• Cześć! Jesteś u nas po raz pierwszy? Zerknij do przewodnika.
  • Świętujemy pierwsze urodziny Angeltown! O urodzinowych zmianach i niespodziankach przeczytasz w najnowszym ogłoszeniu.
  • O urodzinowych zabawach i zmianach w administracji przeczytacie w najnowszym ogłoszeniu.
  • Przypominamy, że w tym temacie macie szansę odebrać urodzinowy prezent, który dla Was przygotowałyśmy!
  • Coś nie działa? Wykonaj twardy reset! Wciąż nie działa? Daj nam znać!
  • up
    down


    Znalezionych wyników: 666
    angeltown Strona Główna
    Autor Wiadomość
      Temat: Mickey's House and Meet Mickey
    Minnie Owlsley

    Odpowiedzi: 4
    Wyświetleń: 184

    PostForum: Disneyland   Wysłany: 2020-06-22, 00:22   Temat: Mickey's House and Meet Mickey
    Mieli, jeszcze sporo czasu, zanim ich rodzina się powiększy. Jak to dziwnie brzmiało, nawet w myślach u blondynki. Tak abstrakcyjnie, nierealnie, a miało być prawdą. Pół roku, nawet ponad pozostało im beztroski. W tym czasie, na pewno, będzie chciała skończyć licencję. Zdążyła bez wiedzy Asmo, poczytać o tym, jak zmienia się życie, gdy pojawia się dziecko. Trochę ją to przeraziło, że zacznie mieć mniej czasu dla siebie, dla nich, wymaga dużo uwagi i atencji. Później? Przecież, będą go mogli ze sobą zabierać. Ich maleństwo, bardzo szybko zacznie latać samolotami, tylko żeby od małego się w tym nie zakochał, bo Minnie wystarczyło już, że o swojego Kapitana się martwiła. Ale na razie? Chciała korzystać z czasu, gdy jej brzuszek nie był zbyt widoczny i nie musiała z niczego rezygnować, a przynajmniej z większości rzeczy.
    Tylko by spróbował puścić jej dłoń! Większość osób, na pewno domyślała się, że są parą. Żaden ojciec, nie trzymałby za ręki dorosłej córki. A jednak dawało jej sporo satysfakcji, gdy często widziała zgorszone spojrzenia innych osób. Szczególnie tych z dziećmi, wózkami, bądź stwarzających pozory idealnej pary. Też byli idealni, ale na swój sposób. Była pewna, że polowa z nich, mogła tylko zazdrościć im tej miłości, która była pomiędzy nimi. Takiej prawdziwej, która pokona wszystkie przeciwności, nic nie było w stanie ich pokonać, bądź rozdzielić. Przecież, tyle osób próbowało i chciało to zrobić.
    Zaśmiała się na słowa Asmo. Naprawdę? Dopiero teraz, połączył te dwa fakty? Była taką uroczą Myszką Minnie, od zawsze. Przecież, nigdy nie przedstawiała się pełnym imieniem, każdy znał ją jako Minnie. W tym momencie będzie prawdziwą Minnie Mouse! Z tymi uszami? Nie można było jej odmówić. Nie brała nawet innej odpowiedzi pod uwagę. Chciał wyjść ze swoją dziewczynką do Disneylandu? To teraz, będzie miał tego konsekwencje. Żadne z nich, nie powinno narzekać, w końcu widziała po minie Asmo, po jego zachowaniu, że jest szczęśliwy.
    Zdążyła się tylko uśmiechnąć, zanim nie odwzajemniła jego pocałunku, przesuwając drobną dłonią po policzku ukochanego. Uwielbiali, gorszyć innych, prowokować, jak patrzą na nich z oburzeniem. Aż dziwne, że jeszcze nie usłyszeli, że są tutaj dzieci! Przytaknęła delikatnie główką na jego słowa i kiedy tylko zapłacił za jej uszka, poprawiła sobie opaskę na włosach, aby dobrze jej się trzymała.
    — Tylko Twoja — mruknęła cichutko, kiedy już wychodzili ze sklepu, mijając się w wejściu z kolejnymi osobami. Wata cukrowa? Była obowiązkowa, zwłaszcza że oboje tak uroczo wyglądali. Ciężko, byłoby nie oprzeć się pokusie. Przylgnęła do boku Asmo, kiedy zamawiał dla nich i delikatnie zagryzła wargę, czując jego palce na swoich pośladkach. Nieważne, ile byli ze sobą, był to miesiąc, czy tak jak teraz 9 miesięcy. Zawsze, reagowała tak samo na jego dotyk. A uroczy uśmiech, sam pojawiał się na jej twarzy, kiedy przechodził przez jej kręgosłup przyjemny dreszcz.
    — Dziękuję Tatusiu, za watę i za te uszka — mówiła to, gdy powoli odchodzili, ale na tyle głośno, że osoby w kolejce zdążyły to wszystko jeszcze usłyszeć. Nigdy, nie starała się mówić tego cichutko. Wtedy, nie byłoby z tego żadnego podniecenia, zabawy. Ustała jeszcze na paluszkach, całując go w usta i oderwała sobie kawałek waty, która od razu wsadziła sobie do ust. Zamyśliła się na moment, odrywając co chwilę kolejne części, które zjadała. Wzięła w palce troszkę więcej i podsunęła wprost pod usta Asmo.
    — Myślałam, że możemy iść do zamku księżniczek, albo... jak jesteśmy tutaj, możemy zobaczyć dom Myszki Mickey. Chociaż, nie wiem, czy ta kolejka dzieci nie stoi do niego. Chyba, jest to typowe miejsce dla dzieci — wzruszyła delikatnie ramionami i zrobiła smutną minkę. Może lepiej, że sobie odpuszczą? Przy okazji, zobaczyła dużą mapę, przy której na moment ustała, aby zorientować się, co gdzie się znajduje i co mogą odwiedzić. Nie na wszystko przecież mogli iść, niektóre atrakcje, były typowo dla małych dzieci.— To może najpierw zamek, o ten tutaj księżniczki, a następnie pójdziemy na jakąś karuzelę, czy coś podobnego? Na pewno, znajdziemy coś z samolotami, o gwiezdne wojny! Statki kosmiczne, ale bardzo podobne i może, będą jakieś ciemne, ciche zakamarki — zaczęła, zastanawiać się na głos i pokazując palcem po mapie, w dalszym ciągu podjadając watę, która pewnie została jej przy okazji, gdzieś w kąciku ust. Uwielbiała, tak swobodnie spędzać z nim czas. Jakby byli, normalną parą, bez żadnych problemów, ani nadchodzących zmian.
      Temat: Mickey's House and Meet Mickey
    Minnie Owlsley

    Odpowiedzi: 4
    Wyświetleń: 184

    PostForum: Disneyland   Wysłany: 2020-06-21, 21:19   Temat: Mickey's House and Meet Mickey
    [52]

    Zwariował? Nie wierzyła do końca, kiedy budził ją z samego rana, a gdy tylko zerknęła na telefon i zobaczyła godzinę, najchętniej schowałaby się ponownie pod kołdrę. Po Asmo mogła się spodziewać wszystkiego! Od zwykłego dnia na plaży, po coś bardziej szalonego, czy nawet jakiś szybki lot. Na dodatek, miała wrażenie, że ostatnio stała się bardziej nerwowa. Wszystkie wydarzenia z ostatniego czasu, emocje jeszcze nie opadły. A przecież wiedziała, że nie powinna aż tak szybko wybuchać. Przynajmniej, starała się tego nie robić, aby nie prowokować żadnych, bezpodstawnych kłótni.
    Teraz? Chciała tylko wiedzieć, dokąd jadą, skoro ściągnął ją z łóżka z samego rana i co gorsza, nie pozwolił jej, nacieszyć się jego bliskością. Hormony...
    Spojrzała pytająco na ukochanego, gdy przyszła ulubiona opiekunka Lucyfera. Trochę zwariowali na jego punkcie, a kiedy miał zostać dłużej w domu, zawsze miał zapewniony spacer i nie był sam. Zmarszczyła delikatnie nosek i zrezygnowana, postanowiła nie pytać o nic więcej. Chociaż od środka już nie wytrzymywała. Kolejne pytające spojrzenie. Nie jadą samochodem? Mógł ostrzec ją wcześniej, przynajmniej założyłaby spodnie. Założyłaby? Raczej nie. Ale zawsze, był to jakiś pretekst, że powinien mówić jej wcześniej o takich rzeczach. Zrezygnowana, objęła go mocniej w pasie, kiedy jechali w nieznanym dziewczynie kierunku. Gdyby tylko pomyślała... Znała drogę do Disneylandu, pewnie była tutaj już nieraz, w końcu mieszkała w Los Angeles całe życie. A tak? Nawet się tego nie spodziewała. Przecież, mieli być dorośli, odpowiedzialni, zaraz mają być rodzicami.
    Zamiast tego, aż pisnęła, gdy dojechali na miejsce, wpadając w ramiona blondyna.
    — Bardzo! Nie pamiętam, kiedy ostatni raz tutaj byłam... I miło, nie myśleć o codziennych obowiązkach i problemach — nie miała zbyt dużo obowiązków. Skończyła rok, miała czas dla siebie, jednak pomimo tego, znajdowała sobie jakieś zajęcia. Nadal, nie wiedziała przecież, że wraca do pracy i już niedługo, znów będzie miała puste miejsce w łóżku obok siebie. Zabierze do siebie Lucyfera, ale nieważne, czy Asmodeus był na pobycie dzień, dwa, czy cztery dni. Za każdym razem, tęskniła tak samo bardzo, jak nie mocniej.
    Słysząc pytanie, powstrzymała swój śmiech. Nawet grzecznie się uśmiechnęła i złapała swojego Tatusia za rękę, aby nie zgubiła się w tłumie osób. Dawno już tego nie słyszała. Jak byli u lekarza, nikt nie brał ich za ojca z córką. Jednak teraz? Mogli tak wyglądać. Zwłaszcza że nieświadomie, Minnie ubrała się bardzo dziewczęco, a płaskie buty, nie dodawały jej ani trochę wzrostu.
    — Wiesz, że musisz kupić swojej córeczce uszka myszki Mickey, bądź Minnie? Te najbardziej różowe! — uśmiechnęła się bardzo niewinnie do Asmo, wyszukując wzrokiem miejsca, o którym wspomniała. Dlaczego, tak bardzo lubiła przyciągać na siebie wzrok i gorszyć wszystkich wokół? Było to w dużej mierze podniecające i aż szkoda było nie wykorzystać takiej okazji. Nawet na moment, nie puszczała jego dłoni. Sklep był prawie przy wejściu, a o tej porze, nie było jeszcze takich tłumów, ale również nie było pusto. Czuła się w momencie jak dziecko, znów mogła być tą beztroską nastolatką. Wiedział jak sprawić jej radość, nawet tak małą rzeczą, jak wycieczka do Disneylandu.
    — A może te? Zobacz, jakie są ładne, będą mi pasować — zaczęła mówić, zakładając sobie opaskę wprost na włosy. Różowe, błyszczące, idealne dla Minnie. Chociaż, jeszcze te złote, również zaczęły zwracać uwagę dziewczyny. Podeszła bliżej do Asmo, uśmiechając się uroczo. — Podobam Ci się, Tatusiu? — zagryzła delikatnie wargę. Byli w miejscu publicznym, przychodziło coraz więcej rodzin z dziećmi, a ona? Stwierdzila, że to dobry moment, aby go trochę po prowokować. Nie, nie za sprawą opaski, którą cały czas miała na głowie. Samym wyglądem, jej kolejnymi słowami, niewinnym uśmiechem i samym zwrotem Tatusiu. Skoro już na wejściu, stwierdzili, że musi byc jego córką. Cała reszta musiała mieć podobną opinię.
      Temat: how i met your mother ...
    Minnie Owlsley

    Odpowiedzi: 9
    Wyświetleń: 97

    PostForum: Ameryka   Wysłany: 2020-06-21, 17:27   Temat: how i met your mother ...
    Bez wątpienia, relacja Minnie z rodzicami, nie należała do najłatwiejszych. I było ku temu, naprawdę mnóstwo powodów. Jednak teraz? W pewien sposób nie potrafiła się już na nich złościć. Chciała myślec, że po prostu chcieli dobrze, a jak widać, jej naprawdę, wyszło to na plus, a raczej im.
    Ich dzisiejsze spotkanie. Sama nie wiedziała, co ma o tym wszystkim myśleć. Jej matka początkowo widać było, że wolałaby, aby to było tylko zatrucie pokarmowe, a nie, to co blondynka właśnie powiedziała. Musiała, zachować się dorośle, przynajmniej teraz. W końcu jest odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale też i za tego, małego diabełka. Zależało jej, aby jej rodzice to wszystko zaakceptowali i chyba, pierwszy raz, przyznała się do tego w myślach. Będą dziadkami, muszą rozpieszczać, tego małego chłopca jak najbardziej mogą. Myślała też trochę egoistycznie, w wyjątkowych sytuacjach, gdy opiekunka nie będzie mogła, zawsze miała nadzieję, że będzie mogła przywieźć dziecko tutaj. Idealne rozwiązanie.
    Przez moment, była jeszcze zaskoczona. Nie dziwiła się, że jej ojciec siedział w kompletnej ciszy. Podziwiała go, że nie zaczął krzyczeć, ani nie rozpoczął żadnej kłótni. Może w głębi siebie, wiedział, że w ciąży nie powinna się denerwować? Liczyła, że i jemu przejdzie ta cała złość. W końcu podjęli tę decyzję, nie zrobi nic, co mogłoby zmienić zdanie Minnie. Aborcja, nie wchodziła w możliwości, nawet jeśli powiedziałaby o dziecku wcześniej. Sama, za bardzo tego już chciała, aby móc to stracić. Nie przeżyłaby tego. Pragnęła rodziny, tak, nawet ona tego chciała, co wydawało jej się kiedyś tak abstrakcyjne i nierealne. Zwłaszcza u niej. A jednak stało się. Przy odpowiednim mężczyźnie, potrafiła zmienić swoje nastawienie, sama z siebie.
    — W żadnym wypadku, tego nie popieram. Później, będziesz tego żałowała, Minnie — jej ojciec, nadal nie odpuszczał. Bo jak, jego mała córeczka, miała zostać matką? Była taka malutka, drobna o takim niewinnym wyglądzie. Nie mieściło mu się to w głowie. Na szczęście, Lisa, dość szybko zaprzeczyła, że ich córka, na pewno wie, co robi. Może zauważyła, że się zmieniła? Nawet Minnie się z nimi nie kłóciła.
    — Mama, była ode mnie tylko dwa lata starsza, gdy urodziła. A to, że były to inne czasy, wcale nie jest dobrym argumentem. Poradziliście sobie, nadal jesteście ze sobą. Wiem, co robię. Nie przedstawiałabym wam Asmo, jeśli nie byłabym pewna jego uczuć do mnie i tego, że... — naprawdę chciała to powiedzieć? Tak nagle? Przy swoich rodzicach? — jest tym jedynym mężczyzną — skończyła mówić, patrząc na swoich rodziców. Już tak wiele słów, zostało dzisiaj wypowiedzianych. Przynajmniej, wszystkie rozmowy, będą mieli już za sobą.
    — Zawsze robiłaś po swojemu — to była akurat prawda. Prawie nigdy, nie żałowała swoich czynów. Chociaż, zdarzały się jakieś wyjątki. Robiła wiele głupich rzeczy, które teraz, najchętniej wymazałaby z pamięci. Na szczęście, przy Asmo, nie miało to żadnego znaczenia.
    Reszta rozmowy minęła im jeszcze w dość napiętej atmosferze. Henry, nadal nie potrafił zrozumieć, całej tej sytuacji. Nie dość, że mężczyzna jego córki, był od niej tyle starszy, to mieszkają ze sobą i jeszcze Minnie jest w ciąży. Dlaczego właśnie ona? Prędzej już jej matka, widziała, że są zakochani i miała nadzieję, że to jednak coś poważniejszego. A wieść o zostaniu babcią? Przez moment, był to dla niej szok, jednak jak mogła się z tego nie cieszyć? Powoli, był to odpowiedni na to wiek! Nawet, nie wątpiła w to, że jej córka, będzie dobrą matką. Wszystko przyjdzie do niej z czasem.
    Później? Było już troszkę lepiej. Nawet jej ojciec włączył się do rozmowy. Na początku z wielkim dystansem, ale wiadomość, że to jednak może być chłopiec, chyba bardziej go ucieszyła niż sam fakt, że będzie dziadkiem. Nadal, obawiała się, że może ta rozmowa pójść w złym kierunku. Wiedziała, jak to wygląda. Teraz jeszcze nie będzie studiowała, a nawet cała wyprawka dla dziecka, była dość kosztowna. To było pewne, że nie przestaną w pewien sposób jej utrzymywać. Może i rozmowa, nie była idealną. Nie przyjęli tych wszystkich wiadomości z wielkim entuzjazmem i ze szczęściem. Jednak zawsze mogło być też gorzej. Na pewno, nie będą spotykać się na coniedzielnym obiedzie u jej rodziców. Kochała ich, ale już miała dość tych wszystkich pytań. Dla blondynki i tak najważniejsze było, że przynajmniej po części, pogodzili się z tym wszystkim. A ona, nie będzie już się martwiła, jak przyjmą jej o 16 lat starszego chłopaka. Mieli posiedzieć chwilę, w końcu w domu został Lucyfer. Byli jednak trochę dłużej.
    — Druga, najbardziej stresująca rozmowa w moim życiu — odezwała się, kiedy już pożegnali się z jej rodzicami i wzięła od Asmo, kluczyki od samochodu. Wypił, więc nie było mowy, że będzie prowadził. Chociaż i tak, jeszcze musi z nim porozmawiać, dlaczego, nie pozwala, prowadzić jej jego samochodu. Jeździ już ostrożnie! Chyba, powinien mieć do niej większe zaufanie? — Cieszę się, że tak wyszło. Obawiałam się, że będzie dużo gorzej — musnęła jeszcze jego usta swoimi, przed zapięciem pasów i dopiero teraz, mogli odjechać.

    / zt x 2
      Temat: how i met your mother ...
    Minnie Owlsley

    Odpowiedzi: 9
    Wyświetleń: 97

    PostForum: Ameryka   Wysłany: 2020-06-21, 00:48   Temat: how i met your mother ...
    Tez była zdziwiona, że obeszło się bez większych krzyków, nawet rozmowa była w miarę spokojna. Jednak trzeba pamiętać, że jej rodzice, byli już starsi, nie zaczną na niego krzyczeć, czy na nią. Nieważne, że Minnie dla nich, nadal była dzieckiem, zwłaszcza tym najmłodszym, które dość często pokazywało swoje prawdziwe oblicze w domu. Przecież, gdyby była takim aniołkiem, nie wysłaliby jej do Afryki, na dodatek przymusowo.
    — Powinnam wam w końcu podziękować, że mnie zawieźliście na samolot i tak bardzo pilnowaliście, abym tam poleciała. Gdyby nie wasza upartość, na pewno byśmy się nie poznali — na twarzy blondynki pojawił się uroczy uśmiech. Może i była trochę złośliwa, ale podziękowała im przecież na swój własny sposób. To dzięki swoim rodzicom, poznała miłość swojego życia. Naprawdę? Minęło już 9 miesięcy? Nawet, nie wiedziała, kiedy to wszystko minęło. A na początku? Sądziła, że był to tylko przelotni romans. I kogo ona chciała oszukiwać? Przecież już od pierwszej ich wspólnie spędzonej nocy, nie potrafiła przestać o nim myśleć.
    Zacisnęła na moment swoje usta. Fakt, zapomniała im powiedzieć, że wynajmuje dom, że wprowadziła się do Asmo. Ale najważniejsze, że prawda wyszła w końcu na jaw. Przecież, nie powinien się na nią złościć? Nic złego nie zrobiła.
    — Pięć miesięcy? Minnie, kiedy chciałaś nam w końcu o tym powiedzieć! Jesteś dorosła, a czasem zachowujesz się jak nastolatka — jej matka tylko głośniej westchnęła i pokręciła głową z niedowierzaniem. Co miała powiedzieć? Stało się, nie cofnie tego czasu. Ani tym bardziej, nie żałuje tego. Bo po co, miałaby to robić? Zachowała się odpowiedzialnie, nie zostawiła domu pustego, nie stoi, nie rujnuje się, tylko jeszcze ktoś w nim mieszka. Wszystko według niej było idealnym rozwiązaniem.
    Naprawdę, czuła się trochę głupio, że tak co chwilę zostawia Asmo z jej rodzicami. Nawet teraz, nie wiedziała, o czym rozmawiają. W sumie nie myślała o tym, gdy płukała usta. Ile to jeszcze potrwa? Ostatnio, zauważyła, że nawet jej ulubione rzeczy, już tak bardzo jej nie smakują. A niektóre rzeczy, a nawet sam ich zapach, wywołuje od razu mdłości i niechęć do wszystkiego. W ekstremalnych sytuacjach było właśnie tak jak teraz i Minnie, biegła do łazienki z zasłoniętymi ustami. Czy jej mama się domyślała? Nie wiedziała. Chociaż, pewnie sądziła, że Minnie jest na tyle odpowiedzialna, że się zabezpiecza.
    Mimowolnie się uśmiechnęła na gest Asmo i na moment przymknęła oczy. Co ona biedna, by bez niego zrobiła? Nic. Pogubiłaby się już dawno. Może nawet, nie zatrzymałaby tej ciążki. Teraz, było to tylko gdybanie, stało się całkiem inaczej.
    — Tak, jest wszystko dobrze, dziękuję — spojrzała na mężczyznę i, pomimo że jeszcze przed chwilą w łazience, czuła się paskudnie. W tym momencie patrzyła na niego z miłością. Tylko głupi, by tego nie zobaczył. Pocałowała go delikatnie w policzek, kolejny raz, nie przejmując się tym, że siedzą obok nich jej rodzice. Niech się przyzwyczają. Jeśli, chcieli mieć kontakt z córką i ją widywać, tak jak i swojego wnuka, musieli zaakceptować ich związek.
    — Minnie? Powiedz, że to tylko zatrucie, że chociaż pod tym względem, potrafisz być odpowiedzialna — widziała przerażenie w oczach swojej matki. Mając dwójkę starszych dzieci, zostanie babcią od najmłodszej. Na dodatek była w tak młodym wieku, a dziecko to zobowiązanie na całe życie. Lisa musiała wiedzieć, jakie podejście ma blondynka do dzieci — nie lubiła ich, najkrócej mówiąc.
    — Chciałabym — zaczęła trochę niepewnie. Już dawno, straciła ochotę na jakiekolwiek jedzenie. Odnalazła dłoń Asmo i splotła ich palce razem, mocniej je zaciskając. — Ale skoro i tak, byście się dopytywali. Nie przytyłam mamo, może troszkę, ale to przez dziecko. Jestem w ciąży.... i za pół roku, możecie się spodziewać swojego wnuka. Dlatego, zależało mi, aby wam o tym wszystkim powiedzieć teraz — wypuściła cichutko powietrze, cały czas mocniej zaciskając palce na jego dłoni.
    — Chyba sobie żartujesz?! Jak możesz, spieprzyć tak sobie młode życie. A co z Twoimi studiami? Ile razy powtarzałaś, że liczy się dla Ciebie tylko reżyseria? Jesteś jeszcze dzieckiem, które będzie miało dziecko. Jak możesz być tak nieodpowiedzialna?!
    — Henry, uspokój się! Nie jest to najlepszy czas na Twoją ciążę, ale skoro podjęliście taką decyzję — jej matka, spojrzała raz na Asmo, a za chwilę na Minnie. Przecież, decyzja była ich wspólna. — Mam nadzieję, że nie zawalisz studiów. I nie zostawisz jej teraz z dzieckiem — niby mówiła poważnie, ale już po chwili uśmiechnęła się do nich. Nie patrząc na ciągłą złość swojego męża. — Jeśli uważasz, że jesteś... jesteście gotowi na dziecko, to wam gratuluję. Mówisz, że to będzie chłopiec? Bardzo prawdopodobne, ale na pewno, mając takich rodziców, będzie najpiękniejszym dzieckiem — tego, nawet Minnie się nie spodziewała. Zwłaszcza gdy jej matka ją przytuliła. Zamiast się ucieszyć, na twarzy blondynki pojawił się grymas niezadowolenia, zaskoczenia. Nie była na to przygotowana. — A ojcem się nie martw. Znasz go. I proszę, dbaj o Minnie — ostatnie zdanie zwróciła już do pilota, którego nieporadnie również objęła. Chyba, naprawdę cieszyła się z faktu, że zostanie babcią. Zaraz jednak wróciła na swoje miejsce z uśmiechem na ustach.
      Temat: how i met your mother ...
    Minnie Owlsley

    Odpowiedzi: 9
    Wyświetleń: 97

    PostForum: Ameryka   Wysłany: 2020-06-20, 21:57   Temat: how i met your mother ...
    Henry, jeszcze przed przyjściem swojej córki, pewnie zdążył upomnieć Asmo, aby mówił mu po imieniu. Nie dzieliło ich na pewno tak wiele. Przecież, miał syna młodszego od niego. Na szczęście, pilot nie wyglądał na swój wiek tak bardzo, okej pojawiły się pierwsze zmarszczki, które według blondynki, były naprawdę seksowne, ale gdyby go nie znała, pewnie nie powiedziałaby, że zbliża się powoli do czterdziestki. Co nie zmieniało nic, że przy sobie wyglądali, jak wyglądali. I nawet dla jej rodziców początkowo, musiało być to zdziwienie. Bo jak to, ich najmłodsza córeczka, spotyka się z mężczyzną, który starszy jest nawet od jej brata. Szkoda, że nie słyszała, jak Asmo mówił, że ma wobec niej naprawdę poważne plany. To było na pewno takie urocze, chociaż pewnie nie dla jej ojca. Nadal twierdził, że to tylko krótka zabawa i skończy się szybciej, niż się zaczęła.
    Wiedziała, że nie będzie łatwo. Jej rodzice, nie byli tak otwarci, jak mama Asmo, która od początku ją polubiła i dość szybko nawet przestała się obawiać. A teraz? Kurdę, nawet nie chciała się zastanawiać, co on musiał czuć. Dlatego, mocniej zacisnęła dłoń na jego udzie, wcale nic nie robiąc sobie z tego, że może to nie pasować. Kiedy Minnie robiła, coś, co powinna? No właśnie. Nawet przy rodzicach, nie będzie udawała. Przecież, znali ją dość dobrze.
    Uśmiechnęła się do mężczyzny delikatnie, bo pewnie nadal, była jeszcze blada i cichutko westchnęła.
    — Mhm, mam taką nadzieję — odezwała się, spoglądając tym razem na swojego ojca.
    — Nie mówiłaś wcześniej, że znacie się tyle czasu. Rok? — mężczyzna patrzył raz na swoją córkę, a raz na Asmo, jakby chciał się upewnić, że żadne z nich nie kłamie. Ups, oboje potrafili dobrze kłamać. Tylko wywróciła teatralnie oczami, kiedy do salonu wróciła też jej matka, akurat na ostatnie słowa swojego męża.
    — Znacie się rok? I nic nam Minnie nie powiedziałaś? Nic się nie zmieniłaś. Przynajmniej teraz, dowiemy się czegoś więcej. Dawno się poznaliście? — zaczęła kobieta, tym razem kierując swoje pytanie do Asmodeusa. Sądząc, że od niego dowie się więcej niż od swojej córki. Minnie, zawsze miała swoje tajemnice, a przed rodzicami? Było ich więcej niż przed kimś innym. Zresztą ich kontakt, też nie był najlepszy. Naprawdę liczyła, że nie będą długo ich o wszystko wypytywać. Pewnie, poczekała na odpowiedź, zanim nie zaczęła szykować obiadu.
    — Przepraszam, że tak o wszystko dopytują. Już widzisz, dlaczego wolałam to wszystko odkładać w czasie? Nigdy, nie przedstawiałam im nikogo wcześniej — mówiła trochę ciszej, gdy jej rodzice, zniknęli pewnie w kuchni. W międzyczasie przygotowując obiad na stole. Na którego zapach, zmarszczyła delikatnie nosek. Czy to był już ten czas, kiedy zaczęła jeść dziwne połączenia? Pewnie, miała już kilka swoich dziwnych zachcianek jedzeniowych, ale jeszcze nie prosiła, aby pojechał w środku nocy dla niej po jedzenie, którego akurat nie było w domu. — Jesteśmy samochodem tato. Ktoś z nas musi wrócić do domu — zaprzeczyła, gdy ten chciał jej nalać wina do obiadu. Nie chciała jeszcze mówić mamo, tato jestem w ciąży z Asmo. Powoli już przyzwyczaiła się do tej myśli, ale na głos, nie wiedziała, czy potrafi o tym mówić. Jej matka, posłała jej tylko pytające spojrzenie, zanim sama też nie usiadła do stołu. Mial być spokojny obiad i pewnie, by taki był.
    — Minnie, chcieliśmy Cię z tatą odwiedzić w najbliższym czasie. Zobaczyć jak sobie radzisz — starsza blondynka, uważnie przyjrzała się córce, która tylko zacisnęła mocniej swoje usta. No tak, nie zdążyła im jeszcze powiedzieć, że w jej domu już dawno nie mieszka. Nie było jeszcze okazji, aby o tym mówić.
    — Nie wiem, czy to jest najlepszy pomysł. Wyprowadziłam się kilka miesięcy temu — nie mogła dalej tego ukrywać. Zwłaszcza jeśli, zrobiliby jej niezapowiedzianą wizytę.
    — Jak to? Mieszkacie razem? Jak długo? — Lisa nadal nie odpuszczała, przerywając jedzenie obiadu i popijając swoje wino. Jednak, gdy tylko Minnie zdążyła zjeść trochę więcej, poczuła jak znów ją mdli. To nie tak, że jej mama źle gotowała. Bo rybę, naprawdę robiła pyszną! Sama, nigdy nie będzie tak dobrze gotować. Chciała zjeść jeszcze kawałek, nawet próbowała. Spojrzała niepewnie na Asmo, zasłaniając usta dłonią.
    — Przepraszam — zdążyła tylko powiedzieć i wstała, prawie biegiem udając się do łazienki. Jak ona tego nie lubiła. Nie zdążyła nawet zjeść obiadu, a zwróciła już wszystko, co tylko miała do tej pory w ustach. Poranne mdłości jej ustały — dzięki Asmo, ale w ciągu dnia? Bywało już z tym różnie. Szczególnie gdy zjadła coś, co niekoniecznie jej smakowało. Ile jej nie było? Pewnie kilka dłuższych minut, zanim nie wróciła do stołu. ignorując te wszystkie pytające spojrzenia.
      Temat: how i met your mother ...
    Minnie Owlsley

    Odpowiedzi: 9
    Wyświetleń: 97

    PostForum: Ameryka   Wysłany: 2020-06-20, 03:18   Temat: how i met your mother ...
    Jej matka, była kochaną kobietą, jednak miała swoje wady. A największą z nich była chęć kontrolowania całego życia swoich dzieci. Chociaż, Minnie nie mogła narzekać. W przeciwieństwie do swojego rodzeństwa miała dużo więcej swobody i pewnie też dlatego w rezultacie, była tak bardzo rozpieszczona. Rodzice, już dawno przestali nabierać się na jej niewinne uśmiechy i grzeczne minki. Dobrze wiedzieli, że siedział w niej mały demon, który potrafił rozpętać piekło, aby tylko postawić na swoim.
    — Miłość? Przecież do cholery, Minnie to jeszcze dziecko! Co ona może jeszcze wiedzieć o miłości? — jej ojciec stanowczo nie lubił, gdy coś szło nie po jego myśli. A blondynka, najwidoczniej, te cechy charakteru miała właśnie po nim. Rodzice nie byli niscy, raczej normalnego wzrostu, a ich najmłodsza córka, była z nich wszystkich najniższa. — Henry Owlsley — przedstawił się mężczyzna, zapewne ściskając dłoń Asmo. Był chwilami porywczy i przecież sam, wysłał Minnie do Afryki, ale dbał o swoją rodzinę. Przez całe życie, pracował jako prezes jednej z większych korporacji w Los Angeles. Nic dziwnego, że nadal chciał, mieć nad wszystkim kontrolę.
    Przez moment stała jak sparaliżowana, przylegając swoim ciałem do Asmo, jakby nie chciała nawet na krok go zostawiać. Wiedziała, że ten pomysł nie mógł być dobry. Poznali się? Tak. To mogli już ich zostawić i wrócić do domu. Następnego spotkanie za kilka miesięcy na święta albo jak urodzi się ich wnuk. Tak, byłoby najlepiej i pewnie zrobiłaby tak, gdyby wiedziała, że tak nie wypada. Przecież, zależało jej, aby się poznali.
    — Tato — odezwała się w końcu i wywróciła teatralnie oczami. W międzyczasie, gdy wręczał kwiaty jej matce, przedstawiła mu się i próbowała, przynajmniej po części rozluźnić tę napiętą atmosferę, którą dało się wyczuć w pomieszczeniu. Zajęli miejsce na kanapie, gdzieś w bezpiecznej odległości od jej ojca, który cały czas im się uważnie przyglądał. Wiedziała, jak muszą wyglądać. Asmo — dorosły mężczyzna, elegancko ubrany i Minnie, która chwilami, nadal była nastolatką, a przynajmniej tak się właśnie zachowywała. Z boku? Nie jedna osoba, stwierdziłaby, że wyglądają jak ojciec z córką. W innej sytuacji nawet by ją to podnieciło, ale nie teraz. Jeszcze nigdy, nie była tak zestresowana, a nie powinna! Wiedziała, że stres i nerwy, źle na nią mogą wpłynąć, a raczej na ich dziecko.
    — Minnie, chodź Skarbie, mi pomożesz — Lisa, poczekała na swoją córkę, przed wyjściem z salonu i blondynka, tylko głośniej westchnęła. Wiedziała, że to tylko pretekst, aby wyciągnąć z niej informacje. — Gdy mówiłaś, że chcesz, przedstawić nam chłopaka, nie sądziłam, że to dorosły mężczyzna. Minnie! Ile on jest od Ciebie starszy? Zabawi się Tobą i tylko będziesz cierpiała. Naprawdę, nie ma chłopców w Twoim wieku? — kobieta, położyła dłoń na ramieniu córki, patrząc na nią zmartwionym wzrokiem.
    — Mamo, to nie tak. Ja go naprawdę kocham, jesteśmy już ze sobą kilka miesięcy. Postaraj się dać mu szansę, zobaczysz, jaki jest cudowny. A wiek? To tylko szesnaście lat, dzięki czemu, nie zachowuje się jak Ci wszyscy gówniarze z uczelni — starała się być spokojna. Nawet się uroczo uśmiechnęła do matki, chcąc ją przekonać, że Asmo, jest dla niej najlepszym wyborem. Zanim, zrzuci na nich informację, że jest w ciąży. Chyba już sama się domyślała, że Minnie, do tej pory już nie jest dziewicą i skoro są ze sobą te kilka miesięcy, to nie siedzą i nie patrzą sobie tylko w oczy.
    Chciała jej nawet coś pomóc, ale sam zapach obiadu, przyprawiał ją o mdłości, a jeszcze bardziej, gdy poczuła ziołowy sos do sałatek. Zasłoniła usta dłonią, czując, jak robi jej się coraz bardziej niedobrze i odeszła kilka kroków. Nie chciała jeszcze, zwracać na siebie zbytnio uwagi. Wolała jeszcze chwilę poczekać z tą rozmową. Nie wiedziała już, jak powinna zrobić. Pozwolić, aby się polubili? Może tak właśnie będzie łatwiej.
    — Minnie, to nie jest dziewczyna dla Ciebie. Sama ma jeszcze niepoukładane w głowie, nie wie, czego chce od życia. To jeszcze dziecko, nastolatka. Dobrze wiemy oboje, że ten związek, nie ma żadnej przyszłości, który powinniście jak najszybciej zakończyć. Moja córka może tego nie zrozumieć. Ale Ty? Mam nadzieję, że się ze mną zgadzasz i nie masz, wobec niej, żadnych poważnych zamiarów? — Henry jeszcze przed tymi słowami, rozlał im do szklanek alkoholu i podał jedną Asmodeusowi. Poważnie sądził, że to wszystko, skończy się tak szybko, jak to się zaczęło. Biedny, nie miał pojęcia, że trwa to już dłużej, niż mogło się wydawać. Nie ma to jak, dobra antyreklama własnej córki.
    Blondynka opuściła kuchnie blada na twarzy i czuła, jak przy każdym kolejnym kroku, kręci jej się w głowie.
    Nie, nie teraz. Proszę! zacisnęła usta, nie chcąc się poddawać. Nie upadnie teraz, nie zrobi, jeszcze większego zamieszania niż do tej pory. Przymknęła na moment oczy, opierając się o chłodną ścianę na korytarzu, zanim nie weszła do salonu. Przyprawy, których użyła dzisiaj jej matka, niekoniecznie dobrze na nią wpływały i na jej samopoczucie.
    — Widzę, że próbujecie się dogadać? Bardzo by mi na tym zależało — usiadła obok ukochanego. Całkiem zapominając, że są przecież przy jej rodzicach i bez skrępowania w tym samym czasie, ułożyła dłoń na udzie pilota. — Mam nadzieję, że nie zamęczył Cię jeszcze pytaniami — coraz bardziej już, zachowywała się swobodnie. Przecież, jest już dorosła, od prawie roku, nie mieli wpływu na to, co robi, a nawet jeszcze dłużej. Bo Minnie, jeszcze mieszkając z rodzicami, nie potrafiła się do końca podporządkować.
      Temat: how i met your mother ...
    Minnie Owlsley

    Odpowiedzi: 9
    Wyświetleń: 97

    PostForum: Ameryka   Wysłany: 2020-06-19, 22:00   Temat: how i met your mother ...
    [51]

    Spotkanie z jej rodzicami? To nie mogło pójść dobrze. Nic dziwnego, że Minnie odkładała to jak najdłużej mogła. Z początku, nie widziała takiej potrzeby, przecież nie wiedziała, ile ich związek wytrwa, a kiedy zaczęło robić się poważnie, spanikowała. Najpierw, spotkanie z jej bratem, kiedy obaj mężczyźni się nie polubili. Dlaczego więc jej rodzice mieli zareagować inaczej? Zwłaszcza że blondynka w ostatnim czasie, nie miała z nimi zbyt dobrego kontaktu. Mieszkali w jednym mieście, a potrafili nie widzieć się przez kilka tygodni. Wszystko zmieniło się od dnia, kiedy miała wyjechać z Los Angeles na dwa tygodnie. Chociaż teraz, powinna być im za to wdzięczna. Gdyby nie była wtedy na lotnisku, a co za tym idzie, nigdy nie poznałaby Asmo. Wszystko działo się po coś.
    A teraz? W końcu uległa namowom mężczyzny, że nie powinna dłużej trzymać ich w niepewności. Obawiała się tego spotkania i nie powinien jej się dziwić. Jednak był to odpowiedni czas. Akurat będzie miała dwie rozmowy za jednym razem. O ciąży też powinna powiedzieć. Będą dziadkami, na dodatek od ich najmłodszej, ukochanej córeczki, która jeszcze kilka miesięcy temu była nastolatką.
    Zadzwoniła do mamy, prosząc ją o spotkanie, a raczej mówiąc, że wpadnie na obiad, bo chce im kogoś przedstawić. Zapewne jej rodzice, też nigdy nie poznali, żadnego z jej chłopaków. Może i widzieli, jak ktoś podwozi ją do domu, gdy jeszcze z nimi mieszkała, ale na tym, tak naprawdę się kończyło.
    Od rana w domu panowała napiętą atmosfera. Sama, nie wiedziała nawet, co powinna powiedzieć. Nie martw się? Wszystko będzie dobrze? Takie zapewnienia były najlepsze, ale Minnie zdążyła już mu co nieco powiedzieć o swoich rodzicach. O ile, byli wyrozumiali pod pewnymi względami, tak niekiedy zachowywali się jakby wszystko, powinno być, tak jak tego chcę. Najchętniej pewnie ułożyliby życie swoim dzieciom od początku do końca. Nic dziwnego, że od małego posyłali ją na dodatkowe zajęcia, czy do prywatnych szkół, aby ich dziewczynka, miała jak najlepiej. Tak naprawdę, nieważne co by na siebie założyła. W każdej jednej sukience widać było, że jej brzuch nie jest już idealnie płaski — wyglądała, jakby zjadła za dużo i teraz, były tego efekty.
    — Samochodem. Najwyżej w drodze powrotnej będę prowadziła — z rozmyślania wyrwał ją głos ukochanego. Ostatni raz jeszcze się przejrzała i zrezygnowana postanowiła nic już nie zmieniać. Pewnych rzeczy już nie ukryje i musiała się z tym pogodzić. Obciągnęła jeszcze sukienkę, która sięgała jej do połowy ud i spojrzała na blondyna. — Polubią Cię na pewno — odezwała się wygładzając materiał jego marynarki i uśmiechnęła się delikatnie. Chciała być tego pewna, naprawdę. A jak będzie? Sama już nie wiedziała jak jej rodzice zareagują. W sumie, nie ważne co zrobią, nie wpłyną w żaden sposób na to, co ich łączy, bądź na to, że są razem. Przynajmniej właśnie taką miała nadzieję.
    — Wiedzą, że jesteś ode mnie starszy. Nie dopytywali się o szczegóły — kolejna niespodzianka. Liczyli pewnie, że chłopak jest maks sześć lat od niej starszy. jednak, znali już swoją córkę, powinni ją znać na tyle, że żadnego gówniarza nie przyprowadziłaby do domu. Cichutko westchnęła, kiedy wsiadała do samochodu.
    Droga do domu jej rodziców zajęła im około trzydziestu minut. Niby było blisko, jednak trzeba było jechać na same obrzeża. Wjechali na typowe osiedle i Minnie pokierowała go dalej, bo pewnie odpuścili sobie włączanie nawigacji, skoro mieszkała tutaj prawie całe życie. Dopiero zatrzymali się przed dość sporym domem na samym końcu ulicy. Nie było stąd widoku na ocean, a na najbliższą plażę był kawałek drogi. Był to zawsze, największy minut według niej, nawet basen nie potrafił jej tego wynagrodzić.
    — Będzie dobrze — te słowa kierowała bardziej sama do siebie niż do Asmo, kiedy wyłączył silnik w samochodzie. Uśmiechnęła się jeszcze niepewnie do blondyna i wysiadła, ponownie poprawiając materiał sukienki. Prawie od razu odnalazła jego dłoń, splątując ich palce razem. Chciała chyba im obojgu dodać trochę otuchy. Zadzwoniła dzwonkiem do drzwi, czekając, aż się otworzą i mocniej wbijała paznokcie w dłoń mężczyzny. Już po chwili, drzwi otworzyła im kobieta dobrze po 50tce, dużo wyższa od Minnie z krótkimi włosami i spojrzała w pierwszej chwili na swoją córkę.
    — Minnie, jak Cię dawno nie widziałam! — odezwała się, oceniając ją wzrokiem, zanim wpuściła ich do środka i objęła córkę. — Chyba przytyłaś ostatnio.
    Jej matka, zawsze miała idealny plan dla córki. Chciała, aby spróbowała swoich sił w modelingu, ale była za niska i blondynka zawsze wolała jednak reżyserię od biegania po wybiegach.
    — Cześć mamo — odsunęła się od niej, gdy do jej noska, doszedł mocny zapach jej perfum, a na jej twarzy pojawił się malutki grymas niezadowolenia. — Chciałam, abyście się poznali — zaczęła mówić, gdy pewnie przeszli do salonu, gdzie czekał na nich też jej ojciec, który przywitał się z córką. — Mamo, tato... To jest mój chłopak — mówiła to tak bardzo nieporadnie, widząc ich zaskoczoną minę i zdziwienie wypisane na twarzy.
    — Minnie, nie mówiłaś, że jest tyle starszy — pierwsza odezwała się jej matka. — Moja córka jest dla Ciebie za młoda — na te słowa, blondynka zacisnęła mocniej swoje usta i głośno westchnęła, trochę zbyt teatralnie.
      Temat: Kto do kogo pasuje?
    Minnie Owlsley

    Odpowiedzi: 15559
    Wyświetleń: 343498

    PostForum: gry i zabawy   Wysłany: 2020-06-19, 21:15   Temat: Kto do kogo pasuje?
    Trevor
      Temat: #24 surprise daddy
    Minnie Owlsley

    Odpowiedzi: 12
    Wyświetleń: 166

    PostForum: #11   Wysłany: 2020-06-18, 23:41   Temat: #24 surprise daddy
    Ukryta Wiadomosc:
    Jesli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc te wiadomosc
    --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---


    / zt x 2
      Temat: #24 surprise daddy
    Minnie Owlsley

    Odpowiedzi: 12
    Wyświetleń: 166

    PostForum: #11   Wysłany: 2020-06-18, 00:21   Temat: #24 surprise daddy
    Ukryta Wiadomosc:
    Jesli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc te wiadomosc
    --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
      Temat: Kto do kogo pasuje?
    Minnie Owlsley

    Odpowiedzi: 15559
    Wyświetleń: 343498

    PostForum: gry i zabawy   Wysłany: 2020-06-17, 22:04   Temat: Kto do kogo pasuje?
    Jeffrey
      Temat: @minnie
    Minnie Owlsley

    Odpowiedzi: 51
    Wyświetleń: 1117

    PostForum: instagram   Wysłany: 2020-06-17, 21:31   Temat: @minnie
    minnie @asmodeus też tak sądzę! I jakie piękne zdjęcia robi 🥰

    1 min temu

    Odpowiedz

      Temat: #24 surprise daddy
    Minnie Owlsley

    Odpowiedzi: 12
    Wyświetleń: 166

    PostForum: #11   Wysłany: 2020-06-17, 01:01   Temat: #24 surprise daddy
    Ukryta Wiadomosc:
    Jesli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc te wiadomosc
    --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
      Temat: @minnie
    Minnie Owlsley

    Odpowiedzi: 51
    Wyświetleń: 1117

    PostForum: instagram   Wysłany: 2020-06-16, 23:44   Temat: @minnie
    minnie Najlepsze poranki? Kiedy budzisz się przy ukochanym mężczyźnie 💖 #goodmorning #over18 #ilovehim

    1 min temu

      Temat: Kosmaty
    Minnie Owlsley

    Odpowiedzi: 147
    Wyświetleń: 1978

    PostForum: telefony   Wysłany: 2020-06-16, 23:30   Temat: Kosmaty
    Mała Mi

    Wiem o tym!

    Ja Ciebie też kocham ❤

    Napisz wiadomość...
      Temat: Kosmaty
    Minnie Owlsley

    Odpowiedzi: 147
    Wyświetleń: 1978

    PostForum: telefony   Wysłany: 2020-06-16, 23:23   Temat: Kosmaty
    Mała Mi

    😮 Jestem w szoku! Nic dziwnego, że tak to się skończyło, skoro własna żona, nie potrafiła Cię zaspokoić. Na dodatek, uniknęłaby porannego biegania do łazienki, jej strata. Nie, żebym jej współczuła. Osobiście, cieszę się, że właśnie tak to się skończyło. Na szczęście, na swoją dziewczynkę, zawsze możesz liczyć.

    Napisz wiadomość...
     
    Strona 1 z 42
    Skocz do: