niego to było coś.. normalnego. Posłał jej delikatny, może nawet wymuszony uśmiech.
    - Dzięki Nadia, na Ciebie zawsze mogę liczyć - powiedział, po czym z lekkim zdenerwowaniem na twarzy podrapał się kciukiem po policzku.
    - Mogę u Ciebie przenocować? Nie chcę wracać do niej, a nie znalazłem jeszcze jakiegoś lokum do którego mógłbym uciec. Na jedną noc, zrobię Ci nawet jakieś dobre śniadanie - dodał. Akurat Richard potrafił gotować, były to jego ukryte zdolności, nie chwalił się nimi za bardzo, ale dla niej zrobi wyjątek bo.. czemu nie?



    Nadia Collins




    2020-01-02, 13:37

    Niby aktor to był taka dobra partia, bo bogaty, obraca się w ciekawym towarzystwie, zapraszany jest na premiery i inne takie, a tu proszę, takie zaskoczenie. Nie ma ich nigdy w domu, ciężko pracują i w sumie są po prostu zwykłymi ludźmi. Nadia doskonale wiedziała, że showbiznes to kłamstwa i obłuda, dlatego się z niego wycofała. Nie wzbraniała się jednak przed nim nogami i rękami, stąd nie było problemem dla niej to, żeby mieć znajomych tym się zajmujących. Z resztą, Richard nie należał do osób, które robiły wszystko dla sławy, nie brylowały na każdej możliwej ściance i lansowały się 24 godziny na dobę.
    -Ja wiem, ale jesteś pewien, że ona też? Nie masz dla niej czasu, a dla innych kobiet masz. I powód do kłótni gotowy, bo nawet jeśli w głębi duszy wie, że wszystko co powiesz jest szczere i prawdziwe, tak jednak tęsknota podsuwa różne głupie pomysły do głowy. No i nie sądzę, żeby była zachwycona tym, że zamiast ją przytulić wyszedłeś z domu. Na całe szczęście nie wie, że to innej baby-zaśmiała się. Chciała mu pomóc, bo może nie była wielką fanką jego narzeczonej, tak jednak chciała, aby był szczęśliwy. A skoro tak przeżywał kłótnie z ukochaną, to musiało mu an niej zależeć.
    -Od tego są przyjaciele-stwierdziła tylko. To naprawdę nie było nic wielkiego, a wprost było to wymagane zachowanie od zajmowanej funkcji. -Oczywiście, że możesz zostać. Zaraz zorganizuje Ci jakieś spanie-stwierdziła, już się zastanawiając, bo nie miała szczerze mówiąc jakiegoś strickte gościnnego pokoju. A jednak nie była pewna, czy jej własne łóżko będzie odpowiednie. Wiedziała, że mogli by się położyć razem i nie dotknąć siebie nawet końcem palca, ale jak Rich powie, że przespał się u Nadii w łóżku, to jego ukochana straci głowę i dośpiewa sobie wszystko, co tylko kobieca wyobraźnia potrafi. A potrafi wiele!
    -No tym śniadaniem to mnie przekonałeś. Poproszę śniadanie do łóżka w takim razie-zaśmiała się. To był jej ulubiony posiłek, ale nie oczekiwała wiele. Pewnie jajecznicy i tostów, ale to żaden problem.



    Richard Godfrey




    2020-01-02, 19:25

    Przecież także Richard był człowiekiem, który bywał zmęczony tym wszystkim co działo się dookoła niego, zwłaszcza jeśli chodziło o jego orientację już nawet nie odpowiadał na zaczepki ludzi nie miał na to ochoty a fakt, że jego narzeczona także była przeciwko niemu powodowało, że bardziej czuł się zniesmaczony tym wszystkim. Mógłby to wszystko rzucić w cholerę i tyle by go świat mediów widział, ale lubił swoją prace nie ważne jaka by była. Liczył na wsparcie ze strony swojej ukochanej, która zawsze to robiła, ale ostatnio częściej się z nią kłócił niż przebywał bez podniesienia głosu. Nie chciał być wobec niej niegrzeczny, a że czasami nie potrafił panować nad swoimi emocjami to lepiej, że wychodził za drzwi. Akurat podróż do Nadii spowodowała, że ochłonął trochę i teraz mógł myśleć względnie normalnie, te pierwsze emocje dawno z niego opadły.
    - To jest moja praca, traktuję to raczej jako mój obowiązek a nie przyjemność, bo uwierz mi, ale nie ma nic przyjemnego w byciu zasypywanym pytaniami ze strony redaktorów, zresztą nie raz prosiłem ją by pozowała ze mną do zdjęcia, ale ta nie chciała. Ona wybrała, ale ja także lubię tą pracę - wyrzekł po chwili milczenia, błądząc spojrzeniem po twarzy przyjaciółki. - Wolałem wyjść niż powiedzieć parę słów za dużo, doskonale wiesz, że potrafię nie panować nad swoimi emocjami - dodał po chwili trochę cichszym głosem posyłając jej przepraszający uśmiech. Prawda była taka, że Godfrey potrafił był agresywny gdy coś nie szło po jego myśli ale starał się to wszystko tłumić w sobie. Był chodzącą tykająca bombą.
    - Nie chcę sprawiać kłopotu, prześpię się na podłodze - wyrzekł w jej stronę wzruszając delikatnie ramionami, nie raz miał taki epizod że spał w salonie na kanapie po kłótni z ukochaną i już przyzwyczaił się do wszelkich niewygód, a nie chciał być ciężarem dla blondynki. Zresztą nawet nie pozwoliłby jej odstąpić jej łóżka. Richard oparł się wygodniej o kanapę, po czym roześmiał się.
    - Masz to jak w banku, może kucharzem najlepszym nie jestem, ale na pewno dam radę - dodał po chwili, skierował swoje błyszczące oczy na twarz przyjaciółki.
    - Dzięki - po czym nadzwyczaj w świecie przytulił Nadię do siebie, ukrywając twarz w jej rozkosznie pachnących włosach. W tym momencie po prostu potrzebował czyjeś bliskości, a ta była na wyciągnięcie ręki. Czasami Richard był cholernie zagubiony w tym wszystkim, a był facetem dość wrażliwym jakby nie patrząc.



    Nadia Collins




    2020-01-02, 19:46

    Oczywiście, że był człowiekiem, który we własnym domu miał swój azyl i tak dalej. Jakby chciał się odprężyć w jakiejś kawiarni, to mógłby zostać rozpoznany i tyle by było ze świętego spokoju. To było coś, do czego naprawdę jej nie ciągnęło i wolała być szarakiem, kimś kto spokojnie może wyjść na ulicę i robić to co chce. W swoim rodzinnym miasteczku mogła co chwila spotkać kogoś kogo znała, ale to dlatego, że spędziła tam całą swoją młodość i ludzie znali ją z różnych względów.
    -Wcale się jej nie dziwię, że nie pali się do tego, aby stawać w świetle reflektorów, ale wiem, że może być Ci źle, że pokazujesz się zawsze sam, więc pytają się o twoje życie prywatne-powiedziała , nie do końca wiedząc, czy zostanie odpowiednio zrozumiana. Ona na miejscu tej dziewczyny też raczej starałaby się trzymać w cieniu, ale gdyby kochała Richarda, to pewnie od czasu do czasu zgodziłaby się z nim pokazać.
    -Rozumiem Cię, kłótnie do niczego dobrego nie prowadzą-stwierdziła. Choć z drugiej strony czasem trzeba się pokłócić i powrzeszczeć na siebie, wylać swoje niezadowolenie po to, aby atmosfera się oczyściła. No i seks na zgodę też miał swoje plusy.
    -Daj spokój, będziesz miał co najmniej tą kanapę-powiedziała. A łóżka swojego nie planowała mu oddawać, bez przesady! Najwyżej połowę, bo drugą sama by zajęła. Mebel w salonie może nie był stworzony do spania, ale na pewno będzie wygodniejszy niż podłoga. A gdyby usłyszała, że Godfrey od czasu do czasu uskuteczniał spanie na twardej podłodze, bo go dziewczyna wygoniła z łóżka, to by zaczęła się zastanawiać, czy w ich związku na pewno dobrze się wiedzie. Szczerze mówiąc na to nie wyglądało.
    -Nie oczekuję od Ciebie absolutnie niczego-stwierdziła dając się przytulić i gładząc go po plecach, skoro już się tak tulili. Choć oczywiście miło jej będzie, jak śniadanie będzie na nią czekać.
    -Rich, nie wiem czy ja w ogóle mogę o to zapytać....-zaczęła niepewnie, wciąż przytulona do jego ciała.



    Richard Godfrey




    2020-01-04, 16:26

    Może dlatego Richard starał się nie pokazywać za bardzo publicznie, jak już wychodził to po to by spotkać się ze swoimi dobrymi znajomymi, którzy jak on lubili parkour, mógł wtedy zaszyć się gdzieś na wysokościach i rozmyślać patrząc na miasto co uwielbiał robić. To nawet go uspokajało i gdyby nie późna godzina to zapewne by tak zrobił, kto wie może kiedyś pokaże Nadii swoje ulubione miejsca? Jednak nie sądził, że dziewczyna będzie chętna na takie wypady zwłaszcza mając szpilki na nogach.
    - Czasami dla żartu pokazuje się z jakimiś mężczyznami, nawet nie wiesz jak ludzie potrafią sobie dodać pewne rzeczy patrząc na same zdjęcie chociażby to, że jestem gejem - powiedział, kręcąc delikatnie głową na boki przy czym uśmiechał się lekko. Richard także kochał Ellerie i wiedział, że dziewczyna podziela te same uczucia, ale ostatnio w ich związku zrobiło się cholernie ciężko i Godfrey nie wiedział co ma z tym zrobić. Uciekał do swojej przyjaciółki bo musiał się komuś wygadać a od przyjazdu z Londynu znajomych za bardzo już nie miał.
    - Kłótnie kłótniami, ale obawiam się, że mógłbym nie wytrzymać i coś nie tylko powiedzieć za dużo, ale i także rozwalić. Czasami nie panuję nad swoimi emocjami. - dodał krzywiąc się delikatnie bo nie raz gdy wściekły wyszedł z domu po kłótni to wyżył się na śmietniku stojącym koło domu kopiąc go z całej siły, ale nigdy by nie podniósł ręki na kobietę nie był facetem, który by jakąkolwiek skrzywdził. Wywrócił teatralnie oczami.
    - Nawet nie chciałbym Twojego łóżka - dał jej delikatnego kusańca w bok. Richard był przecież prawdziwym gentelmenem, nawet gdy na pierwszy rzut oka nie było tego po nim widać. Potrzebował czyjeś bliskości, a Collins była przecież na wyciągnięcie ręki więc nic dziwnego, że przytulił się do niej wypuszczając ze świstem powietrze ze swoich ust, czuł zapach jej szamponu i musiał przyznać, że był on bardzo.. pobudzający? Hola, hola! O czym Ty kolego myślisz w tym momencie? Richard uniósł brew do góry i delikatnie odsunął się od przyjaciółki zaglądając jej w twarz.
    - Pytaj - rzucił. Godfrey jej ufał i liczył się z jej zdaniem nawet gdy będzie ono bardzo bolesne, ale podobno prawda boli najbardziej. Mężczyzna odsunął się od blondynki delikatnie ponownie opierając się plecami o kanapę, a wzrok spuścił na swoje palce, które trzymał na swoich kolanach.



    Nadia Collins




    2020-01-04, 16:49

    Szpilki i parkour to na pewno nie jest dobre rozwiązanie, jednak Nadia posiadała także inny buty w swojej szafie. Na spacer można ją było zabrać, to na pewno, ale czy nadawałaby się do nawet choćby najprostszej rzeczy, którą się robi w trakcie parkouru? Zdecydowanie nie, na pewno skończyłaby obolała i pewnie na tyle pokiereszowana, że konieczna byłaby wizyta u lekarza. Była w miarę wysportowana, ale nigdy nic takiego nie robiła.
    -Wiem, że ludzie sobie lubią porozmawiać i dopowiedzieć historie, które w ich głowach mają sens-przytaknęła. Przez chwilę miała styczność z show biznesem i to, co wszyscy robili tylko po to, aby o nich mówiono. Nie chodzi tylko o same gwiazdy ale i producentów, chcących podkręcać wyniki, a co za tym idzie, przychody. Bardzo się jej to nie podobało, więc wycofała się. Podziwiała Richarda, że się w tym odnajduje, albo to ignoruje. Sama doskonale wiedziała, że to raczej panienki kręcą jej kumpla, a nawet jakby był homoseksualny, albo biseksualny, to by niczego nie zmieniło. Nie planowała iść z nim do łóżka, bo był w związku. Jeden związek już w swoim życiu zniszczyła i to było wystarczające.
    Nadia znała kilka historii o jego temperamencie i pełni popierała jego ucieczki w celu ugaszenia złości, czy nienakręcania się dalej. Może nie było to idealne rozwiązanie, ale lepsze niż igranie z ogniem. Może przy zdrowych zmysłach Rich nigdy by nie uderzył kobiety, ale wkurzony, w trakcie kłótni.... lepiej nie ryzykować.
    -Cóż... Chyba powinnam zwątpić w swoje kobiece wdzięki, że tak gardzisz pójściem do łóżka ze mną-zażartowała. Nie planowała go uwieść, nic z tych rzeczy, ani też nie przejmowała się, że Godfrey nie ślini się na jej widok. Znała swoją wartość, choć ta ostatnio się zmniejszała... Ale to nie o niej rozmawiali tego wieczoru, z resztą Nadia naprawdę nie chciała o tym mówić, bo wiedziała, że musi to brzmieć żałośnie.
    -Nie myślałeś nad tym, aby się rozstać z Ellerie?-zapytała niepewnie. Ten związek się nie układał od dłuższego czasu, a ostatnio więcej było widać problemów niż miłości. Nadia nie specjalnie wierzyła w wielką miłość jak w książkach i filmach, ale szczerze mówiąc trudno jej było sobie wyobrazić, aby nagle wszystko się odwróciło między Richardem i jego narzeczoną, tak że znów byłoby idealnie.



    Richard Godfrey




    2020-01-06, 22:16

    Nigdy tak naprawdę nie wiadomo gdzie chciałby ją zabrać, może w miejsce gdzie buty nie mają aż takiego znaczenia? Jednak z Richarda był zdecydowanie zbyt słaby romantyk bo wszystko potrafił spieprzyć co widać po jego dotychczasowym związku, który powoli zanikał. On sam miał spore wątpliwości jeśli chodzi o Ellerie, ale nie wymawiał ich na głos bo.. bo tak było lepiej. Nie chciał się kłócić ze swoją narzeczoną, a tym bardziej na nią krzyczeć czy powodować, że ta wybuchnie płaczem. To było w tym wszystkim najgorsze, kobiece łzy, które powodowały, że serce Godfrey stawał się po prostu miękki.
    - No niestety, ale żyjemy w takim popapranym świecie - rzucił w kierunku Nadii kręcąc delikatnie głową na bok, miał ochotę się czegoś napić, najlepiej czegoś mocnego co spowoduje, że jutro nie będzie pamiętał tej cholernej kłótni z wybranką serca i nie będzie pamiętał rozmowy z Collins bo czuł podświadomie, że przybierze ona bardziej poważny wydźwięk. Richard nigdy nie myślał o Nadii jako o obiekcie westchnień, owszem była bardzo atrakcyjna i nie mógł przejść obojętnie obok niej, ale była jego przyjaciółką i to mu po prostu wystarczało. Tego Rich obawiał się najbardziej ze wszystkiego, że nie będzie w stanie zapanować nad swoim gniewem, a co za tym idzie nie będzie mógł powstrzymać tego cholernego wybuchu. Był pieprzoną tykającą bombą. Wywrócił teatralnie oczami na jej słowa, posłał jej delikatny uśmiech.
    - Nie wątp, jesteś atrakcyjną kobietą Nadia, ale nie kobietą dla mnie - rzucił w jej kierunku. Ona zasługiwała zdecydowanie na kogoś lepszego niż na takiego Richarda Godfreya, który nie potrafił zadbać nawet o własny związek. Prawdziwy facet by to potrafił, ale widocznie daleko mu do niego było i w tym momencie jego poczucie wartości bardzo spadało w dół. Musiał odbić się od dna bo dojdzie do tego, że zacznie się po prostu topić. Przygryzł wewnętrzną stronę policzka zastanawiając się nad zadanym przez nią pytaniem, w tym momencie nie wyglądał zbyt dobrze zwłaszcza, że wątpliwości wkradły się do jego umysłu. Oczywiście myślał o tym już od dłuższego czasu, ale nigdy nie mówił o tym głośno.
    - Myślałem - rzucił w kierunku przyjaciółki mimowolnie przejeżdżając kciukiem po swoim trochę zarośniętym policzku, dopiero po chwili zdobył się na to by przenieść na nią swoje spojrzenie. - Kocham ją ale.. między nami ostatnio się nie układa i tak naprawdę to nie wiem co zrobić - wzruszył ramionami zdając sobie sprawę, że musi wyglądać trochę żałośnie.



    Nadia Collins




    2020-01-08, 16:24

    Nadii wystarczy powiedzieć, jakie buty ma założyć i nie powinna robić problemów. Co prawda ufała Richardowi na tyle, że nie bała się zaufać mu na tyle, aby nie zadawać zbędnych pytań. Nie sądziła, że zabrałby na jakaś farmę pająków czy w inne okropne i przeraźliwe miejsce. Blondynka nie miała problemu z założeniem dresów, sukienki wieczorowej czy stroju kąpielowego. Była pewna, że z Richardem i tak by się dobrze bawiła, bo szczerze mówiąc, to potrafiła się zachować i dopasować w wielu sytuacjach.
    -Nikt nie mówił, że będzie łatwo-stwierdziła. Taka była prawda. Ludzie wiele sobie wyobrażali, ale ktokolwiek, kto miał odrobinę oleju w głowie nikomu nie mydlił oczu, że będzie łatwo. Co prawda dopiero niedawno zaczęło się na głos mówić, że nikt, absolutnie nikt nie ma łatwo w życiu, a internet pokazał jak wielkimi dupkami są ludzie. Jednak i Nad i Rich nie byli już naiwnymi dzieciakami, byli gotowi niemal na wszystko, co zgotuje im los. A z drugiej strony jeszcze chyba oboje naiwnie myśleli, że jednak są dobrzy ludzie wśród nich.
    -Spokojnie, nie oczekuję niczego-powiedziała, lekko się uśmiechając. Co prawda te słowa były dość ... bolesne, bo w ostatnim czasie wiele razy słyszała, że jest wspaniałą kobietą, ale nie dla niego, albo że jakiś inny mężczyzna będzie z nią bardzo szczęśliwy. To nie było miłe go usłyszenia, bo to było jakby pracodawca powiedział "jesteś wspaniałym pracownikiem, więc szukaj pracodawcy, żeby cię docenił, ja ciebie zwalniam". Jednak pocieszające było to, że akurat do Richarda absolutnie nic nie czuła, poza przyjaźnią.
    -Rich, nikt nie wątpi, że ją kochasz, ale czasem to jest naprawdę za mało, aby być szczęśliwym, a przede wszystkim, aby spędzić z Ellerie całe życie. Przecież nie ma sensu się z nią żenić, jeśli oboje przewidujecie, ze to zbyt długo nie przetrwa-powiedziała łagodnie. Absolutnie nie chciała mu jednoznacznie wskazywać na to, że ma zerwać z narzeczoną. Tylko aby pomyślał o wszystkich za i przeciw, bo po ślubie to będzie trudniejsze, nie tylko emocjonalnie, ale i administracyjnie.



    Richard Godfrey




    2020-01-09, 21:17

    Farma pająków.. w sumie to do Richarda byłoby bardzo prawdopodobne, zwłaszcza że chciałby się wyluzować, a że on lubi takie trochę creapy miejsca to chętnie by tam Collins zabrał, zawsze jakieś wytłumaczenie do tego, że Nadia nie odstępowałaby go na krok. Zapewne jak każda kobieta bała się pająków czy innych biednych zwierzątek, które bardziej boją się jej niż ona ich. Każdy jednak miał swoje lęki, także Richard, który mógłby uchodzić za nieskazitelnego człowieka, niestety ale takim nie był. Każdy miał swoje wady, a chyba tą największą u Godfreya było to, że angażował się aż za bardzo w ten cały związek, a potem gdy musiał zacząć być bardziej odpowiedzialny po prostu stchórzył.
    - Nikt też nie wspominał, że będzie aż tak trudno - powiedział po chwili posyłając w jej stronę bliżej nieokreślony grymas, miał być to zapewne uśmiech, ale w takich okolicznościach niezbyt mu to wyszło.
    - Czyli tego śniadania do łóżka też nie musze robić? - zapytał po chwili milczenia, unosząc delikatnie brew do góry, bo skoro nie oczekiwała od niego niczego to ej! Mógł się wymigać od nie robienia śniadania! Nie powinna mieć mu tego za złe. Godfrey wiedział jednak, że tak czy siak je zrobi nawet gdyby miał zerwał się w środku nocy by zacząć coś gotować. Znając jego to długo nie będzie mógł zasnąć, więc to bardzo prawdopodobne. Może nie był mistrzem w gotowaniu, ale go to uspokajało i kołatało zszargane myśli. Przez chwilę zastanawiał się nad słowami przyjaciółki.
    - Nie potrafię teraz o tym myśleć, to za dużo pytań jak na jeden raz. Możemy porozmawiać o czymś przyjemniejszym? - zapytał po chwili milczenia przygryzając delikatnie dolną wargę. Zerknął na zegarek na jego nadgarstku, nie było aż tak późno jak myślał. - Może zamówimy sobie pizzę? Albo jakieś inne żarcie, napiłbym się też jakiegoś dobrego alkoholu, zawsze miałaś zapasy w swojej magicznej skrytce - rzucił w jej kierunku, uśmiechając się kącikiem ust.



    Nadia Collins




    2020-01-10, 21:00

    Nadia nie była z tych kobiet, które by się posikały z nerwów, czy dostały ataku paniki, mając problemy z oddychaniem. Nie piszczała i nie płakała na ich widok, ale po prostu ich nie lubiła i nie czułaby żadnej przyjemności z przebywania w ich otoczeniu. Jak w jej domu był pająk, to mrucząc pod nosem "fuj fuj fuj" zabijała go, w taki albo inny sposób. Nie miała faceta, musiała sobie jakoś radzić.
    Może Richard zarobiłby jakieś przytulaski wśród pająków, ale szczerze mówiąc... nie musiał aż takich rzeczy robić, aby to dostać. Z resztą to nie były takie czułości, które miałyby seksualny podtekst, więc tylko ego mężczyzny mogłoby na tym skorzystać.
    -Richard, nie musisz nic robić. Jestem dużą dziewczynką, radzę sobie na co dzień sama-zapewniła go. Może zabrzmiało to nieco cierpko... ale taka była prawda. Radziła sobie ze wszystkim sama, z wcześniej wspomnianym zabijaniem pająków, otwieraniem słoików i sprawianiem sobie prezentów. Kwiaty kupowała sobie sama, nie dostawała bukietów od adoratorów. Jednak na pewno będzie jej bardzo miło, jak ktoś raz wyręczy ją w szykowaniu posiłku i poda je choćby w kuchni, bo w łóżku to jednak blondynka nie lubiła jeść. Nie ma nic gorszego niż okruszki w pościeli.
    -Nie musisz mi odpowiadać na te pytania, ale zastanów się-poprosiła go swobodnie i jeszcze raz położyła mu dłoń na kolanie, w geście wsparcia.-Pewnie, zamawiaj co chcesz, zobaczę co tam moja magiczna skrytka ma-powiedziała. Właściwie to nie planowała już nic jeść, bo jedzenie po nocy nie wróży nic dobrego dla jej figury... no ale skoro Richard aż tak namawia! Pizza była bardzo dobrym pomysłem, dawno tego Nadia nie jadła. Wiedziała, że nie musi się bawić w żadne menu, teraz wszystko było w internecie i na pewno Rich miał zainstalowaną apkę, która mu pomoże podjać decyzję.
    -Mam otwarty aperol, nieschłodzone rose.... i wódkę. Jak na kobietę przystało-zaśmiała się, zerkając do szafki. Zazwyczaj piła wino i po otwarciu wypijała je w max 2 dni. A z mocniejszych alkoholi to raczej korzystała w barach, w drinkach.



    Richard Godfrey




    2020-01-29, 14:35

    Richard był prawdziwy facetem i nie zabijał biednych pajączków tylko je łapał i po prostu wypuszczał na wolność, tak robili prawdziwi mężczyźni nie bojąc się wziąć je na ręce i wynieść z mieszkania czy chociażby na parapet okna, nie sądził że Nadia byłaby do tego zdolna zwłaszcza gdyby trafiła na taką dużą sztukę. Nie było tutaj mowy o małych pajączkach, które ukrywały się w kątach pomieszczeń, zwłaszcza w okresie zimowym, ale o takich większych i włochatych, które potrafiły zamrozić nawet najdzielniejszą kobietę. Wiedział, że Collins nie potrzebowała żadnego wsparcia mężczyzny. Wzruszył ramionami na jej słowa.
    - Nigdy nie uważałem inaczej, wiem że zawsze sobie dasz radę - wyrzekł po chwili milczenia, posyłając w jej stronę pokrzepiający uśmiech, nawet mu przez myśl nie przeszło, że mogłoby być inaczej w tym momencie, nie miał także zamiaru się jej narażać odmiennym zdaniem - gdyby je miał - bo ta zapewne wyrzuciłaby go za drzwi, a nie miał w tym momencie gdzie pójść. Najpierw spojrzał na jej rękę, która dzisiejszego wieczoru znowu spoczęła na jego kolanie, a potem na jej twarz, mimowolnie sam położył rękę na jej ręce ściskając ją delikatnie.
    - Dzięki za wsparcie - dorzucił jeszcze zanim wyjął telefon z kieszeni na którym miał parę nieodebranych połączeń od swojej narzeczonej, jednak usunął je z powiadomień i za chwilę miał już zamówione dwie pizze na cienkim cieście, doskonale pamiętał jaką Nadia jadła, a raczej sądził że pamięta.
    - Może wódka? - nie chciał eksperymentować z innym alkoholem, a w tych wszystkich kobiecych alkoholach nie gustował, ani trochę.



    Nadia Collins




    2020-01-29, 20:56

    Spokojnie, Nadia i Richard mieszkali w Stanach, nie w Australii. Faktycznie te drobne pajączki były niegroźne i blondynka sobie z nimi radziła, gorzej byłoby z tymi włochatymi. Jakby coś takiego Collins zobaczyła w swoim mieszkaniu, to na bank by spanikowała i potrzebowała pomocy. Być może pomocy mężczyzny, być może egzorcysty, może lepiej nie próbować. Co innego, gdyby ta została poinformowana, że może czegoś takiego się spodziewać...
    -Przepraszam, ostatnio ... nie czuje się najlepiej sama-stwierdziła, bo to była prawda i wiedział, że trochę użala się nad sobą, a Richard tylko na tym cierpi, bo musi udawać, że tego nie widzi i ją pocieszać. A przecież przyszedł tutaj, aby się odprężyć po kłótni z narzeczoną. Byli z Godfreyem przyjaciółmi, więc nie wstydziła się przyznać do tego, a lepiej chyba było powiedzieć prawdę, niż udawać, że nic się nie dzieje. Nad wiedziała, że Richard... hm może nie tyle to zrozumie, co weźmie pod uwagę i nie będzie jej traktował nijak inaczej w związku z tym.
    -Możesz na to liczyć o każdej porze dnia i nocy-stwierdziła, tym razem ona zerknęła na ich splecione ręce. Jednak długo to nie trwało, bo musiała udać się do swojej skrytki. -Będzie wódka-powiedziała wyciągając butelkę i udając się do kuchni. Przyniosła trochę lodu do drinków, szklanki, sok do popicia i takie tam.
    -Nie myśl już o niej. -uśmiechnęła się pokrzepiająco. Nic dobrego nie wyjdzie z tego, że Rich będzie pił do myśli o narzeczonej. To byłoby tak, jakby wcale nie wyszedł z domu.



    Richard Godfrey




    2020-02-06, 00:43

    A już nastawił się na to, że ją wystraszy, widocznie musiał się obejść po prostu ze smakiem i odłożyć wycieczkę do uroczych zwierzątek jakim były pająki na inną okazję. No cóż.. takie bywa niestety życie, prawda? Richard nie był aż tak upartym człowiekiem, owszem czasami narzucał innym swoje zdanie, ale miał do tego sensowne uzasadnienie - zawsze miał rację, ot co! W takich chwilach cieszył się, że miał taką przyjaciółkę jak Nadia, która udostępniła mu nawet kanapę bo o jej łóżku mógł tylko i wyłącznie pomarzyć! Nie, żeby to robił, ale lubił się wygodnie położyć, a nie narzekać następnego dnia na ból pleców. I tak chodził już zmęczony i ledwo co widział na oczy, więc dlaczego miał sobie dodawać jeszcze zmartwień?
    - Każdy potrzebuje kogoś, chociażby tylko do rozmowy, ale hej! Masz przecież mnie - powiedział posyłając w jej stronę lekki uśmiech, nawet dał jej delikatnego kusańca w bok jakby chciał jej pokazać w ten sposób, że nigdzie tak naprawdę to się nie wybiera. Tak i tak nie miał gdzie iść więc.. to ona w tym momencie była dla niego pewnego rodzaju azylem i był jej za to bardzo wdzięczny. Odprowadził ją spojrzeniem, gdy ta udała się do kuchni po szklanki, w tym czasie Richard oparł się wygodniej o oparcie kanapy przymykając oczy, gdyby poleżał tak jeszcze parę sekund to zapewne zapadłby w sen, ale głos Collins wracającej do pokoju skutecznie go obudził, pokręcił delikatnie głową na boki.
    - Nie mam zamiaru, ostatnio jestem trochę nerwowy, ale postaram się już tego wieczoru o niej nie wspominać, dobrze? - wyrzekł po chwili, unosząc delikatnie brew do góry. Wziął butelkę od dziewczyny i otworzył ją nalewając po trochę wódki po czym sięgnął po sok, zapewne pomarańczowy bo go zawsze uwielbiał i nalał sobie do szklanki.
    - Chcesz też? - zapytał z delikatnym uśmiechem podając jej butelkę z sokiem.



    Nadia Collins




    2020-02-06, 17:50

    Jeśli Richard chciał w oczach Nadii stać się księciem na białym rumaku, który swoim silnym ramieniem wybawi ją z opresji... To na pewno było milion możliwości. Blondynka była silną i samodzielną kobietą, ale z wielką przyjemnością przyjęłaby sytuację, kiedy może mieć oparcie w jakimś mężczyźnie. Jako partnerka, bo na nazywanie się dziewczyną była już za stara, raczej by się sprawdzała - potrafiła sprawić, że mężczyzna był nie dość, że czuł by się potrzebny, to jeszcze doceniany.
    -Wiem, że mogę na Ciebie liczyć-stwierdziła, starając się ukryć westchnięcie, bo chodziło jej o coś zupełnie innego. Miała koleżanki, czy nawet przyjaciółki, z którymi mogła spędzić czas, porozmawiać o wszystkim, ale gdy mówiła o samotności, chodziło jej o brak mężczyzny w swoim życiu. Może to nawet dobrze, że Godfrey nie zrozumiał jej. Nie chciała mu zawracać głowy swoimi problemami, których on na pewno nie rozwiąże, a w tym momencie miał swoje problemy na głowie i nie był to najlepszy moment, aby użalać się nad sobą.
    -Tu nie chodzi o mnie, że nie chce o niej słuchać. Po prostu chcę, żebyś się rozluźnił, rozerwał...-wytłumaczyła mu. Kiwnęła mu głową, aby nalał jej soku, bo nie zamierzała łoić wódki bez popity. Była kobietą, nie była alkoholiczką, wódkę najczęściej piła w drinkach. -Jakbyś był kobietą, to bym Ci zaproponowała wypad do spa na jutro, aby się rozluźnić, ale Ciebie pewnie masaże i inne takie nie interesują, co?-zażartowała.



    Richard Godfrey




    2020-02-14, 12:35

    Wzruszył delikatnie ramionami na jej słowa, ich przyjaźń zawsze była czysta i to dzięki niej czasami jeszcze trzymał się na nogach, właśnie w takich momentach była przy nim gdy jej potrzebował i bardzo był za to jej wdzięczny, nawet nie miała pojęcia jak bardzo! Richard nigdy nie patrzył na nią jak na kobietę, którą mógłby próbować zdobyć, mimo wszystkiego nadal był wierny swojej wybrance serca nawet gdy między nimi nie za bardzo się układało jak ostatnio. Wina jednak leżała po obu stronach i Godfrey miał tego pełną świadomość.
    - A ja mogę na Ciebie, aktualnie jesteśmy jak taka dwójka staruszków, brakuje jakiejś spokojnej melodii w tle i łez - wyrzekł po chwili milczenia z delikatnym rozbawieniem na ustach kręcąc głową na boki. Nie był jakoś w stanie wyobrazić sobie siebie za te 30 lat, gdy będzie już starym dziadkiem, dla niego ta wizja była nierealna.
    - Masz rację, nie będę już o niej mówił - wyrzekł po chwili milczenia nalewając zgodnie z jej życzeniem soku do szklanki. Już po chwili trzymał swojego drinka w ręce, upił łyk krzywiąc się delikatnie, za wódką nie przepadał a picie jej z sokiem było na pewno dziwnym doświadczeniem.
    - Zależy czy będą mnie masować ładne dziewczyny i czy będzie to masaż całościowy - wyrzekł po chwili milczenia, subtelnie akcentując ostatnie słowo przy czym uniósł delikatnie brew do góry, uśmiechając się ku niej delikatnie. Miał się przecież rozerwać, prawda? Robił to właśnie przy boku swojej najlepszej przyjaciółki, pił nie tylko z nią wódkę, ale i także rozmawiał o kobietach, a żadna z nich nie była jego narzeczoną. Czy to nie dość.. relaksujące?



    Nadia Collins




    2020-02-15, 10:06

    Nadia również nie czuła niczego do Richarda. Miała go za wspaniałego faceta, pod każdym względem, ale jakoś nie pociągał jej seksualnie. Pewnie dlatego mogli być przyjaciółmi i nie bać się o nic, o to, że coś się zepsuje między nimi, bo jedno z nich poczuje miętę do drugiego. Była to zupełnie inna relacja niż jej z Robertem, gdzie również była przyjaźń, ale opierająca się na zupełnie innych zasadach. Tam obopólnie uważali, że seks nie jest niczym złym, jeśli oboje są samotni. Jednak to rozwinęło się samoistnie, głównie dlatego, że ich znajomość zaczęła się od łóżka.
    -I kota, lub wielu kotów, które traktowalibyśmy jak swoje dzieci po tym, jak nasze prawdziwe dzieci wyjechały do college'u i zapomniały o nas-podchwyciła temat. Ona po części była ciekawa jak to będzie, gdy już będzie stara i będzie miała całe swoje życie za sobą. Czy będzie sądziła, że zmarnowała swoje życie, będzie szczęśliwa? A może będzie uważać, że skoro wszystko jest już za nią, to nie ma się czego bać, czym martwić, bo to już jej nie dotyczy?
    -Wiesz, że takie masaże są nielegalne, prawda?-zaśmiała się. Nigdy nie chciałaby iść na masaż, gdzie jakiś obcy facet będzie... masować ją dogłębnie. Jednak faceci zawsze mieli inne podejście do seksu, w końcu dla nich istniały domy publiczne, a dla kobiet nie. A przynajmniej o wiele, wiele, wiele mniej. -W życiu bym się na coś takiego nie zdecydowała. Niezależnie od tego, jak bardzo zdesperowana bym była-stwierdziła. Niech wie, że Nadia się szanuje!



    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  


    Forum dostosowane jest do przeglądarek Opera i Google Chrome. Styl i kody bazowe wykorzystane na forum zostały wykonane przez janek burza.


    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group Saphic 1.2 // Theme created by Sopel