• Cześć! Jesteś u nas po raz pierwszy? Zerknij do przewodnika.
  • Świętujemy pierwsze urodziny Angeltown! O urodzinowych zmianach i niespodziankach przeczytasz w najnowszym ogłoszeniu.
  • O urodzinowych zabawach i zmianach w administracji przeczytacie w najnowszym ogłoszeniu.
  • Przypominamy, że w tym temacie macie szansę odebrać urodzinowy prezent, który dla Was przygotowałyśmy!
  • Coś nie działa? Wykonaj twardy reset! Wciąż nie działa? Daj nam znać!
  • up
    down



    Autor Wiadomość
    Angeltown

    memories and mountain tops
    drunk on sunset boulevard
    with the city of angels singing on
    santa monica



    angeltown
    those blue skies day after day, it's not so bad in LA
    z wami już od roku!
    160 cm wzrostu
    w LA od początku


    2019-06-29, 13:30




    Asmodeus Triumph

    Kapitan statku powietrznego
    i swojego życia. W końcu wiem,
    że jestem gotowy nim być.





    2020-06-21, 20:37

    #55

    - Nie ma opcji! Nie powiem ci! - Uciekał przed jej uszczypnięciem, śmiejąc się. - TO NIESPODZIANKA. - A niespodzianki mają to do siebie, że się ich nie zdradza... Asmo od samego rana był jakoś dziwnie wesoły. Wybiła 6, a on już budził Minnie, z szerokim, dziwnym Kosmatym uśmieszkiem. Nawet nie chciał zbytnio baraszkować, bo miał plan i ten plan wymagał szybkiego działania.
    Po pierwsze - żeby Minnie go nie podeszła /nie zaszantażowała, co skutkowałoby wyjawieniem prawdy.
    Po drugie - nie chciał marnować dnia! Mieli tyle do zrobienia...
    Asmo szybko wyskoczył z łóżka i jak codzień zrobił swojej Małej Mi śniadanie - złożone z prostych, nieśmierdzących składników. Jeszcze nie do końca czuł, co może jej podać, a co nie, bo to zmieniało się jak w kalejdoskopie! Tak, czy inaczej dzisiaj nie było tak źle... no może poza tym, że doprowadzał ją pewnie do szału tym swoim milczeniem i głupkowatymi uśmieszkami. Był tak cholernie z siebie zadowolony! Jakby uknuł najlepszy plan na świecie. Kochał robić Minnie niespodzianki, nieważne czy małe, czy duże. Nie było to łatwe, ale zazwyczaj mu się to udawało. Uwielbiał patrzeć na jej zadowoloną minę, cieszyć się jej szczęściem. Przecież zrobiłby wszystko dla swojej małej dziewczynki, a to co zaplanował na dzisiaj? Nie wymagało od niego nie-wiadomo-czego. Miał dla niej jeszcze jedną niespodziankę w przyszłości. Zostało mu jeszcze kilka dni wolnego. Wrócił już do pracy, jakiś tydzień temu. Wszystko się wyjaśniło, komisja uznała, że nie była to jego wina, ale został upomniany przez United, aby bardziej roztropnie podejmował decyzje. Przeprowadzili z nim kolejną, długą i męczącą rozmowę, wysłali na symulator i oto jest - znów śmiga po niebie. Jeszcze co prawda nie poleciał na pobyt, same symulatory i ćwiczenia, ale mieli mu na dniach podesłać wznowiony grafik - pewnie w przyszłym tygodniu odbędzie swój pierwszy po przerwie rejs.
    Ale nie martwił się tym jeszcze, dzisiaj? Były dużo przyjemniejsze rzeczy do robienia. Minnie jakiś czas temu wspominała coś o Disneylandzie, ale to był jakiś epizod podczas rozmowy, słówko, nic więcej i już bardzo, bardzo dawno temu.
    Ostatnio ich dójkę spotykało dużo poważnych rozmów, decyzji, rzeczy... Triumph stwierdził, że należy im się trochę beztroski i rozrywki, a raczej jej, bo on wybrałby dla siebie trochę inną formę - odkąd był z Minnie, cieszyło go jednak to samo co ja. Miał wrażenie, że ich humor jest ze sobą połączony. Ich serca... Kiedy ona się smuciła i on to robił, kiedy była zadowolona, szczęśliwa, czuł dokładnie to samo. Zadziwiające.
    Dawno nie jeździł na swoim motorku i w sumie... Dzisiaj była ku temu idealna okazja! Oświadczył jej, że nim jadą, kiedy schodzili do garażu pod domem. Cały czas nie chciał z nią rozmawiać, był dziwnie milczący i tajemniczy. Podał jej kask, powiedział co i jak, bo jeszcze nie jeździła z nim na skuterze (dziwne, musieli to zmienić...) i pojechał.
    Wprost do Disneylandu. Zaparkował nieopodal, a kiedy zdjęli kaski, posłał jej ogromny, zadowolony z siebie uśmieszek. No szczerzył się jak szczerbaty na suchary!
    - Niespodzianka skarbie. - Pocałował ją w policzek. - Mam nadzieję, że ci się podoba... Pomyślałem, że to będzie miła odmiana od rzeczywistości. - Złapał ją za rękę, tak po prostu, jakby byli najzwyczajniejszą parą na świecie, gdy szli w stronę wejścia. Zapytacie - Co zrobili z Lucyferem? Przecież to cały dzień! Otóż są opiekunki do dzieci i są opiekunki do psów!
    - Ile córka ma lat? - Co? Kto? Asmo na początku nie do końca wiedział co ma powiedzieć, ale gdy dotarło do niego dlaczego gość o to pyta, parsknął śmiechem. Pewnie zastanawiał się, czy obejmuje ją jakiś inny bilet. Asmo pokręcił głową.
    - Dwie osoby dorosłe. - Nie wyprowadził go z błędu. Już po chwili weszli do parku, a Asmo wciąż nie mógł pozbyć się rozbawienia, prowadząc Minnie za dłoń.
    Już nie pamiętał, kiedy ostatnio było mu tak wesoło...




    Minnie Owlsley

    moje życie, niedługo diametralnie się zmieni
    ale jest przy mnie Asmo
    i ze wszystkim sobie poradzimy





    2020-06-21, 21:19

    [52]

    Zwariował? Nie wierzyła do końca, kiedy budził ją z samego rana, a gdy tylko zerknęła na telefon i zobaczyła godzinę, najchętniej schowałaby się ponownie pod kołdrę. Po Asmo mogła się spodziewać wszystkiego! Od zwykłego dnia na plaży, po coś bardziej szalonego, czy nawet jakiś szybki lot. Na dodatek, miała wrażenie, że ostatnio stała się bardziej nerwowa. Wszystkie wydarzenia z ostatniego czasu, emocje jeszcze nie opadły. A przecież wiedziała, że nie powinna aż tak szybko wybuchać. Przynajmniej, starała się tego nie robić, aby nie prowokować żadnych, bezpodstawnych kłótni.
    Teraz? Chciała tylko wiedzieć, dokąd jadą, skoro ściągnął ją z łóżka z samego rana i co gorsza, nie pozwolił jej, nacieszyć się jego bliskością. Hormony...
    Spojrzała pytająco na ukochanego, gdy przyszła ulubiona opiekunka Lucyfera. Trochę zwariowali na jego punkcie, a kiedy miał zostać dłużej w domu, zawsze miał zapewniony spacer i nie był sam. Zmarszczyła delikatnie nosek i zrezygnowana, postanowiła nie pytać o nic więcej. Chociaż od środka już nie wytrzymywała. Kolejne pytające spojrzenie. Nie jadą samochodem? Mógł ostrzec ją wcześniej, przynajmniej założyłaby spodnie. Założyłaby? Raczej nie. Ale zawsze, był to jakiś pretekst, że powinien mówić jej wcześniej o takich rzeczach. Zrezygnowana, objęła go mocniej w pasie, kiedy jechali w nieznanym dziewczynie kierunku. Gdyby tylko pomyślała... Znała drogę do Disneylandu, pewnie była tutaj już nieraz, w końcu mieszkała w Los Angeles całe życie. A tak? Nawet się tego nie spodziewała. Przecież, mieli być dorośli, odpowiedzialni, zaraz mają być rodzicami.
    Zamiast tego, aż pisnęła, gdy dojechali na miejsce, wpadając w ramiona blondyna.
    — Bardzo! Nie pamiętam, kiedy ostatni raz tutaj byłam... I miło, nie myśleć o codziennych obowiązkach i problemach — nie miała zbyt dużo obowiązków. Skończyła rok, miała czas dla siebie, jednak pomimo tego, znajdowała sobie jakieś zajęcia. Nadal, nie wiedziała przecież, że wraca do pracy i już niedługo, znów będzie miała puste miejsce w łóżku obok siebie. Zabierze do siebie Lucyfera, ale nieważne, czy Asmodeus był na pobycie dzień, dwa, czy cztery dni. Za każdym razem, tęskniła tak samo bardzo, jak nie mocniej.
    Słysząc pytanie, powstrzymała swój śmiech. Nawet grzecznie się uśmiechnęła i złapała swojego Tatusia za rękę, aby nie zgubiła się w tłumie osób. Dawno już tego nie słyszała. Jak byli u lekarza, nikt nie brał ich za ojca z córką. Jednak teraz? Mogli tak wyglądać. Zwłaszcza że nieświadomie, Minnie ubrała się bardzo dziewczęco, a płaskie buty, nie dodawały jej ani trochę wzrostu.
    — Wiesz, że musisz kupić swojej córeczce uszka myszki Mickey, bądź Minnie? Te najbardziej różowe! — uśmiechnęła się bardzo niewinnie do Asmo, wyszukując wzrokiem miejsca, o którym wspomniała. Dlaczego, tak bardzo lubiła przyciągać na siebie wzrok i gorszyć wszystkich wokół? Było to w dużej mierze podniecające i aż szkoda było nie wykorzystać takiej okazji. Nawet na moment, nie puszczała jego dłoni. Sklep był prawie przy wejściu, a o tej porze, nie było jeszcze takich tłumów, ale również nie było pusto. Czuła się w momencie jak dziecko, znów mogła być tą beztroską nastolatką. Wiedział jak sprawić jej radość, nawet tak małą rzeczą, jak wycieczka do Disneylandu.
    — A może te? Zobacz, jakie są ładne, będą mi pasować — zaczęła mówić, zakładając sobie opaskę wprost na włosy. Różowe, błyszczące, idealne dla Minnie. Chociaż, jeszcze te złote, również zaczęły zwracać uwagę dziewczyny. Podeszła bliżej do Asmo, uśmiechając się uroczo. — Podobam Ci się, Tatusiu? — zagryzła delikatnie wargę. Byli w miejscu publicznym, przychodziło coraz więcej rodzin z dziećmi, a ona? Stwierdzila, że to dobry moment, aby go trochę po prowokować. Nie, nie za sprawą opaski, którą cały czas miała na głowie. Samym wyglądem, jej kolejnymi słowami, niewinnym uśmiechem i samym zwrotem Tatusiu. Skoro już na wejściu, stwierdzili, że musi byc jego córką. Cała reszta musiała mieć podobną opinię.



    Asmodeus Triumph

    Kapitan statku powietrznego
    i swojego życia. W końcu wiem,
    że jestem gotowy nim być.





    2020-06-21, 22:52

    Myślał o tym, by zabrać ją gdzieś dalej, ale to kolidowałoby z kolejnymi planami Asmodeusa. A wypad do Disneylandu? Zawsze jest dobrym pomysłem, szczególnie, kiedy twoja dziewczyna to dwudziestolatka, kochająca słodkie rzeczy, która w sumie sama wygląda jakby ja z tego miasteczka wyciągnęli. Na wakacje, czy krótki wypad zdążą jeszcze nie raz, czy dwa wylecieć, a to? Idealna forma rozrywki, żeby uciec od problemów i w sumie to ostatnie chwile, gdy mogli tak beztrosko sobie na to pozwolić. Asmo miął postanowienie - dopóki nie była w zaawansowanej ciąży, dopóki ich dziecko nie przyjdzie na świat, Asmo wyciągnie absolutne 100% z ich wolnego czasu na właśnie tego typu niespodzianki. Często wyciągał ją z domu, kiedy mieli tylko wolne i mieli ochotę - ona ją miała, bo te jej humorki zaczynały już powoli działać dość mocno. Poza tym, mieli jeszcze coś do skończenia - Minnie zakończyła szkołę, czas na skończenie kursu. Czasami jeździli na lotnisko, dopóki Minnie jeszcze mogła latać i robili kolejne zadania. Odkąd go odwiesili, chociaż nie było to tak dawno temu, ale Asmo mocno naciskał, żeby zrobić to teraz. Jej uprawnienia będą ważne na kolejne dwa lata, więc idealnie, jeśli będzie chciała wrócić. Wiedział, ze jak teraz tego nie skończą, to już później do tego nie wróci. W sumie sama musiała zdecydować, czy chce, bo jeśli tak, będą musieli się na tym w niedalekiej przyszłości dość mocno skupić. Ale to nie teraz.
    Uśmiechnął się Triumphalnie ! Wiedział, oczywiście, że wiedział, musiało jej się spodobać. Znał już Minnie na tyle długo, by wiedzieć, co na pewno przyniesie jej radość. Takie niespodzianki? Zawsze był z nich zadowolona, jeszcze nie było sytuacji, żeby nie podobała jej się jego niespodzianka, a robił je dość często. Małe, duże. Ważne tylko, by na jej ustach zagościł uśmiech, jak teraz.
    - Minnie... Minnie Mouse, o cholera, no przecież! - Aż się roześmiał. Tak, uświadomił to sobie dopiero teraz. Od dzisiaj? Będzie ją już tak nazywał, nie ma już powrotu. Zaśmiał się. Zaśmiał się tak głośno i szczerze, beztrosko, jak dawno się nie śmiał. To było miłe, poczuć się w ten sposób ... muszą zdecydowanie częściej się luzować. Teraz? Kiedy wszystko stało się już dużo pewniejsze, mogli sobie na to pozwolić. Może ta napięta sytuacja zniknie bezpowrotnie? Może już najgorsze za nimi, a teraz będzie już tylko lepiej? Po froncie burzowym i wyładowaniach zawsze wchodzi słońce - prędzej, czy później, ale zawsze.
    To chyba był ich czas... a przynajmniej, na to miał nadzieję Asmo. W sumie, co mogło jeszcze pójść nie tak? Już chyba po prostu wykorzystali swój limit nieszczęść.
    Przynajmniej znów mogli wrócić do swojego ... bycia sobą, po prostu. Tak. Asmo wiedział jak wyglądają i nie krępował się ani trochę, by trzymać ją za rączkę i choć niektórzy mogli pomyśleć, że naprawdę jest jego córką, większość chyba wiedziała, ze w cale tak nie jest. Uwielbiał te oburzone spojrzenia "idealnych par", bo przecież "inność" jest zła. Całe szczęście, że żyli w Ameryce i takie rzeczy były po prostu normalne, ale gdyby wyjechali ta do Europy... zapewne wyjadą jeszcze nie raz, czy dwa i szczerze? Asmo nie mógł się tego doczekać. Chyba też dlatego byli dla siebie idealni, lubili wzbudzać sensację i lubili gorszyć. Bawiła ich ta sytuacja, bo po prostu wiedzieli jaka jest prawda - kochali się, to nie był żaden sponsoring (poniekąd), a że ludzie mieli różne myśli, cóż. To było zabawne. Tak jak ta urocza opaska! Uśmiechnął się zadowolony, bardzo szeroko, rozbrojony tym widokiem. Już miał coś powiedzieć, ale wtedy ona... oj znał ten wzrok. Przygryzł wargę, uwielbiał ja to robiła, jak go tak prowokowała, jak mówiła do niego "tatusiu", szczególnie w takich sytuacjach.
    - Wyglądasz ślicznie maleńka, jak zawsze. - Mówiąc to, schylił się w kierunku Minnie i po prostu pocałował ją. Namiętnie. Szkoda, że nie widział miny ludzi nieopodal... Przejął się? Nie, wręcz odwrotnie, jeszcze bardziej mu się to podobało.
    - Moja piękna, idealna Minnie Mouse. - Dodał, gdy się od niej odsunął, oblizując wargi. Zapłacił za uszka, bo oczywiście nie było już mowy, żeby się ich pozbyli, a przed sklepem napotkali stoisko z watą cukrową. Różową i nie potrafił sobie odpuścić. Zamówił taką największą, a kiedy na nią czekali, jego dłoń spoczęła bardzo nisko na biodrach Minnie, ocierając się subtelnie o jej tyłek. Ups?
    - Proszę księżniczko. - Podał jej słodycz i sam też urwał sobie kawałek. Podobał mu się fakt, jak perwersyjnie musiało to brzmieć i wyglądać, a jego? Podniecało tylko bardziej. Sprzedawczyni waty? Chyba zazdrościła Minnie... Wyglądała jakby tak było. Dziewczyna pewnie była nawet w jej wieku, a przynajmniej w podobnym.
    - Na co masz ochotę kochanie? - Możliwości było tak dużo!




    Minnie Owlsley

    moje życie, niedługo diametralnie się zmieni
    ale jest przy mnie Asmo
    i ze wszystkim sobie poradzimy





    2020-06-22, 00:22

    Mieli, jeszcze sporo czasu, zanim ich rodzina się powiększy. Jak to dziwnie brzmiało, nawet w myślach u blondynki. Tak abstrakcyjnie, nierealnie, a miało być prawdą. Pół roku, nawet ponad pozostało im beztroski. W tym czasie, na pewno, będzie chciała skończyć licencję. Zdążyła bez wiedzy Asmo, poczytać o tym, jak zmienia się życie, gdy pojawia się dziecko. Trochę ją to przeraziło, że zacznie mieć mniej czasu dla siebie, dla nich, wymaga dużo uwagi i atencji. Później? Przecież, będą go mogli ze sobą zabierać. Ich maleństwo, bardzo szybko zacznie latać samolotami, tylko żeby od małego się w tym nie zakochał, bo Minnie wystarczyło już, że o swojego Kapitana się martwiła. Ale na razie? Chciała korzystać z czasu, gdy jej brzuszek nie był zbyt widoczny i nie musiała z niczego rezygnować, a przynajmniej z większości rzeczy.
    Tylko by spróbował puścić jej dłoń! Większość osób, na pewno domyślała się, że są parą. Żaden ojciec, nie trzymałby za ręki dorosłej córki. A jednak dawało jej sporo satysfakcji, gdy często widziała zgorszone spojrzenia innych osób. Szczególnie tych z dziećmi, wózkami, bądź stwarzających pozory idealnej pary. Też byli idealni, ale na swój sposób. Była pewna, że polowa z nich, mogła tylko zazdrościć im tej miłości, która była pomiędzy nimi. Takiej prawdziwej, która pokona wszystkie przeciwności, nic nie było w stanie ich pokonać, bądź rozdzielić. Przecież, tyle osób próbowało i chciało to zrobić.
    Zaśmiała się na słowa Asmo. Naprawdę? Dopiero teraz, połączył te dwa fakty? Była taką uroczą Myszką Minnie, od zawsze. Przecież, nigdy nie przedstawiała się pełnym imieniem, każdy znał ją jako Minnie. W tym momencie będzie prawdziwą Minnie Mouse! Z tymi uszami? Nie można było jej odmówić. Nie brała nawet innej odpowiedzi pod uwagę. Chciał wyjść ze swoją dziewczynką do Disneylandu? To teraz, będzie miał tego konsekwencje. Żadne z nich, nie powinno narzekać, w końcu widziała po minie Asmo, po jego zachowaniu, że jest szczęśliwy.
    Zdążyła się tylko uśmiechnąć, zanim nie odwzajemniła jego pocałunku, przesuwając drobną dłonią po policzku ukochanego. Uwielbiali, gorszyć innych, prowokować, jak patrzą na nich z oburzeniem. Aż dziwne, że jeszcze nie usłyszeli, że są tutaj dzieci! Przytaknęła delikatnie główką na jego słowa i kiedy tylko zapłacił za jej uszka, poprawiła sobie opaskę na włosach, aby dobrze jej się trzymała.
    — Tylko Twoja — mruknęła cichutko, kiedy już wychodzili ze sklepu, mijając się w wejściu z kolejnymi osobami. Wata cukrowa? Była obowiązkowa, zwłaszcza że oboje tak uroczo wyglądali. Ciężko, byłoby nie oprzeć się pokusie. Przylgnęła do boku Asmo, kiedy zamawiał dla nich i delikatnie zagryzła wargę, czując jego palce na swoich pośladkach. Nieważne, ile byli ze sobą, był to miesiąc, czy tak jak teraz 9 miesięcy. Zawsze, reagowała tak samo na jego dotyk. A uroczy uśmiech, sam pojawiał się na jej twarzy, kiedy przechodził przez jej kręgosłup przyjemny dreszcz.
    — Dziękuję Tatusiu, za watę i za te uszka — mówiła to, gdy powoli odchodzili, ale na tyle głośno, że osoby w kolejce zdążyły to wszystko jeszcze usłyszeć. Nigdy, nie starała się mówić tego cichutko. Wtedy, nie byłoby z tego żadnego podniecenia, zabawy. Ustała jeszcze na paluszkach, całując go w usta i oderwała sobie kawałek waty, która od razu wsadziła sobie do ust. Zamyśliła się na moment, odrywając co chwilę kolejne części, które zjadała. Wzięła w palce troszkę więcej i podsunęła wprost pod usta Asmo.
    — Myślałam, że możemy iść do zamku księżniczek, albo... jak jesteśmy tutaj, możemy zobaczyć dom Myszki Mickey. Chociaż, nie wiem, czy ta kolejka dzieci nie stoi do niego. Chyba, jest to typowe miejsce dla dzieci — wzruszyła delikatnie ramionami i zrobiła smutną minkę. Może lepiej, że sobie odpuszczą? Przy okazji, zobaczyła dużą mapę, przy której na moment ustała, aby zorientować się, co gdzie się znajduje i co mogą odwiedzić. Nie na wszystko przecież mogli iść, niektóre atrakcje, były typowo dla małych dzieci.— To może najpierw zamek, o ten tutaj księżniczki, a następnie pójdziemy na jakąś karuzelę, czy coś podobnego? Na pewno, znajdziemy coś z samolotami, o gwiezdne wojny! Statki kosmiczne, ale bardzo podobne i może, będą jakieś ciemne, ciche zakamarki — zaczęła, zastanawiać się na głos i pokazując palcem po mapie, w dalszym ciągu podjadając watę, która pewnie została jej przy okazji, gdzieś w kąciku ust. Uwielbiała, tak swobodnie spędzać z nim czas. Jakby byli, normalną parą, bez żadnych problemów, ani nadchodzących zmian.



    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: