angeltown

california dreamin'

  • Witaj na Angeltown! Zerknij do przewodnika, który pomoże Ci zapoznać się z forum.
  • W najnowszym ogłoszeniu znajdziecie garść informacji na temat zbliżających się walentynek oraz nowych zasad działania Mistrza Gry!
  • up
    down



    Poprzedni temat «» Następny temat
    Autor Wiadomość
    Billie Godfrey


    22

    czasem coś zmaluję

    ja na imię niewidzialna mam

    szklana dama

    ARTS-FASHION





      

      
    Billie Godfrey
    Mnie świat w ogóle nie interesuje. Jestem typem emocjonalnym, interesują mnie wzruszenia.

      

      

      

      

      

      

      
    2020-02-12, 14:32

    przybywamy stąd

    Billie, gdyby tylko od samego początku wiedziała, dokąd się wybierają, ma pewno nie pomyślałaby, że podróż do dziadków Rufusa może obfitować w takie przygody, jak ta na myjni czy późniejsza akcja z policją, która wydawała jej się szczególnie surrealistyczna. Jasne, że było jej nieswojo na samo wspomnienie tego, że musiała świecić golizną bez żadnego powodu przed zupełnie obcymi ludźmi, nawet jeśli to były tylko sekundy. Starała się jednak nie poświęcać tym myślom zbyt wiele czasu, zajęta rozmową z Rufusem, podczas gdy pokonywali ostatnie kilometry do jego rodzinnego domu. Całe szczęście, że obyło się już bez jakichkolwiek kontroli i zatrzymywania.
    No i były jakieś plusy całej tej sytuacji.
    Billie zdecydowanie mniej stresowała się teraz spotkaniem z dziadkami Pattona. Doszła do wniosku, że i tak chyba nic dziwniejszego i gorszego już tego dnia raczej jej się nie przytrafi (oby tylko nie wykrakała, bo takie chwalenie dnia przed zachodem słonca mogło być zgubne!), więc może przynajmniej ta wizyta odczaruje średnio udaną podróż - choć były też całkiem miłe momenty, które zapiszą się w pamięci Billie. Poza tym obudziła się w niej ciekawość, dotycząca Rufusa i jego rodziny, a to było znacznie ważniejsze od jakiegoś tam stresu.
    Zanim się obejrzała, podjeżdżali już pod dom, a Billie zerknęła w stronę wejścia z niepokojem, mając nadzieję, że dziadkowie Rufusa nie postanowią wyjść im naprzeciw. Wolałaby mimo wszystko przywitać się z nimi ubrana w coś innego niż koc. Niestety ledwie tylko Patton zgasił samochód, w drzwiach stanęła starsza pani. Tuż nad jej ramieniem wychylała się głowa mężczyzny. Mimo wszystko uśmiechnęła się delikatnie na tę scenę. Popatrzyła na towarzysza.
    - To może ty idź i chwilę ich zagadaj w środku, a ja się ubiorę i zaraz do was dołączę, co? - zaproponowała, bo to było jedyne rozwiązanie, jakie przyszło jej do głowy, skoro opcja, że Rufus jakoś przemyci ją do swojego pokoju zdecydowanie odpadała.
      
    played by -
    multikontaluna



    Rufus Patton


    23

    Z klasą szastam kasą!

    Ups, (czarny) wdowiec!

    Chodzę własnymi dachami!

    SAN PEDRO





      

      
    Rufus Patton
    Karma to sprawiedliwość bez satysfakcji.

      

      

      

      

      

      

      
    2020-02-14, 01:35

    Mieli szczęście, że babcia nie wyszła na ulicę, by już tam wsadzić głowę do samochodu i wycałować Billie na powitanie. Powinni podziękować ziemniakom, które koniecznie trzeba było ubić na puree zawsze dokładnie tyle samo minut po ugotowaniu. To trochę przytrzymało gospodynię w kuchni, przez to Rufusowi udało się podjechać pod dom, zanim babcia dotarła pod drzwi. Znając dziadka to pewnie robił za głos rozsądku i hamował żonę, by pozwoliła młodym chociaż wysiąść z samochodu, zanim zacznie ich karmić i doglądać.
    - Dobra, przetrę szlaki. Rzeczy wezmę później, jak przestawię samochód, także przypadkiem nie dźwigaj sama - powiedział palcem grożąc Godfrey, gdyby jednak porwała się do noszenia bagaży.
    Kiedy wysiadł i podszedł do babci, to tak go wyściskała, że ledwo mógł oddychać. Żywo gestykulował, tłumacząc coś pani starszej, wskazując przy tym na samochód, że zeszło dobre kilka minut, nim Billie mogła spokojnie się przebrać. Pattona po tym, jak umył ręce zagoniono do rozkładania sztućców, bo za bardzo panoszył się po kuchni, chcąc skosztować babcinych specjałów, którymi pachniał cały dom. Zerkał też kontrolnie w okno, czy nie widać towarzyszki wynurzającej się z samochodu. A gdy tylko dostrzegł dziewczynę, od razu podbiegł do drzwi, by od progu jej towarzyszyć. Nie był świadomy, że babcia czaiła się za jego plecami.
    - Nareszcie. Rufus mówił, że się wstydzisz. Nie ma czego, kochanieńka. Chodź, wejdź. Zapraszamy - powiedziała babcia Pattona. - Wy to chyba nic w tym Los Angeles nie jecie i żyjecie tylko miłością. Rufusowi spodnie lecą, a dopiero co mu zwężałam. Ty też taka chudzinka. Rozgość się, już podaję jedzenie! - Wskazała ręką na ustawione wokół stołu krzesła. Na każdym z nich leżała puchata poduszka (każda w inne wzorki), żeby wygodniej się siedziało.
    Patton czuł się trochę skrępowany, mimo to próbował uśmiechać się cały czas.
    - Jesteś pierwszą dziewczyną, którą przyprowadził do domu. Nawet żony tu nie przywiózł - oznajmiła babcia, stawiając wazę z parującą zupą.
    - Przesadzasz babciu. Przecież przychodziły tu koleżanki ze szkoły… - bąknął Rufus, nie chcąc, by Billie poczuła się jakoś niekomfortowo.
    - A kogo masz na myśli? Camillę? No tak, przyprowadziłeś ją, żebym zacerowała jej rajstopy, bo jak przełaziliście przez płot, to rozpruła całą nogawkę. Ty też byłaś takim łobuziakiem, Billie? - zapytała, zwracając się do gościa.
    played by Okamgnienie
    multikontaHyacinth



    Billie Godfrey


    22

    czasem coś zmaluję

    ja na imię niewidzialna mam

    szklana dama

    ARTS-FASHION





      

      
    Billie Godfrey
    Mnie świat w ogóle nie interesuje. Jestem typem emocjonalnym, interesują mnie wzruszenia.

      

      

      

      

      

      

      
    2020-02-15, 21:34

    Upewniła się, że Rufus razem ze swoimi dziadkami zniknął w domu, dopiero wówczas przystępując do ubierania się. Na początku sprawdziła, czy z zapięciem jej stanika wszystko w porządku. Na szczęście, mimo tamtej szarpaniny, nie było popsute, dlatego zaraz go na siebie założyła, na to narzucając czarną koszulkę. Nie chciała, by musieli na nią zbyt długo czekać, dlatego gdy tylko była już kompletnie ubrana, wysiadła z samochodu, ruszając w stronę wejścia, gdzie już czekał na nią Rufus. I – jak się zaraz okazało – również jego babcia.
    - Tak mówił? Przesadzał – udało jej się rzucić gdzieś jednym a drugim zdaniem kobiety, zerkając na Pattona z przyganą. Zaraz jednak z powrotem skupiła wzrok na starszej pani, a także jej mężu, który wyłonił się zza jej pleców. Uśmiechnęła się. - Bardzo się cieszę, że mogę w końcu państwa poznać.
    Dom, a przynajmniej ta część, którą Billie miała okazję zobaczyć w drodze do stołu, wydawał się przytulny, urządzony w zupełnie innym stylu niż raczej surowe wnętrza, w których ona się wychowała.
    Słysząc o tym, że Rufus nie przyprowadzał tu innych dziewczyn, spojrzała z zaskoczeniem na jego babcię, a potem na niego samego. Sama nie wiedziała czemu, ale myślała raczej, że był typem chłopaka, kiedyś nastolatka, który co rusz przyprowadzał do domu mniej lub bardziej bliskie koleżanki. Najwyraźniej średnio było u niej z kobiecą intuicją.
    Dopiero po chwili zorientowała się, że to pytanie było skierowane do niej.
    - Właściwie... niespecjalnie. Byłam raczej spokojnym dzieckiem, choć chyba jak każde sprawiałam czasem trochę kłopotów – przyznała trochę nieśmiało, podczas gdy kobieta nalewała im zupy, chyba na poważnie biorąc sobie za cel dokarmienie ich. - Ale na pewno daleko mi było do Rufusa – dodała, sięgając po łyżkę. Babcia Rufusa popatrzyła na wnuka i pokręciła głową ze zrezygnowaniem, choć widać było w jej oczach radość i miłość.
    - Oj tak, to był żywioł, nie dziecko. Wszędzie go było pełno i coraz to sobie nabijał nowego guza. W albumie chyba nie ma zdjęcia, na którym nie miałby jakiegoś plastra czy chociaż siniaka, zresztą sama zobaczysz po obiedzie – zapewniła, a Billie pokiwała głową z entuzjazmem, gdy przełknęła już pierwszą łyżkę zupy, bardzo smacznej zresztą, o czym nie omieszkała poinformować gospodynię. Zaraz też dorzuciła:
    - Bardzo chętnie. - W końcu oglądanie zdjęć z dzieciństwa to była przednia zabawa, zwłaszcza dla tego, kto nie był bohaterem fotografii.
    played by -
    multikontaluna



    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  


    Forum dostosowane jest do przeglądarek Opera i Google Chrome


    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group Saphic 1.2 // Theme created by Sopel