angeltown

california dreamin'

  • Witaj na Angeltown! Zerknij do przewodnika, który pomoże Ci zapoznać się z forum.
  • W najnowszym ogłoszeniu znajdziecie garść informacji na temat zbliżających się walentynek oraz nowych zasad działania Mistrza Gry!
  • up
    down



    Poprzedni temat «» Następny temat
    Autor Wiadomość
    Tammy Navarro


    24

    Gra w musicalach i studiuje

    Zdradziła Patricka

    i została sama

    TORRANCE





      

      
    Tammy Jean Navarro
    Dziś gram, a jutro, kto wie, dlaczego by nie, oddam się pracy społecznej i będę ot, choćby sadzić marchew

      

      

      

      

      

      

      
    2020-02-12, 21:33

    W tym momencie o wiele prościej byłoby być po prosty przyjaciółką van Dyne. W takiej sytuacji zdecydowanie postawiłaby na jej karierę i pchnęłaby dziewczynę w jej objęcia, bo rozwój w pracy był na swój sposób także rozwojem osobistym, zwłaszcza u artystów. Zdecydowanie, pozwoliłaby Ashton działać, przepaść w pracy na długie miesiące i widzieć razem zaledwie od święta lub w ich przypadku od przyjęcia do przyjęcia. Jako przyjaciółka mogłaby się na to zgodzić, lecz jako osoba, która z każdym kolejnym spotkaniem zakochiwała się w dziewczynie, zdecydowanie trudniej było przyjąć prawdę; że nie mogły mieć tego, czego chciały.
    Zacisnęła szczękę, zerknęła na bok i odepchnęła się od stolika.
    - Rób, co najlepsze dla twojej kariery – podsumowała ich rozmowę i skierowała swe kroki do wyjścia.
    - Już idziesz? – padło zaskoczone z ust van Dyne.
    Navarro zatrzymała się przy drzwiach i chwilę wahała przed opuszczeniem pomieszczenia. Im szybciej odejdzie, tym łatwiej będzie się ze wszystkim pogodzić, chociaż żadna niczego oficjalnie nie nazwała.
    - Jako przyjaciółka wspieram twoją karierę. Jako.. – Zerknęła przez ramię na Ashton czując, że nie musiała nazywać tego na glos, więc przeszła dalej. – ..boję się, że to koniec. – Chcąc nie chcąc, nie wyobrażała sobie całego roku życia, które kojarzyć się będzie ze staniem nad przepaścią. - Posłuchaj mnie. – Przerwała ewentualne pytanie Ash. – Zaczynanie powoli a rok czekania na ciebie, to zdecydowanie spora różnica. – Zaczynać powoli mogły, ale to nie trwałoby dwunastu miesięcy, podczas których bałyby się, że ktoś je przyłapie. Zaczynać powoli, to poznawanie siebie, ale gdyby coś wyszło na jaw; to trudno. Zaczynać powoli; to dawać im szansę, której TJ nie widziała w przewidzianym przez Carla całym roku na szykowanie strategii. – Masz rację, że ta jedna scena to cios dla twojej kariery, ale dla mnie to też realna obawa, przed końcem nas. – Była świadoma tego, że być może publika zareaguje źle, chociaż po cichu uważała, że to lekka przesada. Po prostu wraz z usunięciem sceny spontanicznego pocałunku, stracą swoją szansę. To było jak gwóźdź do trumny, której wnętrze wypełniono się goryczą.
    Stojąc tyłem do drzwi, nawet nie zastanawiała się, czy ktoś je usłyszy. Czuła, że na zewnątrz czekał na nich Jerry wraz z Zari i może nawet Carl, o ile ten nie był zajęty wykonywaniem tysięcy telefonów. Nie bała się, że ktoś je usłyszy, chociaż w duchu cicho liczyła na taki finał, jakby to wszystko miało rozwiązać. Ot, wyjdzie afera, przebrną przez mękę, ale może uda się im być razem.. Szczęcie po trupach; zdecydowanie nie takiego TJ chciała, dlatego musiała się opamiętać.
    - Nie możesz oczekiwać, że zerwę zaręczyny i zranię Patricka, a potem będę czekać na ciebie cały rok, licząc dni do kolejnego spotkania, do którego może nawet nie dojdzie, bo zawsze znajdzie się coś lub ktoś, kto wszystko zrujnuje a plotka pójdzie w świat. – Okoliczności bywały różne. Dobrze wiedziały, jak wiele przyjemnych sytuacji mogło zamienić się w udawanie, że między nimi nic się nie działo. Tego właśnie chciały? Tego przez cały cholerny rok? Miała wrażenie, że rzadkie spotkania okryte obawami prędzej je zmęczą i zmuszą do oddalenia się o siebie niż jakkolwiek dadzą szansę na bycie razem.
      
    played by TJ
    multikontaNo way



    Ashton van Dyne


    23

    I'm camera ready almost all the time

    Something separates me from other people

    It hurts to love you But I still love you

    BEL AIR





      

      
    Ashton Van Dyne
    You got the world at what price: One for the money, and two for the show. You're screwed up and brilliant

      

      

      

      

      

      

      
    2020-02-13, 20:38

    Zdążyła w swoim niespełna dwudziesto-czteroletnim życiu dorobić się sporego majątku, jak i rozpoznawalności, którą wykorzystywała również w szczytnych celach. Tych mniej szczytnych było mniej i dotyczyły poprzednich lat, gdy nadal jako zagubiona, młoda gwiazda chciała odreagować stres oraz przepracowanie, wynikające z wykonywanego zawodu. A teraz? Cóż z tego, że wydałaby masę utworów, gdyby wydawały się puste i zupełnie bez tego czegoś, czego poszukiwała w swojej wyobraźni. Mogłaby dorobić się jeszcze większej popularności, ale to w końcu by podupadło. Ludzie dowiedzieliby się prawdy, a w konsekwencji doczekałaby się zemsty za klamliwość, poprzez ukrywanie pewnych faktów. Chciała to zatrzymać dla siebie, ale jednocześnie uchodziłaby za kogoś, kto boi się tego prawdziwego ja. Nie bała się tej jednej, wcale nie tak strasznej kwestii. Obawiała się reakcji i idących poprzez nie, konsekwencji.
    Słuchała. Cierpliwie, pomimo ust, zasłoniętych dłonią i wzroku skierowanego gdzieś w ramię Tammy, unikając jej spojrzenia.
    - Nie oczekuję niczego! - wrzuciła z siebie może nieco zbyt nerwowo, odsunąwszy wcześniej dłoń od ust. Obie ręce zatopiła w jasnych włosach, jakby chciała koniecznie odnaleźć rozwiązanie żałosnego położenia. Czyżby to wszystko zaczynało ją przerastać? Były ostrożne, ale im więcej czasu dla siebie odnajdywały, im częściej szukały swojego towarzystwa, tym więcej potrzebowały przy każdym kolejnym razie. Przynajmniej takie miała wrażenie mimo tego, że gdyby musiała się ograniczać jedynie do drobnych, koleżeńskich gestów, również by nie narzekała. Przecież miały ze sobą tak dobry kontakt...
    - To... boję się zaryzykować, kiedy nadal z nim jesteś - przyznała, cichym tonem, wciąż wpatrując się w podłogę, czując jak rumieńce zaczynają pojawiać się na twarzy. To z nerwów. Ale nadal, nie powinna aż tak tego przeżywać. Nie była przecież, jak typowa baba. Nie strzelała fochów, nie wykręcała się pms'ami. W czym problem?
    - Przepraszam. To wszystko jest dla mnie nowe i... przez całe życie mówiono mi coś zupełnie innego.
    Nic dziwnego, że gubiła się przy takich decyzjach. Czy powinna dalej dynamicznie rozwijać swoją karierę i grać narzuconą przez menadżera rolę czy zaryzykować bardziej i rzucić się w nieznane wody.
    - Mogłabym to zrobić w inny sposób, to... - dukała, co jedynie uwypuklało jej zmieszanie nie tylko samą sytuacją na planie, ale też tym, jaką politykę wyznawała jej marka. Nie chciała wychodzić na hipokrytę. Niestety, czasami nie było innego wyjścia.
    - Chyba potrzebuję od ciebie jakiegoś zapewnienia - podniosła w końcu wzrok, ale nadal nie patrzyła Tammy w oczy. - Nie wiem...
    Pokręciła bezradnie głową. Spojrzenie zatrzymała na wysokości jej obojczyków, żałując, że nie mogły przeprowadzić tej rozmowy w lepszej atmosferze. Carl skutecznie ją podgrzał w ten nieprzyjemny sposób, tymczasem van Dyne przygasła, jak prawie nigdy. Poczuła na karku ukłucie niepewności, jak za dawnych lat. Nie był to dobry znak.




    played by disney star
    multikontaRaven, Terry, Salim, Hermes



    Tammy Navarro


    24

    Gra w musicalach i studiuje

    Zdradziła Patricka

    i została sama

    TORRANCE





      

      
    Tammy Jean Navarro
    Dziś gram, a jutro, kto wie, dlaczego by nie, oddam się pracy społecznej i będę ot, choćby sadzić marchew

      

      

      

      

      

      

      
    2020-02-13, 22:20

    - Że niby, jak z nim zerwę, to będzie ci prościej? – Prychnęła, za co szybko skarciła się w myślach, ale było już za późno i nie naprawi tego, co już zrobiła. Po prostu widząc poprzednie interakcje van Dyne z menagerem i dzisiejszą ich dyskusję miała wrażenie, że to wszystko było czczym gadaniem. Co z tego, że rzuci narzeczonego skoro życie blondynki zależne było od agenta, który najwyraźniej miał wiele do powiedzenia i co gorsza, miał ogromny wpływ na Ashton? Jak w takiej sytuacji TJ miała uwierzyć, że w to w ogóle wypali? Jak zawierzyć, że miała tu coś do powiedzenia? Jak nabrać pewności, że gdy rzuci swoje aktualne życie, to nie spotka się ze ścianą, bo święty Carl tak powiedział?
    Obie bały się potknięcia, porażki i zawodu.
    Obie miały ku temu solidne podstawy.
    - Ale nie wiesz jak – dokończyła za nią myśl o innym sposobie, który nie istniał. Wóz albo przewóz. Albo to zrobi albo przez kolejny rok będzie udawać, że do niczego nie doszło.
    Navarro cały czas gotowa do wyjścia, walczyła z gonitwą myśli, która nie ustawała, a jaka uświadomiła ją, w czym tkwi rzecz; za bardzo im zależało. Gdyby były dla siebie obojętne lub rozchodziło się o sam seks, do żadnej kłótni by nie doszło. Nie byłoby walki o jedną scenę, obaw o kolejne kroki ani strachu przed przymusową rozłąką. Nie byłoby też rozważania, czy faktycznie nie lepiej już teraz zerwać plaster, bo czekanie rok na van Dyne, z każdym dniem rosnącą niepewnością, czy nadal coś do siebie czuły, było jak.. przyznajmy szczerze, obie perspektywy były kiepskie.
    - Na ‘chyba’ i ‘nie wiem’ Rzymu nie wybudowano.Odpuść TJ; powtarzała sobie w głowie, ale nie potrafiła odpuścić, bo poczuła się zraniona przez Carla i jego chorą wizję. – Ash, po tym co dzisiaj widziałam, ciężko mi uwierzyć, że po jakimkolwiek zapewnieniu, byłabyś w stanie sprzeciwić się Carlowi, branży i.. że przestałabyś się bać. Życie publiczne to piekło a ja nie chcę, żebyś w nim spłonęła, dlatego nie mam serca, żeby cię prosić o igranie z diabłem, ale też.. – Poczuła w gardle ogromną gulę, którą z ledwością przełknęła. Powinna już wyjść, bo zaraz rozpłacze się jak bóbr. – ..nie mogę tyle czekać. – Bo w rok wszystko mogło się zmienić a ona nie zamierzała igrać z losem tak samo, jak Ash.
    played by TJ
    multikontaNo way



    Ashton van Dyne


    23

    I'm camera ready almost all the time

    Something separates me from other people

    It hurts to love you But I still love you

    BEL AIR





      

      
    Ashton Van Dyne
    You got the world at what price: One for the money, and two for the show. You're screwed up and brilliant

      

      

      

      

      

      

      
    2020-02-14, 18:27

    Nie zwracała większej uwagi na prychnięcia czy też fuknięcia, cały czas próbując tłumić własne reakcje, czego do końca nie mogła kontrolować. Czerwieniła się i sciągała usta, chowając twarz pod zasłoną jasnych włosów. Przyjmowała krytykę z wyprostowanymi plecami, brała to na siebie i brnęła dalej, bez niepotrzebnego ronienia łez, jednak tym razem... naprawdę nie chciała kończyć tego, co dzieliły. Szczególnie, że czas który dla siebie posiadały, nadal był tak bardzo ograniczony.
    Udawanie miała już opatentowane. Mogłaby to pociągnąć dalej, zignorować całą resztę innych opcji, bo ta byłaby najwygodniejsza i nie liczyłaby się z poniesieniem strat.
    Tego nie mogła zapewnić - że będzie prościej łatwiej i bez żalu, kiedy Patricka przesunie się na bok. Tym bardziej nie mogła stawiać żądań, które skutecznie nadszarpnęłyby ich relację. Musiały się pocałować? Nie mogły się zwyczajnie powstrzymać? Teraz już po wszystkim.
    Nie wiedziała jak z tego wybrnąć. Dlatego milczała, co samo w sobie było odpowiedzią. Okazało się, że to co mówił ojciec, miało wiele wspólnego z prawdą. Najpewniej nigdy nie będzie w stanie stworzyć z kimś normalnej relacji. Wszystko przez to, że zbyt daleko zabrnęła w przemysł hollywoodzki.
    - Wiem - wychrypiała jedynie, rozsmarowując na twarzy jedną z dwóch łez, pokrywajacych policzki. Pociągnęła cicho nosem i zamiast zanoszenia się szlochem, chwyciła na oślep za nadgarstek Tammy.
    - Możesz przynajmniej... trochę tu ze mną posiedzieć? - wiedziała, jak to brzmi. Żałośnie i tak, jakby los ją pokonał. Miała złamany głos, pomimo wcześniejszego, dobrego humoru. Gdyby nie było tego nieszczęsnego, najpewniej ostatniego pocałunku... ale nie powinna nawet nad tym gdybać.
    Podniosła się ze swojego miejsca i dopadła do Navarro, obejmując ją ramionami, jakby ktoś miał za moment wyrwać ją od niej siłą. Drżała, co doskonale można było wyczuć. Mimo to, kurczowo zaciskała palce na materiale ubrania TJ, w ciszy pozwalając kilku kolejnym łzom na spłynięcie.
    - Nie myśl o tym, co mówił Carl - przemówiła cichym tonem, prawie wtulając się w jej ramię. - Przepraszam, że tak wyszło. Naprawdę, chciałabym...
    Żeby było inaczej.
    Tego już nie wypowiedziała, ze względu na zaciśnięte gardło. Pozwoliło ledwo na wzięcie krótkiego wdechu, przemieszanego perfumami, używanymi przez Navarro.




    played by disney star
    multikontaRaven, Terry, Salim, Hermes



    Tammy Navarro


    24

    Gra w musicalach i studiuje

    Zdradziła Patricka

    i została sama

    TORRANCE





      

      
    Tammy Jean Navarro
    Dziś gram, a jutro, kto wie, dlaczego by nie, oddam się pracy społecznej i będę ot, choćby sadzić marchew

      

      

      

      

      

      

      
    2020-02-14, 21:58

    - Proszę, nie....utrudniaj tego. Odpowiedziała na prośbę tylko częściowo, bo Ash zdążyła już wstać i się do niej przytulić. Nie chciała tego; nie w dosłowny sposób a ze względu na emocje. Im dłużej będą zwlekać, tym gorzej. Navarro czuła to całą sobą, bo z każdą kolejną minutą, coraz trudniej było wyciągnąć rękę i złapać za klamkę. W końcu tego nie chciała. Ostatnie, o czym myślała, to o przerwaniu ich więzi, ale nie mogła też stawiać wszystkiego na jedną i to dość niepewną kartę. To, co widziała teraz oraz dostrzegała wcześniej, nabierało wyraźniejszych barw; kariera van Dyne była ważna, być może nawet najważniejsza, więc nie zamierzała stawać jej na drodze ani rzucać warunków, bo nie miała takiej siły przebicia.
    Co ona sobie myślała zdradzając Patricka? Chryste.. jaka była głupia.
    Zapomnieć o czym mówił Carl.. Mogłaby, ale nie potrafiła, bo w tym momencie, kiedy podejmowały taką a nie inną decyzję, ciężko było nie widzieć siebie w złych barwach. Ich bańka pękała a wszystko, co poza nią, było prawdziwe, rzeczywiste i okrutne, jak ona, bo postąpiła tak a nie inaczej; zdradziła i była zagrożeniem w biznesie van Dyne.
    - Prawie zniszczyłam ci karierę co? – Starała się zaśmiać, ale wyszło z tego przedziwne prychnięcie z dozą smutku, który musiała opanować, skoro planowała wyjść na zewnątrz.
    ..chciałabym..
    - Wystarczy.. – szepnęła cicho i mozolnie wysupłała się z objęć. – Nie mogę tego przeciągać. – Zrobiła kroczek w stronę drzwi. – To.. – Opuściła spojrzenie w dół. – ..nie fair. – Jak zresztą wszystko, do czego powinna przywyknąć, ale.. – Jesteś egoistką. – Myśląc o karierze. – Ja zresztą też – Bo zdradziła Patricka, chociaż nie powinna. – ale jestem na ciebie zła – Nawet jeśli wina leżała po obu stronach. – bo co z tego, że chcesz, skoro.. – Pokręciła głową na boki. – Nie ważne. – Nie zamierzała się kłócić uznając, że i tak rozstawały się w mało przyjemnych okolicznościach. Bez wielkich bitew, krzyków i rzucania talerzami, ale zdecydowanie nie było mowy o luźnych spotkaniach, rozmówkach przez telefon albo sms’owaniu. To za bardzo by bolało.. – Powodzenia z filmem. Powodzenia ze wszystkim. – Z całym pieprzonym życiem; utknęło gdzieś w gardle, które i tak zatykała gula, którą wyrzuci z siebie, rycząc jak bóbr, ale najpierw musiała przedostać się do bezpiecznego do tego miejsca. Auto w drodze do domu będzie idealne.

    z/tx2
      
    played by TJ
    multikontaNo way



    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  


    Forum dostosowane jest do przeglądarek Opera i Google Chrome


    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group Saphic 1.2 // Theme created by Sopel