• Cześć! Jesteś u nas po raz pierwszy? Zerknij do przewodnika.
  • Świętujemy pierwsze urodziny Angeltown! O urodzinowych zmianach i niespodziankach przeczytasz w najnowszym ogłoszeniu.
  • O urodzinowych zabawach i zmianach w administracji przeczytacie w najnowszym ogłoszeniu.
  • Przypominamy, że w tym temacie macie szansę odebrać urodzinowy prezent, który dla Was przygotowałyśmy!
  • Coś nie działa? Wykonaj twardy reset! Wciąż nie działa? Daj nam znać!
  • up
    down


    Znalezionych wyników: 81
    angeltown Strona Główna
    Autor Wiadomość
      Temat: Port Fermin Park
    joleigh stanton

    Odpowiedzi: 51
    Wyświetleń: 994

    PostForum: san pedro   Wysłany: 2020-07-03, 00:30   Temat: Port Fermin Park
    Cieszyła się, że Marcel nie ciągnął na siłę tematu dziecka i szczerze miała nadzieje, że kiedy przyjdzie czas na powrót do niego, będzie miała w sobie odrobinę więcej odwagi niż teraz. Na ten moment z wielką przyjemnością skupiła się jednak na rozmowie o sportach ekstremalnych, czując się w tym temacie znacznie pewniej niż w poprzednim, a do tego czuła, że jest do jeden z tych sposobów, które mogły bardzo szybko pomóc jej poprawić nastrój. A tego potrzebowało chyba każde z nich, chociaż odrobiny śmiechu i myślenia o rzeczach innych niż przytłaczająca ich codzienność, z którą nijak nie dawało się wygrać. — Przyznaje, że o jodze nigdy nie myślałam. To trochę tak, że mam w głowie zakodowane, że albo ma się dziać wiele, albo nie ma to najmniejszego sensu — trochę skrępowana była takim podejściem, jednak zaśmiała się po chwili cicho, mając nadzieje, że Marcel zrozumie jej podejście i to, co próbowała przez to wszystko przekazać. — Niemniej, rozejrzę się za jakimiś zajęciami z niej, może akurat uda się wpasować któreś w mój grafik — najlepszą opcją byłoby znalezienie studia gdzieś niedaleko pracy albo domu, chociaż szczerze nie orientowała się jak często i gdzie otwierano tego typu miejsca. Na szczęście miała świadomość, że trochę za bardzo starała się nadskakiwać nad Bradleyem, ale też nie umiała sobie tego odmówić. Możliwość troszczenia się o kogoś została jej odebrana naprawdę szybko i niespodziewanie i Joleigh miała wrażenie, że jeżeli nie przeleje na kogoś tego wszystkiego, to oszaleje. Szczęściem w nieszczęściu pojawił się w jej życiu Brad, który znajdował się w takiej sytuacji w swoim życiu, że potrzebował chociaż odrobiny tej opieki i wsparcia. — Na początku matkowała mu dużo bardziej, ale teraz zaczął się znowu umawiać, znalazł nową pracę i już nie jest tak źle jak było. Ale przyznaje, że do końca rozwodu bym raczej wolała być obok, żeby móc mu służyć pomocą — i nie chodziło tutaj o wsparcie z perspektywy tylko siostry, ale także osoby, która mogła mu pomóc z różnymi prawnymi zawiłościami, które zawsze w takich momentach się pojawiają. — To chyba najważniejsze, że sobie razem dajecie radę i udowadniacie, że wcale nie potrzebujecie kolejnej osoby, bo już sami swoim męskim składem sobie wystarczycie — chciała dać mu chociaż odrobinę wsparcia, tym bardziej, że na samym początku okazała się raczej kolejnym problemem na głowie Marcela, czego oczywiście nigdy nie chciała i za co do tej pory się obwiniała w głowie i co miała robić prawdopodobnie przez jeszcze bardzo długi czas.
      Temat: Wilders Addition Park
    joleigh stanton

    Odpowiedzi: 10
    Wyświetleń: 298

    PostForum: san pedro   Wysłany: 2020-07-03, 00:06   Temat: Wilders Addition Park
    Nie chciała brzmieć niemiło, ani też atakować mężczyzny, a wyłącznie wyrazić, że naprawdę sporym zaskoczeniem z jej perspektywy było dostrzeżenie go po tak wielu latach, kiedy ich kontakt urwał się całkowicie w momencie, kiedy ona wyjechała na studia. Nie sądziła nigdy, że jeszcze kiedyś na siebie wpadną, nawet jeżeli Roderick był jej pierwszą miłością i zawsze już miała darzyć go jakimiś cieplejszymi uczuciami. Teraz jednak, kiedy stali tak blisko siebie i mogła przyjrzeć się jego twarzy w świetle zachodzącego słońca dostrzegała, że dla nikogo czas się nie zatrzymywał, chociaż zdecydowanie nie mogła powiedzieć, że nie był dla niego łaskawy. Zdecydowanie miło było mu się przyjrzeć i przypomnieć te wszystkie wspólne lata, które chociaż niewinne, rozgrzewały czasem jej wspomnienia. Choć do tej pory, trzeba przyznać, wciąż mieszkał w jej głowie jako nastoletni chłopiec, to teraz na pewno miało się to zmienić, skoro wiedziała wreszcie, po tylu latach, jak się prezentował i co najważniejsze, że był cały i zdrowy. A przynajmniej na pierwszy rzut oka. — Jak widać, los lubi płatać figle — odparła z lekkim uśmiechem, gładząc szczeniaka, który jak na niego wyjątkowo spokojnie siedział na rękach, po głowie, ciesząc się, że nie planował skoków w przestworza i zapoznawania się na siłę z Roderickiem. Bo chociaż nie przypominała sobie, żeby kiedykolwiek miał problem ze zwierzętami, to wcale nie musiało to oznaczać, że miał zamiar być atakowany przez ubrudzonego w piasku czworonoga. — Wróciłam trochę ponad rok temu, jak skończyłam studia i… rozwiodłam się — czy była gotowa opowiadać, że za tym wszystkim stała śmierć jej dziecka? Nie podejrzewała i nawet nie zamierzała na ten moment zagłębiać się chociażby myślami w ten temat, szczególnie, że miała w sobie nadzieje, że mężczyzna nie będzie wypytywał, nie dając jej najmniejszych szans na ucieczkę z ognia pytań.
      Temat: Melisse
    joleigh stanton

    Odpowiedzi: 34
    Wyświetleń: 865

    PostForum: west hollywood   Wysłany: 2020-07-02, 13:37   Temat: Melisse
      10
    Nauka spędzania czasu poza pracą przychodziła Joleigh z coraz większą łatwością. Choć początkowo naprawdę wiele problemów sprawiało jej przestawienie się na home office, albo wychodzenie z biura o godzinie, którą miała zapisaną w swojej umowie, to z czasem zauważyła, że jest po prostu coraz łatwiej. Nie zawsze mogła sobie co prawda pozwolić na poluzowanie i takim dniem był dzisiejszy, kiedy większość poranka i sporą część popołudnia spędziła w sądzie, na rozprawie, która przeciągała się w czasie naprawdę paskudnie, sprawiając, że kilka osób nie wytrzymało duszności, która narodziła się w sali, co finalnie zakończyło się przesunięciem rozprawy na kolejny tydzień. Nie była to najszczęśliwsza informacja w życiu Joleigh, która lubiła, kiedy wszystko było robione od razu i nie musiała potem się tym zamartwiać, zdawała sobie jednak sprawę, że nie zawsze nad wszystkim panowała i chcąc nie chcąc, musiała pogodzić się z decyzją sędziego. W normalnych okolicznościach wsiadałaby właśnie w samochód i jechała do domu, do Brada i Clover, jednak tym razem plany miały inne, a nosiły one imię Romulusa. Szczerze nie wiedziała, kiedy ostatni raz widziała się z przyjacielem, a to oznaczało jedno — trzeba było szybko nadrobić ten stracony czas.
    Na miejscu pojawiła się trochę przed czasem i naprawdę, bardzo mocno chciała poczekać z zamówieniem na przyjaciela, jednak czuła, jak język zaczyna jej przyrastać od suchości do podniebienia, dlatego też mając nadzieje, że jej to wybaczy poprosiła kelnerkę o dzbanek mrożonej herbaty o smaku brzoskwiniowym z hibiskusem. I dodatkowym lodem, oczywiście. Poprosiła również o dwie szklanki, a w myślach błagała natomiast o wyrozumiałość Romulusa i to, aby również przypadł mu do gustu smak jej ulubionej herbaty. Nim się pojawił, zdążyła tak naprawdę napisać wyłącznie do brata, że wróci trochę później do domu i miała nadzieje, że jej to wybaczy. Zdawała sobie sprawę, że w ostatnim czasie w jego życiu działo się naprawdę wiele złego, ale czy to było takie złe, że także Joleigh potrzebowała czasem wyrwać się z domu i złapać odrobinę oddechu? Z zaskoczeniem podniosła głowę, kiedy usłyszała głos Romulusa, a na jej usta momentalnie wtargnął uśmiech. Nie próbowała go przytulać, także muskając ustami jego policzek, wiedząc, że jakikolwiek dłuższy kontakt fizyczny jest przy obecnej temperaturze najzwyczajniej niewskazany. — Nic się nie stało, w zasadzie niedawno przyszłam — przyznała posyłając mu uśmiech, nie chcąc przecież, żeby niepotrzebnie się stresował. — Zamówiłam mrożoną herbatę, brzoskwinia z hibiskusem, mam nadzieje, że ci posmakuje, a jak nie, to jedna karta została — podsunęła mu ją po stoliku, po czym poprawiła się na swoim prześle. — Co u ciebie słychać?
      Temat: Wilders Addition Park
    joleigh stanton

    Odpowiedzi: 10
    Wyświetleń: 298

    PostForum: san pedro   Wysłany: 2020-06-29, 13:28   Temat: Wilders Addition Park
    Była w szoku na widok kogoś, kogo nie spodziewała się zobaczyć w żadnym wypadku. Przecież ich drogi rozeszły się tak dawno temu, tak dawno, że kurz zdążył osiąść na wspomnieniach, które Joleigh tak skrzętnie trzymała zamknięte z tyłu głowy. Wracała do nich, jasne, ale nie dawała sobie tkwić w sferze wyobrażeń, wiedząc, że do niczego dobrego to nie doprowadzi, że lepiej dla niej samej nie dotykać tych miejsc, które mogły wywołać ból. A jednak w tym momencie nie bardzo miała wybór i dosyć zaskoczona spoglądała na mężczyznę, czując jak zasycha jej w gardle. Cieszyła się, czy też martwiła? Tego nie potrafiła do końca odgadnąć, niemniej, słysząc w jaki sposób wypowiada jej imię, uśmiech sam wtargnął na jej usta, a ona zmniejszyła dystans pomiędzy nimi, tak, aby spokojnie przejąć od niego portfel. — Nie spodziewałam się, że zgubienie portfela sprawi, że wpadnę na ducha przeszłości — rzuciła żartobliwie i miała nadzieję, że w ten sposób jej słowa zostaną odebrane. Przecież nie chciała w żaden sposób go urazić, nie chciała sprawić, żeby poczuł się przez nią skrępowany. Szybko jednak poprawiła włosy, a także wzięła Clover na ręce, nie chcąc, żeby gdzieś uciekł korzystając z jej utraconej przez Joleigh uwagi. — Nie sądziłam, że jeszcze cię kiedyś tutaj zobaczę. Słyszałam, że wyjechałeś i w zasadzie… tyle — przyznała zgodnie z prawdą, chociaż nie potrafiła ukryć, że narastała w niej ciekawość. Chciała wiedzieć, czy poukładał sobie życie, czy wszystko wreszcie było tak, jak to sobie kiedyś wymarzył. Nie miała z nim przecież żadnych przykrych wspomnień poza rozstaniem, które też było jej winą, a nie Rodericka, dlatego też jedyną osobą, która mogła czuć się skrępowana w tym momencie był tylko i wyłącznie mężczyzna.
      Temat: Zapisz swój profil
    joleigh stanton

    Odpowiedzi: 88
    Wyświetleń: 2764

    PostForum: sprawy fabularne   Wysłany: 2020-06-23, 12:01   Temat: Zapisz swój profil

    Imię i nazwisko: joleigh stanton
    Cytat: Trouble on my left, trouble on my right, I've been facing trouble almost all my life
    Karta postaci: http://cityofangels.pl/vi...ighlight=#55326
    Relacje: http://cityofangels.pl/vi...ighlight=#55340
    Telefon: http://cityofangels.pl/vi...ighlight=#55981
    Dom: http://cityofangels.pl/viewforum.php?f=114
    Kalendarz: http://cityofangels.pl/vi...ighlight=#55341
    Gif: https://66.media.tumblr.com/1fb551fe09d2a39dc3a70137cdbe4729/tumblr_ovlz5oWVOa1wz6gjeo8_400.gifv
    Wiek: 29
    Zajęcie: pierwszy raz w życiu odrzuciła sprawę
    Uczucie: bo bardzo nie chce zniszczyć swojej relacji
    Info 3: z marcelem
    Miejsce zamieszkania: malibu

      Temat: Port Fermin Park
    joleigh stanton

    Odpowiedzi: 51
    Wyświetleń: 994

    PostForum: san pedro   Wysłany: 2020-06-21, 23:37   Temat: Port Fermin Park
    Na pewno nie chciała swoimi słowami sprawić, aby Marcel czuł się niekomfortowo. Była jednak pewna, że dalsze ukrywanie tego wszystkiego i wszelkie spinanie się, kiedy by Noah podszedł bliżej, zadał jakieś pytanie, byłoby najzwyczajniej nieodpowiednie i niesprawiedliwe w stosunku do Marcela, który przecież nie starał się (jak jej się zdawało) niczego ukryć, udawać, że coś wygląda inaczej niż w rzeczywistości. Chciała sprawić, żeby było między nimi lepiej, uniknąć napięcia, które się narodziło przez jej brak odpowiedzialności, sprawić, żeby wreszcie mogli zacząć poznawać się lepiej i bardziej, skoro do tej pory zawsze coś musiało to psuć i kroczyć za nimi, w oczekiwaniu na jeden nierozważny krok. Naprawdę wierzyła, że w tym momencie miało już być tylko prościej. No, może nie licząc rozmowy, w której Joleigh opowie ze szczegółami o tym, co działo się w jej życiu pod koniec studiów. Wszystko to było jednak krokiem w dobrą stronę i tego nie można było jej odmówić. — Obawiam się, że próby jakichś wyczynowych sportów skończą się złamaną nogą. Więc może postawię póki co na pływanie. Kiedyś naprawdę to lubiłam — zauważyła, wracając wspomnieniami do swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze czasem zdarzało jej się z beztroską biec na basen albo na plażę, gdzie spędzała naprawdę wiele czasu. Teraz to już się nie zdarzało, nie ma co ukrywać, chociaż ocean miała na wyciągnięcie ręki i wystarczyło wyjść z domu i przejść parę kroków po plaży. Ze spokojem wysłuchała słów, które miał jej do powiedzenia, kiwając przy tym lekko głową. Zaraz jednak westchnęła cicho, zgarniając zawiewające jej na twarz włosy. — W pewnym momencie trochę się od siebie odsunęliśmy i dopiero tak naprawdę wracamy do jakichś bliższych relacji. A po tym jak odszedł z pracy i sam musi walczyć w sprawie o rozwód chyba próbuję mu trochę matkować — zaśmiała się trochę nerwowo, zerkając na mężczyznę przelotnie. — Wiesz, nawet kupiłam mu nowe łóżko do pokoju, w którym śpi, chociaż chyba o tym nie wie — ba, była wręcz tego pewna, bo oczywiście mu się nie przyznała, pewna, że zrobiłby jej naprawdę sporą awanturę za to. A przynajmniej smutną przemowę o marnowaniu pieniędzy. — Obgadam to z nim i jeżeli rzeczywiście gdzieś pojadę to poproszę o pomoc w niańczeniu. Podobno mężczyźni dorastają po czterdziestce dopiero — była ciekawa co na tę teorię Marcel, więc po raz kolejny na niego zerknęła z uśmiechem. Zaraz jednak spojrzała na Noah i Clover, którzy bawili się w najlepsze i cóż, póki szczeniak miał siłę i nie działa mu się krzywda, to nie zamierzała niszczyć im zabawy.
      Temat: Port Fermin Park
    joleigh stanton

    Odpowiedzi: 51
    Wyświetleń: 994

    PostForum: san pedro   Wysłany: 2020-06-16, 22:11   Temat: Port Fermin Park
    Jasne, mogłaby zacząć o wszystkim opowiadać tutaj, teraz, na środku parku, ale chyba nie chciała. To nie były warunki, w których czułaby się komfortowo wspominając śmierć swojej córki. Tym bardziej, że koło nich wciąż był Noah, a przecież rozklejanie się przy dziecku nie było czymś, co należało robić. Była pewna, że sam by się zestresował i rozpłakał, a tego wolała naprawdę mu oszczędzić. Na rozmowę z Marcelem miał przyjść jeszcze czas, kiedy uda im się spędzić trochę czasu sam na sam, ale teraz? Naprawdę wielkim sukcesem było to, że w ogóle zaczęła rozmowę i dała znać, że coś takiego miało miejsce, na konkrety będzie chwila, kiedy pewnego dnia zdecydują się na spotkanie w cztery oczy. Nie wiedziała czy będzie to u niego, u niej czy może w całkiem innym miejscu, jednak nie było to ważne. — Disco na ulicach może nie, ale zawsze chciałam nauczyć się jeździć na wrotkach albo rolkach. Chociaż przyznam, nie jestem pewna czy trzydzieści lat to odpowiedni wiek na zaczynanie — trochę się martwiła, że była już za stara na takie rzeczy i nie przyszłoby jej z tego nic innego poza skręceniem kostki albo innymi obrażeniami, czego raczej doświadczać nie chciała. No i nie miała też z kim robić takich rzeczy, co zdecydowanie chroniło ją przed realizacją tego planu i zabieraniem się za zakupy, które nigdy by miały nie zostać wykorzystane. — Nie chcę zostawiać Bradleya samego w domu. Sporo ostatnio przeszedł, musiał sprzedać swój dom, żeby mieć pieniądze na procesowanie się ze swoją żoną i... nie mam serca nagle uciekać i udawać, że nie interesują mnie jego problemy — nie wybaczyłaby sobie gdyby tak przepadła, to było pewne. I miała wrażenie, że kto jak kto, ale Marcel zrozumie jej obecne położenie wyjątkowo mocno. Nawet jeżeli wolałaby oszczędzić tych przeżyć zarówno jemu, jak i swojemu bratu.
      Temat: Wilders Addition Park
    joleigh stanton

    Odpowiedzi: 10
    Wyświetleń: 298

    PostForum: san pedro   Wysłany: 2020-06-10, 23:01   Temat: Wilders Addition Park
    Spacery miały być poniekąd terapią dla Joleigh, która w zasadzie dopiero uczyła się żyć między ludźmi w przestrzeni innej niż praca czy dom. Było to trudne, ale też sprawiało jej na tyle przyjemności, że teraz, powoli spacerując z Clover i zerkając na ocean czuła się na pewno o wiele spokojniej niż gdyby zadręczała się teraz wspomnieniami, do których wracanie nie przynosiło niczego dobrego, w czterech ścianach swojej sypialni, udając, że Bradleya wcale nie ma w domu, że wcale nie przygotowuje obiadu albo nie szykuje się do kolacji. Zauważyła jednak, że od kiedy przygarnęła psa i zaczęła wychodzić z nim na spacery, była o wiele spokojniejsza i bardziej zorganizowana nie tylko na zasadzie pracy, niż wcześniej. Dlatego też z naprawdę wielką ulgą przemierzała kolejne metry, wdychając w płuca świeże, pachnące solą powietrze, kiedy to usłyszała głos, który coś jej mówić. Gdzieś tam, w podświadomości i resztkach wspomnień z przeszłości dobijał się do teraźniejszości. Joleigh bardzo powoli obróciła się w kierunku głosu, spoglądając na jego właściciela, a widząc mężczyznę, który do niej zmierzał spojrzała naprawdę zaskoczona, nie potrafiąc uwierzyć własnym oczom, że to był właśnie on, a nie ktoś inny. Ile go nie widziała? Dwanaście lat? Trzynaście? Pokręciła z niedowierzaniem oczom, czekając aż podejdzie bliżej, a gdy to zrobił, uśmiechnęła się nieznacznie. — Roderick — wciąż brzmiało to bardziej jak pytanie niż stwierdzenie, bo przecież mogła spotkać po prostu kogoś bardzo podobnego, kto przypadkiem znalazł się w tym miejscu, nie było żadną zasadą, że to musiał być koniecznie on. A jednak chyba trudno było zapomnieć jak wyglądała pierwsza miłość życia, czyż nie?
      Temat: Czego teraz słuchasz?
    joleigh stanton

    Odpowiedzi: 3222
    Wyświetleń: 72370

    PostForum: gry i zabawy   Wysłany: 2020-06-07, 15:11   Temat: Czego teraz słuchasz?
    sanah melodia
      Temat: Wilders Addition Park
    joleigh stanton

    Odpowiedzi: 10
    Wyświetleń: 298

    PostForum: san pedro   Wysłany: 2020-06-03, 22:44   Temat: Wilders Addition Park
      09
    Dorobienie się psa było w pewien sposób terapeutyczne dla Joleigh, która chcąc nie chcąc, musiała nauczyć się spędzać czas nie tylko w pracy czy w domu, ale także poza nimi. Tak naprawdę dzięki Clover poznawała na nowo Los Angeles, którego okazywało się, że nie rozpoznawała po tak długim czasie, w jakim zamknięta była w klatce, którą sama sobie narzuciła. Było trudno i nie ukrywała nawet, że czas, który miała za sobą był zdecydowanie mroczny i sprowadzał raczej złe wspomnienia i pewną chęć ucieczki jak najdalej. Póki co jednak starała się wszystko poukładać sobie tutaj, na miejscu. Powoli jej relacja z Marcelem zaczynała wracać do stanu sprzed kłótni, a i mieszkanie z Bradleyem przynosiło jej znacznie więcej korzyści niż przesiadywanie samej w czterech ścianach. Dopiero kiedy brat wprowadził się pod jej dach odkryła jak bardzo brakowało jej kontaktu z drugą osobą, która nie była jej pracodawcą, współpracownikiem bądź klientem. Teraz jednak było lepiej, o wiele lepiej i dlatego też z uśmiechem na ustach przemierzała park, do którego w przeszłości, jeszcze za czasów liceum, często przyjeżdżała ze swoimi przyjaciółmi (a raczej nieliczną ich garstką) i byłym chłopakiem, pozwalając na to, aby chociaż trochę wspomnienia na nowo zalały jej głowę, wywołując uśmiech, którego sama się po sobie nie spodziewała. Mogło to mieć jednak związek z tym, że wtedy żyło jej się o wiele prościej. Chociaż narzucała sobie masę obowiązków, to jednak miała naprawdę dobre dzieciństwo i żadnych problemów, które po drodze mogłyby ją złamać. Dlatego też naprawdę rozluźniona przemierzała kolejne metry, co jakiś czas spoglądając to na Clover, to na ocean, nad którym powoli zaczynało zachodzić słońce.
      Temat: have my golden rule, gotta keep my cool
    joleigh stanton

    Odpowiedzi: 9
    Wyświetleń: 181

    PostForum: relacje   Wysłany: 2020-06-03, 01:12   Temat: have my golden rule, gotta keep my cool
    w sumie miałabym dla Ciebie propozycję ^^ joleigh wyjeżdżając na studia miała w mieście chłopaka, którego porzuciła i w sumie z tego co liczę (ale mogę mieć problem z matematyką o tej godzinie) roddy by pasował, żeby tym porzuconym chłopcem z przeszłości być :lol:
      Temat: Port Fermin Park
    joleigh stanton

    Odpowiedzi: 51
    Wyświetleń: 994

    PostForum: san pedro   Wysłany: 2020-05-27, 20:42   Temat: Port Fermin Park
    Nie było to komfortowe, ale też nie mogła przez całe życie udawać, że nic się nie stało i wszystko jest w jak najlepszym porządku, bo wcale przecież nie było. Daleko Joleigh było do pogodzenia się z utratą dziecka, chociaż wierzyła, gdzieś tam w środku, że jeżeli dostatecznie się postara to w końcu uda jej się przepracować to wszystko. Że jeszcze nadejdzie dzień, kiedy patrząc na malutkie, biegające dzieciaczki nie będzie czuła się jak potwór, który nie zasługuje nawet na chwilę kontaktu z nimi. Z lekkim uśmiechem na ustach pokiwała głową, spoglądając przelotnie na Marcela, bo jednak potrzebowała chwili na pohamowanie emocji, żeby się nie rozpłakać i nie zrobić żadnej sceny, której zdecydowanie nie chciała w tym momencie prezentować. Wystarczyło jej, że wypłakiwała oczy w domu, kiedy była sama i miała pewność, że Bradley jej nie przyłapie, więcej łez w swoim planie dnia nie potrzebowała.
    Z rozczuleniem spojrzała na Noah biegającego za Clover i dopiero po chwili przeniosła spojrzenie na mężczyznę. — Powiem ci więcej, kupiłam sobie nowy materac, bo wcześniej oczywiście albo nie miałam czasu tego zrobić i zaczęłam budzić się bez bólu pleców — powiedziała z niemałą dumą, bo chociaż wydawało się to wszystko bardzo prowizoryczne, to jednak z perspektywy Joleigh było niesamowitymi zmianami w jej życiu, których nie spodziewała się wprowadzić do swojej codziennej rutyny. Nie miała doświadczenia w dbaniu o samą siebie i rak naprawdę stawiała w tym wszystkim pierwsze, nieśmiałe kroki, orientując się w rzeczach, które lubi, a za którymi nie przepada. — Wiesz, że nie byłam na żadnych wakacjach od kiedy miałam chyba dziesięć lat? Później w przerwach od szkoły i tak się przygotowywałam do różnych konkursów, na studiach pracowałam w wakacje, a pracując nie brałam jeszcze urlopu, nawet w ciąży robiłam wszystko co mogłam tak długo jak to możliwe — powiedziała już znacznie łatwiej, nie przywiązując się do tego, co działo się później. I to chyba był klucz do sukcesu, do przełamywania się powoli, małymi kroczkami. Wystawiła twarz w kierunku słońca i uśmiechnęła trochę szerzej, czując jak ciepłe promienie osiadają na jej bladej skórze.
      Temat: Port Fermin Park
    joleigh stanton

    Odpowiedzi: 51
    Wyświetleń: 994

    PostForum: san pedro   Wysłany: 2020-05-20, 23:40   Temat: Port Fermin Park
    Czy powinna mu powiedzieć, zdradzić chociaż rąbek historii, która do tej pory pozostawała jedną niewiadomą? Nie wiedziała i czuła, że może to nie być najlepszy moment, z drugiej jednak strony nie wiedziała czy istniał jakikolwiek sens, żeby dalej udawać, że wszystko było w porządku. Bo sprawa miała się wręcz przeciwnie i chociaż dzieci rozczulały ją, to jednocześnie pękało Joleigh serce za każdym razem, kiedy miała styczność z jakimkolwiek malcem. Bo tęskniła i to chyba było całkiem naturalne. Nie miała tak naprawdę okazji przepracować swojej żałoby, skupiając się na wszystkim, tylko nie na pogodzeniu z bólem, który towarzyszył jej codziennie, bez względu na to jak dobrze by się nie czuła danego dnia, bez względu na to, jak bardzo poukładane by nie było jej życie na ten moment. Smutno spojrzała na Marcela, po czym uciekła spojrzeniem gdzieś w kierunku oceanu, nabierając głośno powietrza w płuca. — Nie mówiłam ci o tym, bo nie było okazji i nie bardzo lubię o tym mówić, ale… kiedyś też miałam dziecko. Córeczkę — kąciki ust zadrżały jej w smutnym uśmiechu, którego nie potrafiła w żaden sposób pohamować ani też sprawić, aby był chociaż trochę szczęśliwszy niż to, co obecnie malowało się na jej twarzy. Nie chciała wprowadzać płaczliwej atmosfery, chociaż mówienie o tym na głos było czymś, czego Joleigh nie robiła nie wiadomo jak często i najzwyczajniej w świecie nie była do tego wszystkiego przyzwyczajona. Nie chcąc jednak stać w miejscu, a dodatkowo czując potrzebę rozchodzenia tego nieprzyjemnego uczucia, które je ogarnęła zerknęła na Marcela, a także na chłopców bawiących się wciąż ochoczo. — Idziemy? — zapytała, robiąc kilka powolnych kroków w kierunku dróżki, na co zaraz za nią zareagował Clover. — Wyjście z biura sprawiło, że nawet mój ulubiony ochroniarz zadzwonił zapytać czy wszystko okej i czy nie jestem chora — zaśmiała się, choć wciąż brzmiało to bardzo smutno i trzeba było przyznać, że nie wiedziała czy prędko uda jej się powrócić do spokoju ducha, który został zmącony przez nią samą.
      Temat: Port Fermin Park
    joleigh stanton

    Odpowiedzi: 51
    Wyświetleń: 994

    PostForum: san pedro   Wysłany: 2020-05-13, 20:58   Temat: Port Fermin Park
    Drżało jej odrobinę serce na widok Noah i trudno było jej to ukryć. W głowie, mimo usilnych prób zachowania spokoju bardzo szybko pojawiły się wspomnienia jej własnej córki, która teraz mogłaby biegać tutaj razem z chłopcem i bawić się z dziecięcą radością, której w tak krótkim życiu nigdy jej nie brakowało. Bolało i Joleigh chcąc sobie z tym poradzić nabrała głębiej powietrza w płuca, po czym przez chwilę je w nich zatrzymała, mrugając przy tym odrobinę nerwowo. Nie chciała płakać, nie chciała też zepsuć ich spotkania sentymentami, choć wierzyła, że Marcel by zrozumiał, gdyby tylko Joleigh odważyłaby się powiedzieć prawdę. Nigdy jeszcze nie mówiła na głos o śmierci swojego dziecka i nie była pewna czy potrafi. Jej najbliżsi wiedzieli o tym, bo byli wtedy obok. Nigdy jednak nie rozmawiali na ten temat, nie naciskali na nią, wiedząc, jak trudne było w ogóle życie z utratą, a co dopiero opowiadanie o niej. Lekko uśmiechnęła się w końcu, pocierając pospiesznie jedno oko, które zdawało jej się, że załzawiło bardziej od drugiego. — Jeżeli nie zostawiłeś niczego na gazie, to z resztą chyba jesteśmy w stanie sobie poradzić na miejscu — chciała podnieść go na duchu, bo szczerze wierzyła, że bez względu na przeciwności, które mogłyby stanąć na ich drodze w czasie spaceru byli na tyle przygotowani, aby nie musieć pędzić do domu, jak gdyby za pięć sekund miał się skończyć świat. — Przyznam szczerze, że już dawno nie słyszałam, żeby ktoś używał tej historii, więc mam nadzieję, że nie jest już stosowana — co oczywiście nie oznaczało, że nie było innych technik, ale wierzyła, że Noah miał pozostać sprzedajny tylko w kwestii kociaków. Z rozbawieniem spojrzała jednak na chłopca, który momentalnie się uruchomił na dźwięk tego słowa, a smutek, który w niej zagościł chociaż trochę ustąpił miejsca po prostu szczęściu. — Poza przygarnięciem psa, to chyba nic szczególnego. Pracuje jednak więcej z domu, a mój brat zmienił się trochę w perfekcyjną panią domu i gotuje mi obiady, jeśli sam nie ma do pracy — nie była pewna czy wspominała Marcelowi o tym, że Bradley się do niej wprowadził, dlatego też nie zamierzała wyskakiwać na dzień dobry z imionami, wiedząc, że może to wprowadzić niechciany zamęt, a przecież spotkali się po to, aby odpocząć i chociaż trochę naprawić relacje, a nie kopać pod nią więcej dołków.
      Temat: Port Fermin Park
    joleigh stanton

    Odpowiedzi: 51
    Wyświetleń: 994

    PostForum: san pedro   Wysłany: 2020-05-06, 23:59   Temat: Port Fermin Park
    Nie przeszkadzało jej czekanie, tym bardziej, że Clover w tym czasie miał okazję zwiedzić trawę i załatwić swoje najpilniejsze potrzeby, które mogły mu później przeszkadzać w zabawie, a tego przecież nie chciał nikt, prawda? Dlatego też Joleigh trochę z ulgą przyjęła jego zrzucenie balastu, który pozbierała pospiesznie, bo nie była typem osoby zanieczyszczającej środowisko czy też narażającej na wdepnięcie w biologiczną bombę. Sama nie raz miała sytuacje, kiedy wchodziła w to, co wychodziło z czworonoga jakiejś osoby i cóż, nie mogła uznać tego za najszczęśliwsze chwile w swoim życiu. Chciała promować bycie świadomym swoich praw i obowiązków właścicielem psa. No i do tego znała paragrafy za to, kiedy nie sprzątało się po swoim czworonogu, a nie miała zamiaru płacić mandatów czy wykonywać prac społecznych, bo nie wyglądałoby to najlepiej z perspektywy bycia osobą, która przecież lawirowała w prawnym świecie. Spokojnie krążyła przy miejscu, w którym się umówili i kłamstwem by było powiedzenie, że najpierw spostrzegła Marcela, a dopiero później jego syna, bo sprawa wyglądała wprost przeciwnie i to właśnie małego Weavera dostrzegła w pierwszej kolejności, kiedy to dopadł do Clover sprawiając, że ten wybebzolił się, nastawiając swój łysy brzuszek do głaskania. Czy kochał ten rodzaj pieszczot? Zdecydowanie, nie można tego było w żaden sposób ukryć. Chociaż miała go raptem dwa dni, już zdążyła zauważyć, że była to jedna z ulubionych rzeczy w jego życiu i nie zamierzała temu nawet zaprzeczać. Ani też uniemożliwiać mu otrzymywanie tego wspaniałego głaskania, skoro zarówno on jak i Noah wydawali się zachwyceni obecną sytuacją. — Nic się nie stało, my zdążyliśmy załatwić najważniejsze sprawy — odparła porozumiewawczo, uśmiechając się przy tym nieznacznie. Nie wyskakiwała jednak, póki co z prezentem, nie próbowała też przytulać Marcela ani nic z tych rzeczy. Uśmiechnęła się za to szerzej, wzrok przenosząc na małego Noah z równie małym czworonogiem. — Mam wrażenie, że Clover nie ma nic przeciwko, więc niech się sprzedaje. Byle tylko tak się sprzedawał — dodała po chwili ze śmiechem, uświadamiając sobie jak źle to brzmiało, a przecież nie chciała, żeby wyszło, że ma jakieś złe mniemanie czy to o maluchu czy też o Marcelu. Ani tym bardziej o sobie i swoim psie, którego wcale nie używała do zakupu sympatii z ich strony.
      Temat: Port Fermin Park
    joleigh stanton

    Odpowiedzi: 51
    Wyświetleń: 994

    PostForum: san pedro   Wysłany: 2020-05-03, 21:26   Temat: Port Fermin Park
      08
    Wychodzenie z domu było w ostatnim czasie czymś, co Joleigh naprawdę mocno sobie upodobała. Szczególnie od momentu, kiedy pogoda w Los Angeles się poprawiła i nie musiała już tachać ze sobą olejnych warstw ubrań, bo wystarczyło to, co miała bezpośrednio na sobie. Tego dnia nie miała żadnych spotkań z klientami, nie miała także żadnych spraw w sądzie, przez co mogła poświęcić się papierkowej robocie prosto z domu, co też robiła z prawdziwą lubością, rozsiadając się na tarasie i obserwując co jakiś czas jak Clover łapie liść bądź wykopuje patyk i zaczyna z nim biegać. Była prawdziwie zakochana w szczeniaku i sama sobie dziwiła się, że tak późno się na niego zdecydowała, bo przecież był uosobieniem wszystkiego, czego brakowało jej w życiu. Od śmierci córki bardzo się zacięła i udawała, że wcale nie potrzebuje kontaktu z nikim, zamykając się w twierdzy swojej samotności, lecz teraz zaczynała dostrzegać jak wielki był to błąd i jak wiele traciła siedząc sam na sam ze swoimi myślami. Dopiero teraz, dając sobie swobodę dostrzegała jak bardzo brakowało jej takiego zwyczajnego życia opierającego się na wyjściach z kimś, kogo lubiła, na siedzeniu z nogami zanurzonymi w ciepłym piachu, na pływaniu w oceanie, kiedy ludzie powoli ulatniali się z plaży, a woda nagrzana była całym dniem nasłonecznienia. Chyba dopiero tak naprawdę zaczynała żyć, czego się nie spodziewała.
    Równo o piętnastej zerknęła na zegarek i z lekkim uśmiechem na ustach zamknęła laptopa, po czym odniosła go do salonu i zabrała się za przebieranie i szykowanie do wyjścia. Bradowi zostawiła kartkę w kuchni, że wychodzi na spotkanie ze znajomym i nie wie o której wróci, przygotowała także wodę dla Clover, smakołyki do przekąszenia oraz jego torbę, w której lubił spać, kiedy był już zmęczony chodzeniem. Wzięła także jedno z opakowań klocków lego, które ostatnim razem kupiła mając poznać Noah, chcąc po prostu mieć coś, co przekona do niej chłopca. I z takim zestawem ruszyła do auta, a następnie w kierunku parku, którego adres dostała poprzedniej nocy od Marcela. Nie spodziewała się być przed mężczyzną, ale ku jej zaskoczeniu tak się właśnie stało, dlatego też po zaparkowaniu auta kręciła się w jego okolicy, chcąc mieć na oku wejście oraz to, czy Marcel z synkiem nie pojawiają się gdzieś na horyzoncie.
     
    Strona 1 z 6
    Skocz do: