• Cześć! Jesteś u nas po raz pierwszy? Zerknij do przewodnika.
  • Świętujemy pierwsze urodziny Angeltown! O urodzinowych zmianach i niespodziankach przeczytasz w najnowszym ogłoszeniu.
  • O urodzinowych zabawach i zmianach w administracji przeczytacie w najnowszym ogłoszeniu.
  • Przypominamy, że w tym temacie macie szansę odebrać urodzinowy prezent, który dla Was przygotowałyśmy!
  • Coś nie działa? Wykonaj twardy reset! Wciąż nie działa? Daj nam znać!
  • up
    down



    Autor Wiadomość
    willa hemingway

    już nie marzy o nowym jorku
    i odlicza dni do końca
    roku szkolnego





    2020-05-15, 09:29

    Och, to nic. Właściwie przyzwyczaiłam się już do tego, że ostatnie tygodnie w każdym roku to wcale nie przedsmak wakacji, a czysty wyścig szczurów. Ale jest w porządku, więc się nie martwię. Zostało mi tylko parę rzeczy i będę mogła podejść do egzaminów ze spokojem – posłała jej uśmiech, który w zamyśle miał przekonać ją do wypowiedzianych przez nią słów, ale w praktyce wypadł raczej blado. Najzwyczajniej nie mogła się nie stresować na myśl o tym, że niedługo przyjdzie jej zakończyć edukację w liceum, a potwierdzeniem jej wszystkich osiągnięć i zdobycia wiedzy miał okazać się kilkustronicowy test, który nie obejmował nawet wszystkiego, co musiała przez cztery lata przyswoić. Pewnie jak każdy, kto podobnie jak ona miał to nadal przed sobą obawiała się, że trafi akurat na rzeczy, których nie wie, że w ostatnim momencie zje ją stres i o wszystkim zapomni... Nie chciała nikogo zawieść; nauczycieli, Juliana czy przede wszystkim siebie, skoro jeszcze do niedawna mierzyła wysoko. – Mam tylko nadzieję, że się nie przemęczasz i pamiętasz, że w razie czego jesteśmy na twoje zawołanie. Nie wiem za wiele o ciąży, ale w takim momencie lepiej nie ryzykować...? – bardziej zapytała, niż stwierdziła. Cóż, jej wiedza w tym zakresie została jakkolwiek rozwinięta tylko i wyłącznie ze względu na Fremy i nagłą wieść o dzieciątku, którą ze sobą przyniosła; gdyby nie to, opierałaby się pewnie na kilku serialach, filmach czy książkach albo sięgała do informacji, które o ciąży rozpisywała gdzieś w podstawówce. Tymczasem była faktycznie zaangażowana, by nie wyjść na głupią, kiedy w ich życiu pojawi się noworodek! Czytała strony internetowe i książki, po które, no, prawdopodobnie nie sięgnęłaby nigdy, dopóki sama nie miałaby zostać matką. Uśmiechnęła się, delikatnie ściskając dłoń Fremy kiedy ta chwyciła za jej własną i przytaknęła krótko. – Ja też się cieszę. Obawiam się tylko, że w całym tym zabieganiu może to być ostatnie nasze spotkanie, które nie będzie krążyło wokół szukania smoczków i zmieniania pieluszek – rzuciła półżartem, pół serio. – Proponuję więc wykorzystać je jak najlepiej. Słyszałam, że mają tutaj obłędne brownie – podsunęła, lustrując menu w poszukiwaniu innych opcji, które zaspokoiłyby Fremy chęć na coś mocno czekoladowego. Było o tyle trudniej, że do tej pory nie odwiedziła jeszcze Melisse, więc nie mogła nawet polecić niczego z własnego doświadczenia – musiały zdać się na słowa znajomych lub własną intuicję, która Willę kierowała teraz w stronę czekoladowego tortu z karmelowym kremem. – Poza tym, jeżeli nie wypiję kawy to padnę w przeciągu piętnastu minut – zmarszczyła nos i krótko podniosła wzrok na Rowland znad karty. – Co chciałabyś do picia?



    Romulus Petersen

    robi naleśniki w domu i w pracy
    ale najlepsze ma zarezerwowane
    dla sienny
    playa del rey



    romulus petersen
    You keep me locked under your spell
    trzydzieści pięć lat
    190 cm wzrostu
    w LA od urodzenia z przerwą na studia


    2020-06-28, 23:18

      #24

    Tego dnia upał wyjątkowo mu doskwierał, dlatego przeżycie zmiany w PAN Pancakes wcale nie było takie proste. Romulus ogólnie był istotą ciepłolubną, ale każdy ma przecież swoje granice. Były takie temperatury, których nawet on sam nie znosił, szczególnie kiedy musiał być w pracy, w której wcale nie było chłodnej. To znaczy — było, o ile akurat nie zajmowało się przygotowaniem naleśników, a niestety głównie tym się zajmował, będąc w swoim lokalu. Niewiele dało się poradzić na gorąco, które emitowały wszelkie urządzenia, znajdujące się przy stanowiskach kuchennych. Niestety wtedy nawet klimatyzacja za bardzo nie pomagała, dlatego Petersen chwilę wytchnienia miał dopiero po powrocie do domu. Początkowo tego nie planował, ponieważ był umówiony po pracy na spotkanie z Joleigh, ale nie spodziewał się, że w Los Angeles będzie aż tak gorąco, a przecież nie chciał iść pod umówiony adres cały brudny i spocony. Dlatego wziął szybki prysznic i odświeżył się, mając nadzieję, że dzięki temu nie będzie widać po nim zmęczenia, które odczuwał po ciężkim dniu w naleśnikarni.
    Na miejscu pojawił się na styk, co w sumie i tak było niemałym wyczynem, bo czasu miał niewiele. Jasne, mógł wcześniej zadzwonić do przyjaciółki i dać jej znać, jak wygląda sytuacja i ewentualnie poprosić o przesunięcie godziny spotkania, ale zdawał sobie sprawę z tego, że Stanton jest zwykle zajęta pracą. W związku z tym nie chciał nanosić drastycznych zmian do jej grafiku i postanowił, że po prostu jak najszybciej się ogarnie. Udało mu się to, choć pośpiech w taki upał nie był oczywiście czymś, co przyjął z przyjemnością. Kiedy dotarł do herbaciarni, Joleigh była już na miejscu, choć Romulus nie zauważył jej od razu. Pierwszym, co dostrzegł (a raczej poczuł), był przyjemny chłód. Po przekroczeniu progu lokalu od razu zrobiło mu się lepiej i nie czuł już, że zaraz będzie zmuszony do zdzierania z siebie skóry z powodu gorąca. Dzięki temu łatwiej było mu odnaleźć Joleigh wśród innych osób, które znajdowały się w środku. Nie czekając ani chwili dłużej, podszedł do stolika, który zajęła. — Przepraszam za spóźnienie, ale musiałem po pracy wejść na chwilę do domu. Nie chciałabyś wiedzieć, jaki byłem spocony — przyznał, śmiejąc się. Ucałował przyjaciółkę w policzek przed zajęciem miejsca naprzeciwko niej. Normalnie nie pominąłby przytulenia jej, ale jednak w takim upale zazwyczaj przynosiło to więcej złego niż dobrego. — Zamówiłaś już coś? — zapytał, po czym sięgnął po menu.




    joleigh stanton

    próbuje ułożyć sobie życie na nowo
    i spędzać w pracy coraz mniej czasu
    zmęczona swoim życiem
    malibu



    joleigh stanton
    This ain't the right time for you to fall in love with me
    29 lat
    165 cm wzrostu
    w LA od urodzenia


    2020-07-02, 13:37

      10
    Nauka spędzania czasu poza pracą przychodziła Joleigh z coraz większą łatwością. Choć początkowo naprawdę wiele problemów sprawiało jej przestawienie się na home office, albo wychodzenie z biura o godzinie, którą miała zapisaną w swojej umowie, to z czasem zauważyła, że jest po prostu coraz łatwiej. Nie zawsze mogła sobie co prawda pozwolić na poluzowanie i takim dniem był dzisiejszy, kiedy większość poranka i sporą część popołudnia spędziła w sądzie, na rozprawie, która przeciągała się w czasie naprawdę paskudnie, sprawiając, że kilka osób nie wytrzymało duszności, która narodziła się w sali, co finalnie zakończyło się przesunięciem rozprawy na kolejny tydzień. Nie była to najszczęśliwsza informacja w życiu Joleigh, która lubiła, kiedy wszystko było robione od razu i nie musiała potem się tym zamartwiać, zdawała sobie jednak sprawę, że nie zawsze nad wszystkim panowała i chcąc nie chcąc, musiała pogodzić się z decyzją sędziego. W normalnych okolicznościach wsiadałaby właśnie w samochód i jechała do domu, do Brada i Clover, jednak tym razem plany miały inne, a nosiły one imię Romulusa. Szczerze nie wiedziała, kiedy ostatni raz widziała się z przyjacielem, a to oznaczało jedno — trzeba było szybko nadrobić ten stracony czas.
    Na miejscu pojawiła się trochę przed czasem i naprawdę, bardzo mocno chciała poczekać z zamówieniem na przyjaciela, jednak czuła, jak język zaczyna jej przyrastać od suchości do podniebienia, dlatego też mając nadzieje, że jej to wybaczy poprosiła kelnerkę o dzbanek mrożonej herbaty o smaku brzoskwiniowym z hibiskusem. I dodatkowym lodem, oczywiście. Poprosiła również o dwie szklanki, a w myślach błagała natomiast o wyrozumiałość Romulusa i to, aby również przypadł mu do gustu smak jej ulubionej herbaty. Nim się pojawił, zdążyła tak naprawdę napisać wyłącznie do brata, że wróci trochę później do domu i miała nadzieje, że jej to wybaczy. Zdawała sobie sprawę, że w ostatnim czasie w jego życiu działo się naprawdę wiele złego, ale czy to było takie złe, że także Joleigh potrzebowała czasem wyrwać się z domu i złapać odrobinę oddechu? Z zaskoczeniem podniosła głowę, kiedy usłyszała głos Romulusa, a na jej usta momentalnie wtargnął uśmiech. Nie próbowała go przytulać, także muskając ustami jego policzek, wiedząc, że jakikolwiek dłuższy kontakt fizyczny jest przy obecnej temperaturze najzwyczajniej niewskazany. — Nic się nie stało, w zasadzie niedawno przyszłam — przyznała posyłając mu uśmiech, nie chcąc przecież, żeby niepotrzebnie się stresował. — Zamówiłam mrożoną herbatę, brzoskwinia z hibiskusem, mam nadzieje, że ci posmakuje, a jak nie, to jedna karta została — podsunęła mu ją po stoliku, po czym poprawiła się na swoim prześle. — Co u ciebie słychać?



    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: